Zaskakujący powrót do Banialuki. Zabawa nie dla wszystkich
Najnowszy spektakl Teatru Lalek Banialuka zaskakuje formą i symboliką. Po pięćdziesięciu latach od prapremiery na deski bielskiego teatru powróciła "Ojczyzna” Krystyny Miłobędzkiej. Ojczyzna według twórców sztuki, to dom, poczucie bezpieczeństwa, kibicowanie sportowe, ale także mowa, która przybiera nieoczekiwaną formę. Przedstawienie zadaje pytania, na które widz sam musi znaleźć odpowiedź.
Jest to nietypowy utwór sceniczny, gdzie nie ma konkretnych bohaterów ani fabuły. Krystyna Miłobędzka, która jest poetką, wykreowała rzeczywistość dostosowaną do wyobraźni dziecka, w której za pomocą geometrycznych klocków próbuje wytłumaczyć, czym jest nasze miejsce na ziemi. Dom daje bezpieczeństwo i spokój. Droga inspiruje nas, by iść dalej, odkrywać, a mowa potrafi wszystko nazwać. Klocek prowokuje nas do wymyślania nowych konstrukcji, a Pan Wojsko pilnuje porządku.
Uczą się szanować siebie nawzajem
Zabawa wszystkich postaci jest na początku bardzo prosta, jednak w miarę rozwoju akcji staje się coraz bardziej złożona, dzięki czemu razem z nimi coraz lepiej poznajemy otaczający ich świat. Bohaterowie uczą się, jak się bawić i szanować siebie nawzajem. Najpierw stawiają klocek na klocku, a z ich ust wydobywają się proste dźwięki wyrażające zadania i emocje. Stopniowo rozwijają się: budują łódź, samolot, wypowiadają wyrazy, a z czasem całe zdania.
Uczą się opisywać nie tylko to, co znają, ale także to, co potrafią sobie wyobrazić. W końcu zaczynają się kłócić o to, co stworzyli. Każdy gniewnie wykrzykuje: "moje". Zaczynają burzyć to, co razem zbudowali, a nawet bawić się w wojnę, po której muszą na nowo nauczyć się wykorzystywać i ulepszać to, co stworzyli. W konsekwencji w ich świecie pojawia się coraz więcej nazw, przedmiotów i przestrzeni.
W samym tekście sztuki słowo "ojczyzna" w ogóle się nie pojawia, ale widzowie mogą zaobserwować jej klockową budowę i ewolucję. - Kiedy dziecko przychodzi na świat, to spotyka się z totalnym chaosem, więc musi go uporządkować z pomocą najbliższych - tłumaczy Krystyna Miłobędzka.
Gniew, zazdrość i wojna
Przestrzeń sceniczna tego przedstawienia została w bielskim teatrze zaaranżowana w niecodzienny sposób: dzieci siedzą na poduszkach wokół sceny, dzięki czemu młodzi widzowie znajdują się w bezpośredniej bliskości aktorów i mają możliwość z bliska obserwować działania sceniczne. Szkoda tylko, że autorzy inscenizacji nie pomyśleli o zaproszeniu młodych odbiorców do wspólnej scenicznej zabawy.
Główne elementy przedstawienia: kostium, przestrzeń gry, scenografia, gra, ruch i dźwięk odwołują się do figur geometrycznych i dziecięcych zabaw. Pierwsze dźwięki, jakie pojawiają się na scenie, to głoski i sylaby. Wraz z rozwojem akcji dochodzą słowa, które łączą się w zdania. Zabawa prowadzona przez bohaterów wprowadza odbiorców w świat coraz bardziej skomplikowanych znaczeń i relacji, za którymi podąża dziecko, by stać się dorosłym.
Trzeba sięgnąć do swojej pierwszej obecności w języku, zrozumieć mowę, która jest wspólna. Wtedy okazuje się, że ta pierwsza wspólnota jest właśnie językowa. Ustalony przez bohaterów sztuki porządek zostaje jednak zburzony przez gniew, zazdrość, a wreszcie wojnę. Autorzy spektaklu nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czym jest ojczyzna, ale konstruują nową rzeczywistości, która ma ją stworzyć.
Zabawa nie dla wszystkich
Przedstawienie "Ojczyzna” w reżyserii Agnieszki Błaszczak podejmuje temat tożsamości i roli człowieka w społeczeństwie. Dzięki umiejętnej reżyserii i grze aktorskiej spektakl działa na wyobraźnię dzieci poprzez ruch sceniczny, gry słowne, figury geometryczne i kolory. Całość widowiska dopełnia muzyka elektroniczna autorstwa Pawła Rycherta.
Ojczyzna według twórców sztuki, to dom, poczucie bezpieczeństwa, kibicowanie sportowe, ale także mowa, która przybiera nieoczekiwaną formę. - Nasze przedstawienie ma inspirować i zadawać pytania, na które widz sam musi znaleźć odpowiedź - mówi Agnieszka Błaszczak.
Ze względu na brak typowej fabuły i bogatą symbolikę spektakl nie będzie jednak zrozumiały dla widzów poniżej ósmego roku życia, bo młodsze dzieci nie do końca odnajdują się w sytuacji, gdy są w bliskiej odległości od aktorów, jednocześnie nie mogąc wziąć czynnego udziału w tej zabawie.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: Marek Ziarko
Oceń artykuł:
7 0
Autor: Agnieszka Pollak-Olszowska
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 4
Pozdrowienia dla wszystkich pracowników Teatru Banialuka.

Klauzula informacyjna ›