Klasyka z efektami specjalnymi. Nieco przerażająca opowieść dla dzieci
„Krawiec Niteczka” jest niezwykle barwną, choć momentami przerażającą opowieścią, która przenosi widzów do bajkowego świata utkanego z rozmaitych emocji i zszytego atrakcyjnymi piosenkami. Przedświąteczna premiera spektaklu w Teatrze Lalek Banialuka jest tradycyjnie dedykowana najmłodszym widzom, jednak jej nowatorska forma przypadnie do gustu również dorosłym.
Niteczka wmyślony przez znanego autora literatury dziecięcej Kornela Makuszyńskiego jest uznanym krawcem, któremu pewnego dnia Cyganka wywróżyła, że zostanie królem. Bohater postanawia wyruszyć w pełną niespodzianek podróż, w czasie której spotyka hrabiego- stracha na wróble, aby sprawdzić, czy wróżba się spełni.
Ze sprutego miejsca na ekranie
Zespół artystyczny, który przygotował spektakl składa się częściowo z twórców, których bielska widownia nie miała jeszcze okazji poznać. - Chciałam, aby na literaturę klasyczną dla najmłodszych spojrzał ktoś innym okiem. To przedstawienie w dużej mierze jest spektaklem wizualnym; bardzo plastycznym, gdzie scenograf posługuje się różnymi formami teatralnymi - lalkami, rekwizytami, kostiumem. Wykorzystane są też animacje, które zostaną wyświetlone na stworzonym specjalnie na potrzeby spektaklu horyzoncie. One mają swój sens: będą nie tylko atrakcyjnym przerywnikiem, ale też zbudują dramaturgię. Dotychczas nie mieliśmy takiej formy w Banialuce - tłumaczy dyrektor teatru Lucyna Kozień.
Utwór Makuszyńskiego jest pełen nietypowych pytań retorycznych, np. „dlaczego księżniczki w bajkach nie mają imion?” albo „jak wyglądają wątpliwości?”, ale także zabawnych gier słownych w rodzaju „słów użycie, słów uszycie”. Twórcy spektaklu wykorzystali siłę tego tekstu przede wszystkim poprzez innowacyjną scenografię Ewy Woźniak, dzięki której widzowie mogą oglądać tak niesamowite sceny, jak wtedy, gdy aktorzy wychodzą ze sprutego miejsca na ekranie, na którym szyje się opowieść.
- „Krawiec Niteczka” jest współczesnym spojrzeniem na klasykę. Dla mnie zawsze ważne jest, by sięgać po klasyczne teksty, ale to nie może być archaiczny przekaz. Nie możemy się cofać. Spektakl jest adaptacją, więc nie jest to opowieść 1 do 1. Innym językiem mówimy jednak o tym samym. Widowisko z pewnością będzie się odróżniało od innych. Liczę, że publiczności się spodoba - dodaje Lucyna Kozień.
Bardzo muzyczny spektakl
Oprócz niezwykłej scenografii na uwagę zasługuje także reżyseria, która potrafi połączyć klasykę z nowoczesnością oraz gra całego biorącego udział w tej sztuce zespołu aktorskiego Banialuki, który doskonale poradził sobie z inscenizacją wymagającą m.in. dobrej kondycji fizycznej.
- W tym spektaklu scenografia, muzyka i projekcje tworzą otoczkę, w której pojawią się aktorzy prezentujący historię Niteczki. Te trzy elementy są silnie zespolone. To bardzo muzyczny spektakl. Mam nadzieję, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie - przekonuje reżyser sztuki Honorata Mierzejewska-Mikosza.
„Krawiec Niteczka” jest niezwykle barwną, choć momentami przerażającą opowieścią, która przenosi widzów do bajkowego świata utkanego z rozmaitych emocji i zszytego atrakcyjnymi piosenkami. Nowatorskie efekty specjalne z pewnością przypadną do gustu także dorosłym widzom, a cała opowieść pomoże tym najmłodszym nazwać i zrozumieć swoje emocje.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: Teatr Lalek Banialuka
Oceń artykuł:
13 0
Autor: Agnieszka Pollak-Olszowska
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 8
na przedstawienie i oczywiście wciśnięte są koszmarne postacie, sceny grozy, po których dziecko ma koszmary. Autorzy zapominają że najpiękniejsze są jednak uśmiechy na twarzach dzieci a nie wywoływanie w nich poczucia zagrożenia. Dzieci mają mnóstwo innych okazji na strach, a ja nie mam ochoty płacić za to, że moje dziecko się idzie na spektakl i się boi. Zdecydowanie nie polecam tej sztuki. Jest wiele innych lepiej zrealizowanych przedstawień, gdzie wyczucie na małych ludzi jest o niebo lepsze a element grozy jest tak obudowany, że dziecko może potem spać spokojnie.



Klauzula informacyjna ›