Nowa książka Rajmunda Pollaka. "Powieść czyta się jak kryminał”
„Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej" - to najnowsza książka bielszczanina Rajmunda Pollaka, której kanwą jest historia sprzedaży Polsce licencji na ciquecento, a następnie zakupienia FSM przez Włochów. Powieść powstała na podstawie rzeczywistych wydarzeń, a pod postaciami jej bohaterów są ukryci ich uczestnicy. Promocja książki odbędzie się jutro w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej.
Książka Rajmunda Pollaka "Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej" to beletrystyka przeniknięta publicystyką. Opisana przez autora historia wydarzyła się naprawdę w naszym kraju w latach 1987-1993, czyli w okresie tzw. transformacji gospodarczej i politycznej. Powieść wydana została przez Editions Spotkania w listopadzie ub. roku.
- Kanwą utworu stała się historia sprzedaży Polakom przez koncern Fiat licencji na ciquecento, a następnie zakupienia przez Włochów Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. Historię rokowań, ich szczegółowy przebieg czyta się jak kryminał. Śledzimy przebieg rozmów, zachowanie postaci reprezentujących obie strony rokowań, niekompetencję, beztroskę, cynizm i brak kultury przedstawicieli strony polskiej, przebiegłość Włochów, górujących wiedzą i doświadczeniem nad polskimi aparatczykami partyjnymi występującymi w nieswojej roli specjalistów od negocjacji biznesowych - czytamy w recenzji napisanej przez Magdalenę Słoniowską.
Głównym bohaterem książki jest Artur Dobrowolski, inżynier pracujący w Fabryce Aut, bielszczanin z dziada pradziada. Jest on przedstawicielem rzesz Polaków, którzy zaangażowali się w Solidarność, ale nie zostali beneficjentami transformacji. Powieść zawiera wiele wątków. - Poznajemy region i jego historię, migawki z rzeczywistości peerelowskiej, życie rodzinne głównego bohatera i kształtowanie się fascynacji górami jego syna - pisze recenzentka. - Nastroje w powieści zmieniają się jak w kalejdoskopie, podobnie jak zwroty akcji. Nocne czuwanie w kolejce po pralkę, obiad we włoskiej stołówce pracowniczej, omawianie przez towarzyszy z najściślejszej góry PZPR odnowy swojego wizerunku czy proces doboru współpracowników-donosicieli przez włoskich właścicieli fabryki i wiele innych epizodów jest przedstawionych z często finezyjnym humorem.
Promocja najnowszej powieści Rajmunda Pollaka odbędzie się 16 stycznia o godz. 16.00 w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej. Książka jest do nabycia w różnych ksiegarniach internetowych za ok. 30 zł.
bb
Oceń artykuł:
38 56Komentarze 53
Lepsza jest katastroficzna prawda, aniżeli najsłodsze kłamstwo.
Mam wszakże nadzieję, że po przeczytaniu mojej najnowszej książki przestaniecie być lewakami!
Przekazuję Wam dzisiaj znak pokoju i mam nadzieję, że to uszanujecie.
Może na trzech kołach też włoski
i taki ECO o jedno koło tańszy.
Fakt, że autor nie jest ani bezdomnym pieskiem, ani kotkiem "dachowcem" powoduje u Pani jakąś niechęć?
Z tego co pisze "Pełna Kultura", to w Książnicy nie będzie żadnego przymusu kupowania czegokolwiek, a Pani jak tylko zechce, to może napisać książkę o kotkach.
Na tym spotkaniu będzie zapewne spokojnie i kulturalnie.
Większość komentarzy jest ....nie na temat, gdyż książka nie dotyczy ani metra ani Dębowca.
Będę wdzięczny jeśli wypowie się ktoś, kto już przeczytał powieść pt. "Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej".
Każdy Czytelnik jest dla mnie bezcenny i chętnie zapoznam się z każdą opinią, nawet najbardziej krytyczną, byleby tylko była ... na temat mojej najnowszej książki.
Recenzje będą mile widziane, tylko proszę komentować po zapoznaniu się z treścią powieści, a nie przed jej przeczytaniem!
Pozdrawiam wszystkich Czytelników i zapraszam do Książnicy Beskidzkiej 16.01.2019r.
Tam będzie można jeszcze przed zakończeniem spotkania zadawać mi pytania.
Zapewniam, że nie będę wzywał Straży Miejskiej, aby usunęła z sali osoby, które będą zadawać mi trudne pytanie, dotyczące powieści!
...Nikczemnością jest nazywanie pracowników FSM..Jest to ocena jakby obok głównego nurtu.Nie było moim zamiarem nazywanie hołotą pracowników tej czy innej firmy.Miałem na myśli "niekompetencję, beztroskę, cynizm i brak kultury", "aparatczyków partyjnych".Pospolitych złodziei najniższego szczebla wywożących urobek pełnymi ciężarówkami. I tych którzy po robocie(w czynie społecznym) z opaską ORMO na rękawie umacniali zdobycze przy pomocy pały .Okazji było mnóstwo.Jednak lepsi byli ci bez opasek współpracownicy-donosiciele.W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX-wieku w naszym mieście mówiło się również,że są tacy którzy nie pracowali nie pracują i pracować nie będą w Wólce właściciela pewnego ronda.Do dziś budzą zdziwienie wręcz niesmak.I ten właściciel też. A ci którzy dokonali "poboru" majątku z upadających zakładów i pobudowali własne biznesy to przecież zalążek dzisiejszych tuzów gospodarki i filantropów przy okazji.Tak,że było nieźle ale nie tragicznie.Pisze pan,że prężnie się rozwinęło.Ale co się zwinęło to się już nie rozwinie.I z powodu nie hołoty odwołano matury próbne.A co?
Nikczemnością jest nazywanie pracowników FSM..."hołotą", bo to m.in. dzięki nim miasto Bielsko-Biała prężnie się rozwinęło i stało się stolicą Województwa i Podbeskidzia.
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX-wieku o mieszkańcach stolicy Podbeskidzia mówiło się, że to są.... ludzie, którzy albo pracowali w FSM, albo pracują w FSM, albo będą pracowali FSM..... Symbolem Bielska-Białej stał się "maluch" i FSM!!!
Pracowałem tam 30lat i spotkałem wspaniałych ludzi, którzy przyjechali tutaj z całej Polski i pokochali Nasze Miasto! Dopiero jak przybyli Włosi, to nastąpił upadek FSM i likwidacja naszego województwa!
Oceniasz według siebie? Popatrz raczej w lustro i zastanów się nad stanem własnej głupoty.
Zapytajcie dawnych pracowników FSM jak walczył, a że nie wypina teraz piersi po medale jak szereg zwolenników dogadania się z komuną, to już jest odrębny temat.
Czy "jorg" jest psychiatrą, czy dyletantem?
A może "jorg" pochwali się gdzie ukończył podstawówkę i jaką miał średnią ocen?

Klauzula informacyjna ›