- Zadłużenie miasta wynosi ok. 150 mln zł. Zapewniam, że to bezpieczny poziom. Budżet miasta wynoszący 1,3 mld zł posiada nadwyżkę operacyjną w wysokości ok. 100 mln zł. W praktyce oznacza to, że wstrzymując inwestycje na rok, półtora, bylibyśmy w stanie spłacić cały nasz dług - mówi prezydent Jarosław Klimaszewski w obszernym wywiadzie dla portalu bielsko.biala.pl.

Z Jarosławem Klimaszewskim, prezydentem Bielska-Białej, rozmawia Robert Kowal

Mija pół roku od dnia, kiedy objął Pan urząd prezydenta Bielska-Białej. Jaki jest Pański największy osobisty sukces na tym stanowisku?

- Najbardziej cieszy mnie dobra atmosfera - zarówno w mieście, jak i w Urzędzie Miejskim. Chodząc ulicami Bielska-Białej czy spacerując po naszych terenach rekreacyjnych i spotykając tam bielszczan, czuję się przez nich akceptowany. Niemal zawsze spotykam się z miłym przyjęciem z ich strony. Trochę pół żartem powiem, że nie potrzebuję ochroniarzy… Inna sprawa, że bielszczanie nie są tak politycznie zantagonizowani, jak mieszkańcy innych dużych miast. Dlatego sympatię okazują mi nie tylko ci, którzy na mnie głosowali. A dla mnie to bardzo ważne, bo chcę być prezydentem wszystkich mieszkańców naszego miasta. I w związku z tym gdy ktoś przychodzi do mnie ze swoją sprawą, nie pytam skąd przyszedł, ale  jaki ma problem i staram się mu pomóc. Cieszy mnie również, że moje wyborcze hasło, że „wspólnie możemy więcej” przełożyło się na dobry klimat pracy w Radzie Miejskiej.

Szacunek dla mieszkańców i urzędników

Czy jako następca Jacka Krywulta czuje się Pan kontynuatorem jego polityki?

- W jakimś sensie tak. Choćby ze względu na fakt, że trzeba dokończyć rozpoczęte wcześniej inwestycje. Ale to nie jedyny powód. Prezydent Krywult zrobił wiele dobrego dla Bielska-Białej, a ja dużą część jego projektów akceptuję. Nie można też zapominać, że w ostatnich wyborach samorządowych poparł właśnie mnie. To był bardzo istotny gest. W końcu prezydent Krywult sam wygrywał przez kilka kadencji wybory i miał silny mandat do rządzenia.

Czasem słyszę, że Jacek Krywult pracował dla statystyk, a Pan pracuje dla ludzi. To trafna diagnoza?

- Myślę, że nie. Prezydent Krywult - tak samo jak ja - pracował na rzecz miasta. Różni nas to, że on wypracowując decyzje wsłuchiwał się głównie w opinie ekspertów, a ja uważam, że nie mniej ważne od nich są opinie mieszkańców. Staram się więc wsłuchiwać w to co proponują bielszczanie, a zgłaszają naprawdę bardzo wiele interesujących projektów. Moje zadanie jako prezydenta polega na tym, by wybrać spośród nich te, które są najbardziej potrzebne w mieście oraz możliwe do realizacji.

Umiałby Pan powiedzieć publicznie urzędnikowi, że w związku ze swoimi obowiązkami służbowymi „gada głupoty”?

- Staram się szanować ludzi. I uważam w związku z tym, że używanie pewnych sformułowań na forum publicznym jest niedopuszczalne. Zdarzają się, oczywiście, sytuacje, w których urzędnik zasługuje na reprymendę. Czasem trzeba użyć nawet twardych słów. Powinno to jednak odbywać się w zaciszu gabinetu.

Lista najważniejszych inwestycji

Jaka jest strategia Jarosława Klimaszewskiego na tę kadencję? Cztery lata forsownych inwestycji i rok przecinania wstęg, aby w glorii wielkiego budowniczego dotrzeć do kolejnych wyborów?

- Wiem, że ta zasada jest bliska wielu politykom i że często jest skuteczna. Dla mnie najważniejsze są jednak potrzeby mieszkańców i dlatego nie kalkuluję czy dana inwestycja powinna być zrealizowana teraz, czy tuż przed wyborami. Poza tym nigdy nie przeciąłem żadnej wstęgi i raczej tego nie zrobię. Uważam, że powinny to robić osoby, które będą korzystały z danego obiektu.

Jakie inwestycje uważa Pan za najważniejsze do przeprowadzenia w tej kadencji?

