Przy takiej pogodzie, jaka panowała w ostatnich tygodniach, człowiek ma wszystkiego dość. Ale nie wszystkie organizmy źle reagują na opady. Są takie, dla których to idealne warunki do rozwoju. W Beskidach można już zbierać grzyby i wszystko wskazuje na to, że będzie ich coraz więcej. - Teraz spotkać można borowiki sosnowe, koźlarze babka, koźlarze pomarańczowo-żółte, borowiki usiatkowane. Napotkałem także kurki - mówi z uśmiechem nasz ekspert. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie zbierać.

W ostatnich dniach Justyn Kołek z Międzybrodzia Bialskiego, najlepszy w Polsce znawca grzybów, kosząc trawę w okolicach swojego domu znalazł koźlarze. - To jest związane z przyrodą i z owocowaniem grzybni. Troszkę nam się klimat pozmieniał - wyjaśnia. Oczywiście, grzyby obrodziły, ale trudno mówić o takim wysypie, jak jesienią, kiedy grzybiarze wychodzą z lasu z pełnymi koszami. - Grzybnia zawiązuje się około miesiąca. Nie cały sezon. To jest tak, jak z jabłonią. Owocuje, ma jabłka i koniec. Musi minąć rok, by były kolejne - tłumaczy znawca leśnych przysmaków.

Ostatnie tygodnie to istny raj

Zdarza się, że w sadach nie ma urodzaju jabłek, bo w danym roku nie sprzyjała im aura. I tak bywa też z grzybami. Trzeba pamiętać, że teraz owocują grzybnie, które prowadzą symbiozę z drzewami. Tak mogą nawet do 30 lat. - Z biegiem czasu są coraz większe i dłuższe. Nie co roku mają dużą ilość owoców, bo to organizm żywy i też musi odpocząć. Ale są inne grzybnie, które w związku ze zmianami klimatu szybciej dojrzewają - mówi znawca.

Zmiany, które sprzyjają obfitości grzybów to przede wszystkim ciepłe wiosny i jesienie. Można śmiało powiedzieć, że ostatnie tygodnie to dla nich istny raj. - Maj był bardzo wilgotny i grzybnie wprawdzie nie są jeszcze długie, ale mają rewelacyjne warunki. Już zaczęły owocować. A za dziesięć, piętnaście lat grzybów będzie jeszcze więcej, o ile nie zostaną np. wycięte drzewa - podkreśla Justyn Kołek.

Uznany ekspert już na początku maja znalazł borowiki ceglastopore. - Teraz spotkać można borowiki sosnowe, koźlarze babka, koźlarze pomarańczowo-żółte, borowiki usiatkowane. Napotkałem także kurki - dodaje z uśmiechem. Rok temu w Czernichowie zebrał w jednym miejscu aż sto borowików ceglastoporych. - Teraz zaledwie dwa. Po prostu, grzybnia musi w tym miejscu odpocząć - precyzuje.

Muchomory jeszcze czekają

Na razie grzybów trujących jest bardzo mało. Jak podkreśla Justyn Kołek, pierwsze z najbardziej niebezpiecznych dla człowieka powinny pojawić się w lipcu. Nie znaczy to wcale, że miłośnicy zbierania grzybów powinni być mniej czujni. W polskich lasach występuje ponad 12 tys. gatunków grzybów, w tym jadalnych ponad tysiąc. Trujących jest ponad 250 gatunków, z których kilka bardzo niebezpiecznych - śmiertelnie trujących.

Na grzybach trzeba się znać. Nie ma żadnego prostego sposobu na rozpoznanie, który jest trujący. Bywa, że osoby bez doświadczenia opierają się na przekonaniach, że wszystkie trujące są niesmaczne i gorzkie. Są i tacy, którzy uważają, że rodzaje zagrażające zdrowiu albo życiu człowieka mają nieprzyjemny zapach lub po uciśnięciu wycieka z nich mleczko. Widok kapelusza albo nóżki, które zostały nadgryzione przez robaki także nie świadczy o tym, że grzyby są jadalne.

Brak wiedzy prowadzi do dramatów. Przykładów nie trzeba długo szukać. Jak podają encyklopedie, najbardziej trujący muchomor sromotnikowy ma łagodny smak i zapach. Nie wycieka z niego żadne mleczko! Nie pomoże mu nawet kilkugodzinne gotowanie. Zawiera dwa rodzaje toksyn, które powodują nieodwracalne uszkodzenie wątroby i innych narządów ciała. Często jedynym ratunkiem jest przeszczep wątroby. Bywa jednak, że jest na to za późno. Zbierać należy więc grzyby, które znamy i potrafimy rozróżnić od innych, podobnych, ale trujących.

Anna Szafrańska

Przypomnijmy, że wszystkie grzyby są ciężkostrawne. Nie należy podawać ich dzieciom ani osobom starszym, nawet jeżeli mamy danie przygotowane z borowików, podgrzybków, kurek, maślaków czy rydzów.