- Dyrektor sportowy pracował w klubie blisko dwa lata. Po długiej analizie tego okresu i czterech pierwszych meczach rundy wiosennej doszedłem do wniosku, że zespół konsekwentnie budowany według jego koncepcji nie gwarantuje sukcesu - mówi Bogdan Kłys, prezes Podbeskidzia, o rozstaniu z Andrzejem Rybarskim. Klub prowadził rozmowy z dwoma kandydatami, ale ostatecznie „Górale” nie zatrudnią nowego dyrektora sportowego. Część obowiązków przejmie trener Krzysztof Brede.

Andrzej Rybarski został dyrektorem sportowym Podbeskidzia w lipcu 2017. Za jego kadencji do klubu trafili tacy piłkarze, jak Valerijs Sabala, Mavroudis Bougaidis, Guga Palavandishvili, Roberto Gandara, Miłosz Kozak, Filip Modelski czy zimowe nabytki - Adrian Gomez i Marko Roginić. Na początku kwietnia po porażce z ŁKS Łódź, decyzją zarządu, umowę z Rybarskim rozwiązano.

Błędy przy budowaniu drużyny

W rozmowie z naszym portalem prezes TS Podbeskidzie Bogdan Kłys po raz pierwszy publicznie wyjaśnia przyczyny rozstania z dyrektorem sportowym. - Dyrektor od dłuższego czasu budował ten zespół według własnej koncepcji. Trzy miesiące mojej pracy w klubie, obserwacji, oglądania z bliska tego, jak funkcjonuje dział sportowy dały mi pewien obraz. W tym czasie zespół odzyskał stabilizację finansową i organizacyjną, zapewnione zostały świetne warunki do pracy. Zimą kadrę uzupełniono trzema piłkarzami - mówi prezes.

Do chwili zwolnienia dyrektora Rybarskiego zespół rozegrał cztery spotkania, z których przegrał trzy. Po porażce z ŁKS Łódź (0:3) zdecydowano o wypowiedzeniu umowy. - Decyzja została poprzedzona analizą, czy idąc w tym kierunku, w jakim od blisko dwóch lat budowany był zespół i z tym dyrektorem sportowym jesteśmy w stanie osiągnąć coś więcej. Nie twierdzę, że dyrektor był zły, ale moim zdaniem, popełniono błędy przy budowaniu drużyny - przekonuje Bogdan Kłys.

Brakuje silnych liderów

Zdaniem prezesa, młoda kadra Podbeskidzia nie ma charyzmy i brakuje w niej silnych osobowości oraz liderów, którzy w kryzysie mogliby poprowadzić drużynę. - Nasza gra wygląda stosunkowo dobrze, jeśli jako pierwsi nie stracimy gola. Dobrze obrazuje to spotkanie w Łodzi. Do tej osiemnastej minuty graliśmy niezły mecz, cały czas próbowaliśmy atakować, dominowaliśmy nad drużyną ŁKS. Później dostajemy cios w postaci bramki, nie potrafimy się otrząsnąć i w ten sposób przegrywamy kilka spotkań - analizuje prezes Podbeskidzia.

Po rozstaniu z Andrzejem Rybarskim prezes Bogdan Kłys prowadził rozmowy z dwoma kandydatami na dyrektora sportowego. Ostatecznie podjęto decyzję o nie obsadzaniu stanowiska. - Przyglądałem się sytuacji innych klubów w lidze. Większość z nich radzi sobie bez dyrektora sportowego. Musimy również pamiętać, że dyrektorowi Rybarskiemu zgodnie z prawem pracy przysługuje okres wypowiedzenia. To wciąż obciążenie finansowe dla spółki - tłumaczy nasz rozmówca.

Czteroosobowa rada transferowa

Kto będzie decydował w klubie o transferach? - Dotychczas to trener określał profil zawodnika, którego potrzebował do gry, a dyrektor wyszukiwał i przeprowadzał transfer piłkarza pasującego do koncepcji nakreślonej przez trenera. Teraz za transfery odpowiedzialny będzie trener i ja - mówi Bogdan Kłys.

Jak dodaje prezes Podbeskidzia, w klubie powstanie rada transferowa złożona z trenera pierwszej drużyny, dwóch skautów oraz prezesa zarządu. - W pionie sportowym mamy dwóch skautów, byłych zawodników klubu - Grzegorza Więzika i Sławomira Cienciałę. W czwórkę tworzyć będziemy radę transferową. W tym gronie będą zapadały decyzje co do transferów piłkarzy - kończy sternik „Górali”.

Bartłomiej Kawalec

Foto: Jakub Ziemianin/TSP