Jego poprzednia podróż zakończyła się sukcesem, gdy pokonał koleją na jednym bilecie 4298 km. Jak wyliczył, podróż kosztowała 2 grosze za kilometr. Teraz postanowił pobić swój własny rekord, pokonując 5,5 tys. km z… puszką na datki. - Chcę pomóc bielskiemu schronisku dla bezdomnych zwierząt - mówi Tomasz Skowroński, mieszkaniec Bielska-Białej. W "Reksiu" zaakceptowali ten szalony pomysł. Wszystko wydarzy się w długi weekend majowy!

Rozpiera go energia i cieszy się tym, co przynosi życie. Dzięki podróżom koleją i biciu kolejnych rekordów zwiedził wiele miast w Polsce. Ludzie często pytają go, po co to robi.

Lek na prozę życia

- Nie jestem żadnym pasjonatem kolei. Nie znam się na budowie lokomotyw. Po prostu, lubię jeździć pociągami. Podróże wiele wnoszą do mojego życia. Zamiast siedzieć w czterech ścianach, zwiedzam świat, poznaję nowe osoby, a teraz jeszcze będę pomagał - tłumaczy pan Tomasz. Jego poprzedniej wyprawie, gdy przejechał koleją na jednym bilecie weekendowym rekordową odległość 4298 km, patronował nasz portal (pisaliśmy o tym w artykule Chwilami było nerwowo, ale jest rekord. Aż 4298 km na jednym bilecie!).

Od poniedziałku do piątku Tomasz Skowroński pracuje jako magazynier, ale w weekendy zamienia się w żądnego przygód podróżnika. Wieczorem jest nad morzem, aby nad ranem wrzucić na fejsa zdjęcia z Krakowa. - Koledzy z pracy pytają, jak to możliwe. Tymczasem ja zwiedzam kraj. Dotarłem do wielu miast za naprawdę nieduże pieniądze - tłumaczy bielszczanin.

Podczas wypraw koleją czyta książki lub po prostu rozmawia z ludźmi. - To w tym lubię najbardziej. Ludzie bardzo się otwierają w trakcie podróży. Jeśli akurat nie „siedzą na telefonie“, wertując portale społecznościowe, potrafią wiele powiedzieć. Nawet więcej niż rodzinie przy wspólnym stole - uśmiecha się rekordzista. - Gdy dowiadują się, co robię, życzą mi powodzenia i trzymają kciuki, aby się udało. To jest naprawdę bardzo miłe - dodaje.

Zbiórka w podróży

Właśnie dlatego pan Tomasz chce tym razem połączyć przyjemne z pożytecznym. Jeśli ludzie chętnie rozmawiają, to być może chętnie dołożą swoją cegiełkę na rzecz bezdomnych zwierząt. Z tym pomysłem zgłosił się do schroniska w Bielsku-Białej i otrzymał akceptację na podróż z puszką z napisem Psia Ekipa.

- Dostałem identyfikator, naklejki, zapieczętowaną puszkę i koszulkę. W trakcie podróży będę zbierał datki na rzecz schroniska. Mam nadzieję, że nie zostanę wyproszony z pociągu. Napisałem w tej sprawie do PKP, ale do teraz nie otrzymałem odpowiedzi.

Bielski podróżnik planuje, że w drodze będzie cztery dni - w długi weekend majowy. Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, pobije swój własny rekord. - Już kupiłem bilet. Przy przyjaznych wiatrach pokonam 5505,6 km za 81 zł - zdradza.

Sposób na majowy weekend

Odjedzie 2 maja o godz. 18.46 ze stacji Bielsko-Biała Główna, ale bilet zacznie obowiązywać w Pszczynie. Podróż zaplanowana jest na trasie Poznań-Warszawa Wschodnia-Łeba-Warszawa Centralna-Międzyzdroje-Częstochowa-Głogów-Przemyśl-Szczecin-Brzeg.

- Cieszę się na ten Szczecin. Tam jeszcze nie byłem, a mam w tym mieście aż 1,5 godziny wolnego do odjazdu. Wystarczająco dużo czasu, aby napić się porządnego piwa!

Tomasz Skowroński chciałby podróżować koleją po świecie, ale zdaje sobie sprawę, że bilety są zbyt drogie. Marzy o Kolei Transsyberyjskiej. Na razie przejechał najdłuższą trasę w naszym kraju. Podróż pomiędzy Przemyślem a Kołobrzegiem, w sumie 1,3 tys. km, pokonuje w ciągu 18,5 godzin.

Katarzyna Górna-Oremus