- Przede wszystkim trzeba dokończyć modernizacje głównych arterii komunikacyjnych: Krakowskiej, Żywieckiej i Cieszyńskiej. Później przyjdzie czas na ulice lokalne. Chciałbym w najbliższym czasie przekazać Radzie Miejskiej listę dróg do remontu i to radni - znający doskonale swoje dzielnice - zadecydują, którymi trzeba się zająć w pierwszej kolejności. Z ważnych inwestycji trzeba również wymienić budowę nowego budynku Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego i basenu na os. Polskich Skrzydeł. Myślimy też o poszerzeniu sieci publicznych przedszkoli o co najmniej cztery placówki.

Jest w Bielsku-Białej miejsce na drugą halę widowiskowo-sportową?

- W sensie lokalizacyjnym miejsce jest, ale wśród priorytetów inwestycyjnych tej kadencji nie ma budowy nowej hali. Miasto ma do dyspozycji halę pod Dębowcem i ostatnio rozbudowane Bielskie Centrum Kultury. Jest też duża szansa, że w niedalekiej przyszłości powstania sala koncertowa z prawdziwego zdarzenia, którą zamierza wznieść prywatny inwestor.

Powrót idei aquaparku

Duży słowacki inwestor nie wyklucza budowy aquaparku na terenach ZIAD w Bielsku-Białej. Czy miasto jest zainteresowane współpracą i na jakich warunkach?

- Jesteśmy otwarci na przedsięwzięcia prywatnych inwestorów. Zwłaszcza takie, które służą później mieszkańcom. Jeśli zatem plany Słowaków nabiorą konkretnych kształtów, to z całą pewnością będziemy rozmawiać o możliwych warunkach współpracy. 

Od roku 2018 zadłużenie gminy Bielsko-Biała znów rośnie. Jaka jest obecna wysokość długu publicznego bielskiego samorządu?

- Zadłużenie miasta wynosi ok. 150 mln zł. Zapewniam, że to bezpieczny poziom. Budżet miasta wynoszący 1,3 mld zł posiada nadwyżkę operacyjną w wysokości ok. 100 mln zł. W praktyce oznacza to, że wstrzymując inwestycje na rok, półtora, bylibyśmy w stanie spłacić cały nasz dług.

Od początku tej kadencji każdy może zwrócić się do Pana z dowolnym pytaniem za pośrednictwem portalu „Zapytaj Prezydenta”. Ile osób zostało dotąd „zbanowanych” za zbyt dosadne wypowiedzi?

- Na tym portalu nie ma tzw. czarnej listy czy osób wykluczonych z dyskusji. I przede wszystkim nie ma tam aminowości, bo funkcjonuje system identyfikacji użytkowników. Dlatego wszystkie wypowiedzi, nawet te poruszające trudne sprawy, reprezentują odpowiedni poziom. Żaden z moich rozmówców nie przekroczył jeszcze granic dobrych obyczajów. Standardy są więc wyższe niż choćby w mediach społecznościowych.

Cena za poparcie w Radzie Miejskiej

W grudniu ub. roku w wywiadzie dla naszego portalu zobowiązał się Pan do „uporządkowania” rejonu starówki w ciągu dwóch lat. To jest nadal realny termin?

- Do października będziemy zbierali wnioski właścicieli prywatnych kamienic zlokalizowanych w okolicach Rynku w sprawie dopłat do remontu ich elewacji. W ciągu roku chcemy na ten cel przeznaczyć cztery razy więcej środków niż dotychczas, czyli ok. 2 mln zł. Planujemy ponadto ożywienie ciągu spacerowego pomiędzy placem Chrobrego a placem Wolności z całkowitym usunięciem ruchu pojazdów z placu Wojska Polskiego. Będzie to możliwe dzięki budowie lub rozbudowie czterech obszernych parkingów w najbliższej okolicy. Na tym projekcie skorzysta też ul. 11 Listopada jako oś łącząca obydwa place.

Stanowiska w spółkach miejskich i radach nadzorczych obejmują byli radni lub osoby m.in. kojarzone z Jackiem Krywultem lub Niezależnymi.BB. To wysoka cena za poparcie polityki prezydenta i przychylność dla jego projektów podczas głosowań w Radzie Miejskiej?

- Pan to odbiera jako rodzaj handlu, a wcale tak nie jest. Jeśli mamy współpracować to we wszystkich obszarach, w tym w Radzie Miejskiej i w różnych jednostkach organizacyjnych miasta. Proszę zauważyć, że w spółkach miejskich odbywa się zmiana pokoleniowa. Jeżeli są osoby kompetentne, które spełniają warunki formalne, to uważam, że trzeba dać im szanse zaprezentowania swoich koncepcji. W odpowiednim czasie będą rozliczane z ich realizacji.

