Tradycyjnie przed majówką serwisy i sklepy rowerowe w Bielsku-Białej przeżywają prawdziwe oblężenie. Wśród sprzedawanych i naprawianych jednośladów coraz częściej można spotkać rowery elektryczne i to te z wyższej półki. Wśród innych trendów sprzedażowych dominują rowery górskie z większymi, 29-calowymi kołami oraz tzw. gravely, czyli połączenie roweru szosowego i do jazdy górskiej.

Według szacunków, w krajach Unii Europejskiej sprzedaje się rocznie już grubo ponad 2 mln rowerów napędzanych pomocniczym silnikiem elektrycznym, a w ciągu kilku lat wynik ten ma zostać podwojony. Przepisy określają moc ciągłą silnika elektrycznego, która nie może przekraczać 250 W, przy czym musi być ona zmniejszana stopniowo, gdy użytkownik jednośladu rozwinie prędkość 25 km/h.

Elektryk droższy i cięższy

To co może zniechęcać do kupna roweru elektrycznego jest jego cena oraz większa waga. Za markowy sprzęt, ale nie ten z najwyższej półki, przyjdzie nam zapłacić kilka tysięcy złotych. Nawet ponad 30 tys. zł kosztuje profesjonalny elektryczny rower górski z ultralekką ramą karbonową. Jednoślad wspomagany silnikiem jest również o kilka kilogramów cięższy od standardowego roweru. Ze względu na silnik oraz zasilający go akumulator (zestaw waży 7-8 kg) rama takiego pojazdu musi być wzmocniona.

Wady zdają się rekompensować zalety, który też jest całkiem sporo. Silnik elektryczny pozwala szybkim tempem i bez zmęczenia mięśni pokonywać pagórki, których w Bielsku-Białej przecież nie brakuje. Z kolei dzięki dobrej jakości akumulatorowi można przejechać w oszczędnym trybie na jednym ładowaniu nawet 100 km. Uzupełnienie mocy jest szybkie i niezbyt kosztowne. Szacuje się, że pełne naładowanie akumulatora silnika elektrycznego to wydatek zaledwie 1 zł.

Gravely i nowy typ „górala”

Jak tłumaczy Mariusz Kudła prowadzący sklep i serwis rowerowy przy ul. Cieszyńskiej w Bielsku-Białej, o rowery elektryczne pyta coraz więcej klientów. - Trend na rowery wspomagane silnikiem pojawił się kilka lat temu na zachodzie Europy i w USA, a u nas prawdziwy boom obserwujemy od dwóch lat. Obecnie co 3-4 nasz klient pyta o taki rower - przyznaje bielszczanin.

Nasz ekspert dodaje, że serwis najdroższych rowerów elektrycznych niczym nie różni się dziś od naprawy samochodu osobowego. - Obecnie „elektryki” z najwyższej półki cenowej trzeba podpinać do komputera - wyjaśnia Mariusz Kudła. Jako przykład podaje fakt, że przerzutki w rowerach elektrycznych sterowane są za pomocą impulsu elektrycznego, a nie z wykorzystaniem linki.

Wśród innych trendów sprzedażowych dominują tzw. gravely, czyli połączenie roweru szosowego i MTB. Coraz modniejsze są rowery górskie na niestandardowych 27,5-calowych kołach. - Przez ćwierć wieku wśród „górali” dominowały 26-calowe koła. Kilka lat temu wyparły je 29-calowe, ale rower na tak dużych kołach był zbyt wielki dla osób o niskim wzrośnie. W ten sposób na rynku pojawił się model pośrodku tych dwóch wielkości. Te dwa modele wyparły tradycyjny rower górski - dodaje pan Mariusz.

Bartłomiej Kawalec