W centrum Bielska-Białej niczym nie sprowokowany chuligan podszedł do stojącej na skrzyżowaniu osobowej toyoty i zaczął kopać w karoserię. Odchodząc, rzucił butelką w szybę samochodu. Był tak pijany, że w policyjnej celi trzeźwiał prawie dwa dni.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek ok. godz. 21.00 na ul. Partyzantów. Na skrzyżowaniu z ul. Michałowicza zatrzymała się podróżująca z ojcem 18-letnia mieszkanka Bielska-Białej. Dziewczyna czekała na zielone światło. W pewnym momencie zauważyła, jak do samochodu podchodzi nieznany jej mężczyzna i zaczyna kopać w tylne drzwi pojazdu. Nim zdążyła wraz ze swoim ojcem zareagować, mężczyzna rzucił butelką w tylną szybę samochodu i zaczął uciekać w kierunku ul. 1 Maja.

49-letni ojciec wystraszonej kierującej wybiegł za nim, a dziewczyna wezwała policję podając kierunek, w którym uciekł sprawca. Po chwili na miejsce przybyli mundurowi, którzy zatrzymali wandala. 35-latek był agresywny i pijany, konieczne było użycie wobec niego kajdanek. Właściciel samochodu wycenił straty na ponad 1,2 tys. zł i złożył wniosek o ściganie sprawcy uszkodzenia samochodu. Zatrzymany mężczyzna był tak pijany, że nie potrafił dmuchać w policyjny alkometr, a śledczy z bielskiej dwójki musieli czekać prawie dwa dni, żeby wytrzeźwiał, aby można mu było przedstawić zarzuty.

Za uszkodzenie mienia grozi mu kara do pięciu lat więzienia. Sąd, przed którym niebawem stanie weźmie pod uwagę także to, że mężczyzna działał z pobudek chuligańskich, które są okolicznością zaostrzającą wymiar kary. Chuligan będzie musiał również zapłacić właścicielowi toyoty za wyrządzoną szkodę.

bb