Czy prezydent Jacek Krywult łamał dyscyplinę budżetową, nie pobierając kar o równowartości 40 euro od wszystkich dłużników gminy?

- To nie jest pytanie do mnie. Są odpowiednie instytucje odpowiedzialne za ocenę działań samorządu w zakresie dysponowania środkami publicznymi. Przepis, o którym Pan mówi powinien być stosowany, ale każdy przypadek musi być traktowany indywidualnie. Chodzi przecież o interes gminy, a obciążanie dłużnika karą 40 euro nawet za jeden dzień zwłoki w zapłacie zobowiązań może się z nim kłócić. Mieliśmy w ostatnich latach wiele kontroli z RIO i nigdy nie spotkaliśmy się z uwagami krytycznymi w tym obszarze. Chcę jednocześnie zapewnić, że od ubiegłego roku podległe mi jednostki organizacyjne miasta przestrzegają postanowień ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych.  

Nie będzie roszczeń o odszkodowanie

Są postępy w prywatyzacji klubu sportowego „Podbeskidzie”?

- Pyta Pan o kwestie objęte tajemnicą handlową. Pieniądze lubią ciszę. Jeśli zapadną jakieś ostateczne ustalenia w tej sprawie, to opinia publiczna zostanie o nich poinformowana.

Jaką dotację z budżetu miasta otrzyma w przyszłym sezonie TS „Podbeskidzie” i jakie cele sportowe postawicie przed tym zespołem?

- Trzeba pamiętać, że niemal wszystkie gminy w Polsce wspierają finansowo zawodowe kluby sportowe na swoim terenie. W Bielsku-Białej dzięki ostatnim regulacjom prawnym będzie się to odbywało w sposób bardziej transparentny niż do tej pory. Wysokość dotacji na sport zawodowy zatwierdzi Rada Miejska. Jako prezydent będą proponował identyczną kwotę, jak w tym roku. Jeśli chodzi o cel „Podbeskidzia” na następny sezon, to nie będę ukrywał, że jest nim awans do Ekstraklasy.

Gmina będzie się domagała odszkodowania od spółki Eurovia za opóźnienia w realizacji inwestycji drogowej na ul. Międyrzeckiej?

- Nie ma podstaw do takich roszczeń. Opóźnienia wynikały przede wszystkim z obiektywnych przyczyn związanych ze zwiększeniem zakresu prac, których nie można było wcześniej przewidzieć.

Ilu właścicieli wywłaszczanych posesji przy ul. Cieszyńskiej nie przekazało dotąd swoich nieruchomości?

- W tej chwili jest to jeszcze około 50 osób.

Promocja niemal na całym świecie

Czy gmina ma pieniądze na wypłatę wszystkich odszkodowań?

- Aktualnie analizujemy tę sytuację. Zgodnie z przepisami, w inwestycjach zasilanych ze środków UE tylko 10 procent uzyskanych kwot można przeznaczyć na wykupy. Z resztą musi sobie poradzić budżet miasta.

Na inaugurację tegorocznych Dni Bielska-Białej dla bielszczan zaśpiewa Shaggy? Kto jest autorem pomysłu sprowadzenia tego artysty zza oceanu? Lubi Pan „Boombastic”?

- Chcemy, aby święto miasta było radosne i atrakcyjne, a to kosztuje. Otrzymałem kilka propozycji dotyczących potencjalnych wykonawców. Zdecydowałem, że zakontraktujemy Shaggy’ego, gdyż po pierwsze to uznany w świecie artysta, po drugie miał wtedy wolny termin, a po trzecie jest dla nas dostępny pod względem finansowym.  Łączne koszty koncertu na placu Ratuszowym wyniosą 590 tys. zł. To mniej więcej tyle, ile kosztuje budowa 200 m drogi lokalnej. Co ważne, mniej więcej połowę tej kwoty wyłożą sponsorzy.

W Bielsku-Białej trwa młodzieżowy mundial. Do ilu krajów trafia transmisja telewizyjna z tego turnieju?

- To jest wielka promocja miasta. Piłkarskie mistrzostwa świata do lat 20 są transmitowane do 130 państw świata. Koszty organizacji turnieju, które ponosi nasza gmina, są więc nieproporcjonalnie niskie w porównaniu z korzyściami marketingowymi. Za sprawą pakietu medialnego dostarczonego organizatorom imprezy przez bielski samorząd, Bielsko-Biała będzie w trakcie transmisji meczów ze Stadionu Miejskiego promowane niemal na całym świecie.

Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Robert Kowal