W założeniu słynne RODO ma nam zapewnić ochronę danych osobowych. To dobrze. Jeśli wszędzie tak skrupulatnie przestrzega się dzisiaj tych przepisów, to wypadałoby zapewnić anonimowość również w instytucji, jaką jest Starostwo Powiatowe w Bielsku-Białej.

Kasa na parterze budynku starostwa przy ul. Piastowskiej w zasadzie na okrągło oblegana jest przez petentów. Ludzie stoją w kolejce na korytarzu, bo muszą zapłacić za różnego rodzaju dokumenty - a to prawo jazdy, dowody rejestracyjne, opłaty paszportowe, wreszcie wyrysy map, itd. Stoją więc i cierpliwie czekają.

Na upartego jednak każda z tych osób po odstaniu średnio dwudziestu, trzydziestu minut, bo tyle zabiera nam dotarcie do przysłowiowego okienka kasowego, mogłaby spokojnie spisać dane osobowe poprzedzających ją kolejkowiczów. Będąc już bowiem obsługiwanym przez panią kasjerkę jesteśmy zmuszeni do wykrzyczenia swojego nazwiska, imienia i oczywiście adresu zameldowania.

Nie jest to może komplet danych osobowych, ale co tam. Zawsze to coś dla jakiegoś spryciarza. Rzecz jasna lepiej wierzyć w to, że ludzie nie są źli czy złośliwi i żadnych danych przed kasą notować nie będą. I pewnie tak jest. Ale skoro wszędzie tak skrupulatnie przestrzega się dzisiaj przepisów RODO, to wypadałoby zapewnić anonimowość również w instytucji, jaką jest starostwo powiatowe.

W przeciwnym razie sami sobie szkodzimy sprawiając, że wielu z nas ma w nosie przepisy skoro tam, gdzie powinny być one szczególnie przestrzegane, są raczej lekceważone. W przypadku rzeczonego starostwa tak właśnie jest, bo raczej trudno przed kasą o anonimowość. Chyba, że jakimś cudem uda nam się wcisnąć głowę w lukę pomiędzy szybę a blat i wyszeptać swoje dane.

KJ

Foto: Marek Kocjan