Prezenty na Gwiazdkę czy Mikołaja? Świąteczna obniżka cen prądu
II wojna światowa zbliżała się nieuchronnie. Anschluss Austrii i przyłączenie terenów Czechosłowacji do III Rzeszy w 1938 roku potwierdzały tylko politykę ekspansyjną Hitlera. Ostatni miesiąc roku to jednak czas przygotowań do świąt. Zapominano na chwilę o wielkich wydarzeniach i cieszono się z Bożego Narodzenia. Czym żyli wówczas bielszczanie? Jakie sprawy ich trapiły?
Pierwsze dni grudnia 1938 w regionie były niezwykle mroźne. - Chwała Bogu - mamy mróz! - informowali dziennikarze. Choć wielu bielszczan nie miało czym palić i w domach temperatura nie była dużo wyższa niż na zewnątrz, nareszcie mieszkańcy przedmieść Białej nie grzęźli w błocie. Mróz „wybrukował” jezdnie - ironizowano.
Papucie i pończochy pod choinkę
W wigilijną sobotę i pierwszy dzień świąt kursy tramwajów i pociągów były ograniczone. Świąteczny rozkład autobusów obejmował trasy z Bielska do Dziedzic i Jaworza oraz z Krakowa i Szczyrku do Bielska, ale 25 grudnia autobusy z Bielska do Krakowa w ogóle nie kursowały.
Urzędy z kolei pracowały w Wigilię do godz. 11.00, a następnie dopiero 27 grudnia od godz. 8.00. W pierwszy dzień po świętach bielszczanie mogli też liczyć na doręczenie oczekiwanych przesyłek. Poczta nie pracowała tylko 25 grudnia.
„Na Mikołaja najlepszy prezent to: obuwie, pończochy, śniegowce, papucie”, „Na Mikołaja wielki wybór kaset z perfumami, kaset z manicure”, „Na św. Mikołaja poleca się cukiernia Stefan Kułakowski” - to tylko niektóre z ogłoszeń pierwszego grudniowego wydania pisma wieczornego „Echo Beskidzkie” z 1938 roku. Bielszczanie mieli się więc gdzie zaopatrzyć w prezenty pod choinkę.
Do czterech sztuk strucli na rodzinę
Czytelników zszokowało na pewno nieprzyjęcie honorowego obywatelstwa przez urzędującego burmistrza dr. Wiktora Przybyłę. Dlatego sesja rady miejskiej nie odbyła się. Z jakiego powodu burmistrz podjął tę decyzję? - To co zdziałałem dla Bielska było moim obowiązkiem i zasługą całego magistratu - tłumaczył w liście do radnych.
Nie zapomniano o ubogich, dla których święta i okres zimowy były szczególnie trudne. W czwartek, 8 grudnia zorganizowano zbiórkę „Gwiazdka dla dzieci bezrobotnych”. W akcję zaangażowali się wszyscy najwyżsi urzędnicy miejscy oraz niektórzy oficjele na szczeblu wojewódzkim. - Spodziewamy się, że wszyscy bez wyjątku spełnią obowiązek najskromniejszego datku na ten szlachetny cel - pisali dziennikarze „Echa”. W Bielsku i okolicach odbywały się liczne koncerty, spotkania opłatkowe czy odwiedziny św. Mikołaja dla ubogich dzieci. Problem żebractwa wśród najmłodszych, szczególnie w Białej, był poważny, o czym niejednokrotnie pisano na łamach lokalnej prasy.
Podsumowując akcje pomocy dla bezrobotnych, magistrat pochwalił się, że każda uboga bielska rodzina otrzymała od 100 do 400 kg ziemniaków, do 4 kg mąki i cukru, do 3 kg kiełbasy oraz do czterech sztuk strucli. Bielski magistrat zapewnił najuboższym doraźną pomoc finansową oraz zakup węgla. Łącznie z tej pomocy skorzystało 400 rodzin.
Gwiazdka czy Mikołaj?
Grudniowe wydania „Echa” to także reklamy okolicznych domów towarowych, sklepów i cukierni. Wszyscy zachwalali swe produkty jako idealne prezenty pod choinkę. Firma żydowskiego przedsiębiorcy Karla Riesenfelda na jednym z afiszy rekomendowała swoje produkty na Gwiazdkę i Mikołaja. Czyżby pomieszanie tradycji? Nic bardziej mylnego!
- Protestanci, którzy nie wierzyli w katolickiego św. Mikołaja mówili dzieciom, że prezenty dostają "na Gwiazdkę" albo "pod choinkę", katolicy zaś, że przynosi święty Mikołaj albo Dzieciątko. A dla Riesenfelda liczył się biznes, nie żadna tradycja - tłumaczy te zawiłości doktor Jacek Proszyk.
Na nowym rynku w Białej mieszkańcy mogli zaopatrzyć się w ryby, choinki i ozdoby świąteczne. Zakupów można było dokonać u zbiegu ulic Kazimierza Wielkiego i Ogrodowej, tuż za kościołem Opatrzności Bożej.
Niższe ceny prądu
Niezwykłą niespodziankę dla mieszkańców Bielska, Białej i okolic na świąteczny czas przygotowała rada miejska. Nowa umowa podpisana z „Silesią” na dostawę energii elektrycznej przewidywała obniżenie taryf. Biała musiała porozumieć się z Bielskiem, bo przez jego urządzenia hurtowo przesyłano prąd za rzekę. Finalnie największą korzyść odnotowali najubożsi. Nie dość, że cena prądu spadła, to ci najmniej zarabiający otrzymywali nawet 50-proc. rekompensaty.
W ostatnim numerze „Echa” nie brakowało życzeń szczęśliwego nowego roku od władz miasta, fabrykantów czy stowarzyszeń. Snuto marzenia, zapowiadano zmiany na lepsze. Była nadzieja na lepszy 1939 rok.
Alan Jakman
Na zdjęciu tytułowym: plac Chrobrego, fot. M. Ćwikowska-Broda, W. Ćwikowski, Bielsko-Biała i okolice - historia pocztówką pisana.
Oceń artykuł:
42 3
Autor: Alan Jakman
Dziennikarz portalu bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 6
Ponadto fajny tekst. Pozdrawiam i życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku i nowych ciekawych tekstów.





Klauzula informacyjna ›