Prawda o Okrągłym Stole. Prof. Dudek i dr Okrzesik dla bielsko.biala.pl
Epokowy sukces Polaków czy cyniczny przekręt komunistów? Co jest faktem, a co mitem w opisie wypadków sprzed 30 lat? Jak te historyczne wydarzenia rzutują na dzisiejsze procesy polityczne i społeczne? O Okrągłym Stole i przełomowych latach transformacji ustrojowej z perspektywy ogólnopolskiej oraz Bielska-Białej opowiedzą jutro prof. Antoni Dudek, dr Janusz Okrzesik oraz minister Stanisław Szwed. Wstęp na debatę wolny!
Okrągły Stół doczekał się białej i czarnej legendy. Według tej pierwszej, władza komunistyczna i do tego momentu nielegalna opozycja stanęły na wysokości zadania w obliczu kryzysu politycznego i gospodarczego, dzięki czemu uniknęliśmy krwawych walk, jak w Rumunii, wzbudzenia „demonów nacjonalizmu”, jak w byłej Jugosławii oraz patologicznej transformacji, która stała się udziałem szeregu państw powstałych po upadku ZSRR.
Według czarnej legendy - jak powiedział Andrzej Gwiazda - "podczas obrad Okrągłego Stołu władza (komunistyczna) podzieliła się władzą z własnymi agentami". Jak było naprawdę dowiemy się podczas debaty, która odbędzie się w czwartek, 9 maja w hotelu Qubus Bielsku-Białej (początek godz. 18.15). Debatę poprowadzi Janusz Buzek.
Prof. Antoni Dudek
Czy bez Okrągłego Stołu doszłoby do przemian demokratycznych w Polsce?
- Z pewnością, bo proces rozkładu imperium sowieckiego postępował już od przełomu lat 70. i 80. Natomiast można przypuszczać, że bez OS zmiany w Polsce nastąpiłyby nieco później i miały bardziej gwałtowny przebieg. Nie musiało to jednak oznaczać - jak pokazał przebieg wydarzeń w NRD, Czechosłowacji czy na Węgrzech - przelewu krwi. Raczej byłyby to masowe demonstracje i strajki zakończone wolnymi wyborami parlamentarnymi.
Okrągły Stół wywołuje skrajne opinie. Proszę skomentować tezę, że zapobiegł on w Polsce scenariuszowi rumuńskiego, tj. krwawej rewolucji oraz twierdzenie, że był ukartowanym manewrem władz i tajnych służb komunistycznego państwa, z którego korzystają do dziś politycznie i ekonomicznie?
- W bloku sowieckim nie było państw bardziej się od siebie różniących niż Polska i Rumunia, nie ma zatem poważnych podstaw, aby uważać, że jedyną alternatywą dla OS był tzw. scenariusz rumuński. Jeśli jednak ktoś chciałby szukać roli tajnych służb, to znacznie więcej poszlak w tej sprawie znajdzie on w przebiegu tzw. rumuńskiej rewolucji grudniowej, w której sporą rolę odegrali Sowieci. Istnieją poszlaki wskazujące na to, że za podsyceniem buntu przeciwko Ceausescu stali Sowieci - chodziło o kilkuset tzw. snajperów z Securitate, których później mimo poszukiwań nie odnaleziono. Wydaje się, że Gorbaczow chciał zastąpić rumuńskiego dyktatora swoim znajomym z lat młodości Ionem Iliescu, który istotnie został wkrótce potem prezydentem. W Polsce brak jest tego rodzaju poszlak, istnieją natomiast liczne dowody na to, że po 4 czerwca zaczął się proces żywiołowego rozpadu dyktatury komunistycznej. Nie należy mylić rozmaitych błędów i zaniechań elit solidarnościowych z lat 1989-1993 z nieudowadnialną tezą o „ukartowanym manewrze".
W jaki sposób wydarzenia ’89 oraz pierwszych lat transformacji rzutują na dzisiejszą dynamikę procesów społecznych i politycznych?
- Dziś znaczenie ma przede wszystkim sam spór o ocenę tych wydarzeń, który odgrywa wciąż pewną rolę w bieżącej walce politycznej. Podczas gdy PiS próbuje podważyć fundamentalne znaczenie przemian z 1989, dostrzegając w nich głównie triumf postkomunizmu i budując legendę rządu Jana Olszewskiego, to jego przeciwnicy w większości występują w obronie polityki rządów Mazowieckiego, Bieleckiego i Suchockiej, a także działań prezydenta Wałęsy. W sensie realnych, instytucjonalnych skutków wydarzeń z 1989 najważniejsze znaczenie ma kształt sądownictwa, którego kształt (podważany przez PiS od 2015) został zaprojektowany w dużym stopniu podczas obrad OS i wcielony w życie przez rząd Mazowieckiego oraz Sejm kontraktowy. Z kolei tzw. dwugłowa egzekutywa, czyli system parlamentarno-gabinetowy z prezydentem wybieranym w głosowaniu powszechnym pozostaje najważniejszym rezultatem tzw. wojny na górze z 1990. Rozwiązanie to zakonserwowała następnie konstytucja RP z 1997 roku.
