W Szkole Podstawowej nr 2 Towarzystwa Szkolnego im. M. Reja w Bielsku-Białej nie ma dziś strajku. W klasach trwają planowe zajęcia dydaktyczne. Dyrekcja i pedagodzy identyfikują się jednak z protestującymi pedagogami z miejskich szkół publicznych.

- Nie strajkujemy. Należy w tym miejscu dodać, że mamy inną strukturę prawno-organizacyjną. Podlegamy pod organ prowadzący Towarzystwo Szkolne im. M. Reja, instytucję non profit - wyjaśnia portalowi Grażyna Lorek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Bielsku-Białej.

Nauczyciel startujący w zawodzie w szkole publicznej otrzymuje wynagrodzenie w wysokości poniżej 2 tys. zł na rękę. Pedagog z najwyższym stopniem awansu zawodowego, z wysługą ponad 20 lat pracy, przy etacie - niecałe 3 tys. zł, a z godzinami ponadwymiarowymi i z wychowawstwem trochę ponad 3 tys. zł. - Nauczyciele są non stop poddawani krytyce, coraz więcej rodziców ma roszczenia, pomimo, że dzieci uczone są samodzielności. To jest bardzo trudny zawód - dodaje nasza rozmówczyni.

Zdaniem Grażyny Lorek, obecna eskalacja protestu to także efekt pośpiesznego wprowadzania reformy szkolnictwa, m.in. likwidacji gimnazjów, a także kolejnych nowych przepisów wprowadzanych przez MEN, do których szkoły stale muszą się dostosowywać.

sza