Mężczyzna, który w centrum Bielska-Białej strzelał do ludzi z kuszy, został skazany na trzy miesiące więzienia, choć groziła mu nawet dziesięcioletnia odsiadka. Prokuratura nie wyklucza apelacji ze względu na niewspółmierność kary do okoliczności sprawy.

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w Bielsku-Białej jesienią ub. roku. Policja otrzymała informację, że po mieście chodzi mężczyzna z kuszą i grozi ludziom. Świadkowie twierdzili, że dwa razy wystrzelił w kierunku innych osób, lecz na szczęście nikogo nie trafił. Funkcjonariusze zatrzymali sprawcę, który miał w organizmie 1,5 promila alkoholu. Podczas przeszukania jego mieszkania znaleziono kuszę, trzy bełty (strzały do kuszy), 100 porcji marihuany i krzak konopi indyjskich.

29-letniemu Jerzemu P. postawiono zarzuty narażenia osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz posiadania narkotyków. Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej skazał go na trzy miesiące więzienia oraz 16 miesięcy prac społecznych. Sprawca musi zapłacić 2,5 tys. zł na rzecz bielskiej Fundacji Zapobiegania i Resocjalizacji Uzależnień ,,Nadzieja". Wyrok jest nieprawomocny.

Śledczy wystąpili już do sądu o uzasadnienie wyroku na piśmie. - Zastanawiamy się, czy wysokość tych kar jest wystarczająca z uwagi na okoliczności sprawy - mówi Jacek Boda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej (o sprawie informowaliśmy szczegółowo w artykule W centrum Bielska-Białej strzelał do przechodniów z kuszy).

asz

Foto: Policja