Miejsce, które przyciągało mieszkańców naszego regionu dziś zastygło w letargu. Aż trudno uwierzyć, że przed trzema dekadami zawitał tam sam Christian Dior. Kosmetyki sygnowane jego nazwiskiem pojawiły się wtedy w sklepie przy ul. 11 Listopada 51. Ale jest nadzieja, że deptak wróci do swojej świetności, a może nawet się zazieleni. Takie przynajmniej głosy słychać z bielskiego Ratusza.

To był pierwszy taki sklep w dawnym województwie bielskim, gdzie bielszczanki mogły zakupić oryginalne kosmetyki Christiana Diora. - Być może wkrótce przybędzie kolejna oferta firmy Dior, gdyż właściciele sklepu Yuppie zapowiadają uruchomienie gabinetu kosmetycznego dla bielskich elegantek - informował Dziennik Beskidzki z 12-14 czerwca 1992 roku, który ukazał się dzień po uroczystym otwarciu sklepu.

Wyjątkowa architektura i witryny sklepowe

- Minęło zaledwie trzydzieści lat, a wszystko się zmieniło. Jest więcej banków czy miejsc, gdzie można wziąć kredyt albo kupić coś za 4 złote, ale zniknęły takie właśnie punkty, które dodają miastu uroku - zwracają uwagę bielszczanie.

Dawniej ul. 11 Listopada przyciągała nie tylko bielszczan, ale również turystów. Sporo się działo. Istniało wiele butików, które zachęcały, tak jak w przypadku sklepu „Yuppie”, swoją atrakcyjną ofertą do zakupów. - Chętnie tam spacerowaliśmy. Wzdłuż deptaku, podziwiając wyjątkową architekturę, sklepowe witryny. Chodziliśmy także na herbatę do kawiarni Murzynek czy lody włoskie, które do dziś można kupić na placu Wojska Polskiego. Trochę szkoda, że wszystko, całe życie, przeniosło się do centrów handlowych. Nie da się ukryć, że w weekend jest znacznie mniej ludzi na 11 Listopada niż kiedyś - twierdzą nasi rozmówcy.

A można przecież dobrze wykorzystać atuty głównego deptaka Bielska-Białej, zwracając uwagę także na historię i położenie miasta. Jarosław Klimaszewski podczas swojej kampanii wyborczej podkreślał konieczność ożywienia tej strefy. - Teraz jednak przyszedł czas na rewitalizację całego obszaru od placu Chrobrego przez ul. 11 Listopada do placu Wolności - mówił w grudniowym wywiadzie dla naszego portalu. - Mam nadzieję, że koncepcja zagospodarowania tej przestrzeni wraz z ustaleniem źródeł finansowania będą gotowe już w przyszłym roku (tj. w 2019 - przyp. red.).

Powrót święta ulicy 11 Listopada?

- Planujemy rewitalizację placu pod „Klimczokiem”. Chcemy go połączyć z ul. 11 Listopada w taki sposób, aby ludzie chętnie spędzali tam czas. Pragniemy przywrócić deptakowi dawny blask na tyle, aby bielszczanie poczuli, że chcą tam przebywać - powiedział nam wczoraj. - Mamy w planach wprowadzenie udogodnień dla osób z niepełnosprawnością oraz dla matek z dziećmi.

Prezydent Bielska-Białej podkreśla, że w najbliższym czasie do kalendarza imprez miejskich prawdopodobnie wróci święto ulicy 11 Listopada, które odbywało się przez kilka lat z rzędu i spotykało się z ciepłym przyjęciem mieszkańców miasta. Będą także organizowane jarmarki. Np. w przeszłości dużym powodzeniem cieszyły się Średniowieczne Jarmarki Świętojańskie.

Ożywienie ul. 11 Listopada ma nastąpić także za sprawą polityki przychylnej dla osób, które mają pomysł na lokalny biznes czy poprzez dopłaty do remontów elewacji starych kamienic. - Jeszcze będzie zielono - obiecuje prezydent Klimaszewski.

Katarzyna Górna-Oremus