Sąsiad sąsiadowi wilkiem. Bez szans na zgodę ws. kortów?
Nie widać końca konfliktu sąsiedzkiego w Cygańskim Lesie, gdzie od miesięcy trwa spór wokół budowy zadaszenia kortów tenisowych. Błędy na etapie budowy hali wykorzystuje sąsiad obiektu, który stał się stroną postępowania w wyniku wydzierżawienia działki rozdzielającej go od kortów. W najbliższym czasie w mediację włączy się wiceprezydent Bielska-Białej. Czy to pozwoli zażegnać spór?
Korty w Cygańskim Lesie przez wiele lat należały do BKS Stal. Kiedy na początku lat 90. rozpoczął się upadek sekcji tenisowej klubu, zrezygnowano ze szkolenia seniorów i udziału w rozgrywkach. Zawodnicy przenieśli się do bielskiego Kolejarza, a sekcja skupiła się na trenowaniu młodzieży. Korty przez dekadę dzierżawiono aż piętnaście lat temu podjęto decyzję o ich definitywnej sprzedaży. Tak obiekty znajdujące się w malowniczym parku trafiły w prywatne ręce.
Inwestor przyznaje się do błędu
Ich nabywcą stał się Marcin Cecherz. Inwestor w ciągu ostatnich kilkunastu lat wykonał na kortach liczne prace modernizacyjne. Dzięki temu szkoli się tam kilkadziesiąt dzieci i młodzieży. Dwa lata temu właściciel otrzymał pozwolenie na zadaszenie kortów. Budowa hali namiotowej ruszyła w sierpniu i zakończyła się w grudniu 2016. Na tym etapie inwestor nie uniknął błędów. Wystąpiła rozbieżność pomiędzy projektem konstrukcyjnym hali, a projektem architektonicznym.
- Błąd dotyczył długości i szerokości hali. W pierwotnej wersji zadaszenie byłoby zbyt wąskie - wyjaśniał Marcin Cecherz na grudniowej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej. Dlatego inwestor podjął decyzję o dostosowaniu hali do wymiarów kortów i wykonał projekt zamienny. Problemy zaczęły się kilka miesięcy później, gdy do postępowania włączył się sąsiad, który stał się stroną w sprawie.
Przeszkadza hałas i emitujące światło
Inwestor jest zdziwiony, że sąsiada oddziela od kortów czterometrowy pas zieleni z ciekiem wodnym. - Sąsiad na etapie wydawania pozwolenia na budowę nie był naszym bezpośrednim sąsiadem (jego nieruchomość nie graniczyła z kortami - red.). Zmieniło się to w sierpniu 2017 roku w wyniku działań polegających na wydzierżawieniu terenu, który nas rozgraniczał - tłumaczył inwestor.
Marcin Cecherz przekonywał na sesji, że od tamtego momentu sąsiad jako strona postępowania odwołuje się od decyzji administracyjnych związanych ze zmianą pozwolenia na budowę i formalnego zakończenia inwestycji zadaszenia kortów. Właściciel kortów twierdzi, że czterokrotnie ugodowo spotkał się z sąsiadem, a nawet wykonał badania pomiaru hałasu, proponując m.in. budowę ekranu akustycznego. Mimo to na razie kompromisu nie widać.
Głos w dyskusji zabrał prezydent Jarosław Klimaszewski. - Sytuacja jest trudna, a naszym przeciwnikiem jest prawo. Tak jak urząd też ma problemy, że czasem dziesiątki osób odwołują się od naszych decyzji, ale mają do tego prawo. Jedyne co mi przychodzi tutaj do głowy, to mediacje z sąsiadem. Dlatego decyzją prezydenta miasta w mediację włączyć ma się wiceprezydent Przemysław Kamiński.
xxx
Na grudniowej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej swoje stanowisko przedstawili sąsiedzi zaskarżający inwestycję budowy hali namiotowej. Prezentujemy je poniżej.
- Zostaliśmy właścicielami działki, a następnie zamieszkaliśmy w domu w sytuacji, gdy nasze sąsiedztwo stanowiły odkryte korty tenisowe takie, jakie funkcjonowały w parku miejskim przez ostatnie przeszło sto lat. Sąsiedztwo takich kortów nigdy nam nie przeszkadzało. Zupełnie nowymi inwestycjami były kolejno wznoszone balon, a po jego demontażu hala namiotowa. Ta ostatnia posiada zlokalizowany w ścianie, znajdującej się prawie w granicy działki kortów, otwór, który jednocześnie obejmuje niemal całą długość naszej działki. Powstający we wnętrzu hali o kształcie kolebki i wydostający się przez otwór ogromny hałas, wpadający bezpośrednio na naszą niewielką posesję, był nie do zniesienia. Właściciel kortów odmówił podjęcia jakichkolwiek działań ograniczających oddziaływanie hałasu na naszą działkę (zgodnie z obowiązującymi przepisami chronioną akustycznie), a wszak to prowadzący działalność gospodarczą ma obowiązek ograniczyć uciążliwości powstające na jego nieruchomości do jej granic.
Podjęcie próby wyegzekwowania swoich praw poprzez zakwestionowanie wydanych dla hali decyzji administracyjnych było aktem desperacji z naszej strony. Postępowania te nie zostały jeszcze zakończone, ponieważ korzystając z dostępnych środków prawnych, domagamy się od kolejnych instancji wyjaśnienia wszystkich wątpliwości, z jakimi się spotykamy. A jest ich sporo.
Okazało się, że hala namiotowa została wzniesiona niezgodnie z wydanym pozwoleniem na budowę, istotnie naruszając prawo i właśnie to stało się bezpośrednim powodem zamknięcia hali przez inspektora nadzoru budowlanego i wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Prace związane z budową hali zostały zakończone z końcem roku 2016. Do momentu jej zamknięcia przez nadzór budowlany, czyli do połowy roku 2017 inwestor miał czas, aby zgłosić zakończenie robót budowlanych. Właściciel kortów nie uczynił tego i korzystał z hali przez blisko pół roku bez uzyskania stosownego pozwolenia. Trudno więc mówić o tym, że to my jesteśmy winni zaistniałej sytuacji. Hala jest zamknięta w powodu ignorowania prawa przez właściciela kortów.
Rozpętana przez właściciela kortów nagonka medialna jest zwykłą manipulacją. Sprzedaż kortów nie oznacza przecież likwidacji kortów tylko zmianę właściciela. Korty wcale nie muszą zniknąć. Uważamy, że uparte forsowanie przez właściciela kortów swojej wizji, bez uwzględnienia w dostateczny sposób naszych praw do spokojnego korzystania z naszego domu i ogrodu, jest przyczyną powstałego konfliktu. Jesteśmy przekonani, że każdy kto znalazłby się na naszym miejscu postępowałby tak samo.
Bartłomiej Kawalec
Oceń artykuł:
20 14
Autor: Bartłomiej Kawalec
Dziennikarz portalu bielsko.biala.pl