Dr Janusz Okrzesik
W czerwcu ’89 został Pan najmłodszym posłem opozycji w tzw. sejmie kontraktowym z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność”. Proszę przybliżyć sylwetki kilku innych bohaterów tej organizacji w Bielsku-Białej.
- Ważne: Nie czuję się bohaterem Solidarności. To miano trzeba rezerwować dla tych, którzy przeszli przez więzienia, internowanie, nieraz tortury. Takich było wielu, często zapomnianych. Bohaterem dla mnie jest np. Wiesław Pyzio z Andrychowa, który w stanie wojennym podjął samotny strajk w swojej fabryce. Na Podbeskidziu podziemna Solidarność przechodziła różne fazy. Początkowo była tu może najbardziej masowa konspiracja w skali kraju, tzw. Trzeci Szereg, ale po serii wpadek i aresztowań działalność podziemia stopniowo wygasała. W połowie lat 80. myślę, że ograniczało się to do kilkudziesięciu osób. Nowa energia pojawiła się w 1988 i z tego wyrosły Komitety Obywatelskie. Czołową postacią była Grażyna Staniszewska, która jako jedyna kobieta uczestniczyła w posiedzeniach Okrągłego Stołu, została też kandydatką do Sejmu. Kandydował wtedy jeszcze aktywny do dziś mecenas Andrzej Sikora oraz niestety zmarli już lekarz Maciej Krzanowski z Cieszyna, Andrzej Kralczyński z bielskiego FSM i nauczyciel z Żywca, Michał Caputa. W sztabie wyborczym główne role odgrywali Mirosław Styczeń, Andrzej Kabat, Piotr Szwarc, Artur Kasprzykowski, bardzo aktywni byli m.in. Henryk Juszczyk, Jan Frączek i Zdzisław Greffling. Ta kampania to było pospolite ruszenie, rodzaj konfederacji obywateli, którzy chcieli zmiany tego zgniłego systemu.
Okres od ogłoszenia wyników wyborów do wyłonienia przez Sejm w sierpniu ’89 pierwszego niekomunistycznego premiera w powojennej historii, Tadeusza Mazowieckiego, stanowił karuzelę wydarzeń i emocji. Proszę opowiedzieć o atmosferze tych blisko trzech miesięcy.
- Cały rok 89 był kompletnie zwariowany, wydarzenia pędziły w takim tempie, że ustalenia z kwietnia były nieaktualne już w czerwcu, a od lipca sprawy jeszcze przyspieszyły. Nie było wówczas miejsca na pogłębioną refleksję, działa się historia, a my próbowaliśmy za nią nadążyć. Jeszcze w lutym, gdy Grażyna Staniszewska wyjeżdżała do Warszawy na obrady Okrągłego Stołu, dostaliśmy polecenie, by schować trochę sprzętu i papieru, by być przygotowanym, że ich tam wszystkich aresztują i trzeba będzie znów zaczynać od zera. Cztery miesiące później byłem już posłem, po kolejnych trzech miesiącach mieliśmy pierwszego niekomunistycznego premiera, a w grudniu wykreśliliśmy z konstytucji ostatnie odniesienia do socjalizmu i przywróciliśmy nazwę i symbole Niepodległej. To był piękny czas, pamiętam jak dziś, że dopiero po kilku miesiącach zorientowaliśmy się, że można być zawodowym posłem i brać za to pieniądze, wcześniej nikt do tego nie miał głowy.
W ’90 powstał Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna, który można nazwać protoplastą Unii Demokratycznej i późniejszej Unii Wolności. Wchodził Pan w skład rady naczelnej Ruchu. Jakie obraliście sobie cele i co było wiodącą ideą Waszej partii?
- Z dzisiejszej perspektywy sądzę, że podział w obozie Solidarności, choć był nieunikniony, to nastąpił za wcześnie i zbyt gwałtownie. W dodatku te podziały miały często charakter personalny, środowiskowy, a nie programowy. Ci za Mazowieckim, ci za Wałęsą. Żałuję, że zbyt szybko straciliśmy charakter ruchu społecznego i rozpoczęła się normalna partyjna polityka. Pewnie tak musiało być, ale najpiękniejsze były te lata i miesiące, gdy byliśmy wspólnie. Dzisiaj jestem pewien, że Solidarność mogła dać Polsce znacznie więcej niż nam się udało.
Debatę przygotował oraz wypowiedzi jej uczestników zebrał Janusz Buzek.
bb
W dniu 3 maja w wieku 91 lat zmarł Zdzisław Greffling, współzałożyciel Klubu Inteligencji Katolickiej w Bielsku-Białej, wpisany do „Księgi Zasłużonych dla Bielska-Białej”. Msza pogrzebowa odbędzie się jutro o godz. 14.00 w kościele pw. św. NMP Królowej Świata przy ul. Startowej 16. Pogrzeb na cmentarzu przy ul. Grunwaldzkiej.
Oceń artykuł:
13 22Komentarze 8
okrzesik = uw
w ogole nie bedzie propagandy ze to sukces polakow
Jetem rocznikiem 75 i trochę liznołem tych czasów i ruchu jaki się w mieście zrobił, nawet pomagało się przy pierwszych wyborach solidarności :)

Klauzula informacyjna ›