Na bielskich ulicach i placach pojawiły się nowe kosze na śmieci. Na razie jest ich pięćdziesiąt. Podobno znacznie trudniej je zniszczyć i uszkodzić niż charakterystyczne żółto-czerwone pojemniki, które wpisały się już na stałe w krajobraz miasta.

Nowe śmietniki nie palą się i są na trwałe przymocowane do podłoża, co utrudnia ich wywrócenie. Rzecz w tym, że jeden taki niewielkich rozmiarów kubełek kosztuje 1,4 tys. zł. Czy to nie rozrzutność? Jak dowiedział się portal, więcej o tej sprawie pisze w nowym numerze „Kronika Beskidzka”, która od jutra dostępna będzie w kioskach.

bb