K. M. Bakow, czyli Krzysztof Marek Bąk to artysta specjalizujący się w małych formach graficznych. Ma w swoim dorobku 85 wystaw indywidualnych w Polsce, Niemczech, Czechach, Portugalii, Wielkiej Brytanii, Danii, Bułgarii, Finlandii, USA i Kuwejcie. Zawodowo związany z Uniwersytetem Śląskim, gdzie jest prodziekanem Wydziału Artystycznego w Cieszynie. Popularność zdobył jako autor serii kryminałów, których akcja rozgrywa się w Bielsku-Białej.

Z K.M. Bakowem, autorem popularnej serii kryminałów o Bielsku-Białej, rozmawia Agnieszka Pollak-Olszowska

Skąd wziął się Pana pseudonim literacki? Dlaczego zaczął Pan pisać książki o Bielsku-Białej?

- Pseudonim Bakow powstał trochę dla żartu. Miał to być jedynie pseudonim dla projektu artystycznego, ale nie da się ukryć, że moje nazwisko nie brzmi literacko, więc tak już zostało. Nie nazwałbym swojej twórczości literaturą. To efekt uboczny mojego hobby. Chcę sprawiać frajdę sobie i czytelnikom. Gdy byłem nastolatkiem, irytowało mnie, że żadna książka nie dzieje się w Bielsku-Białej. Chciałem mieć swojego Pana Samochodzika, który działa w mieście, w którym się wychowałem.

Polski autor ma problem

Jest jakaś książka, kryminał, która szczególnie Pana inspiruje?

- Jestem maniakalnym czytelnikiem. Czytam w łazience nawet pastę do zębów, jeśli nie mam nic innego pod ręką. Moja mama była bibliotekarką, więc już od wczesnego dzieciństwa wynajdywała mi ciekawe książki. Moją ulubioną jest „Pan Tadeusz” i twórczość J.W.Goethego. „Pan Tadeusz” jest dla mnie nauką klasycznego języka polskiego. Im jestem starszy, tym lepiej rozumiem romantyków. Lubię też twórczość Herberta (najbardziej ,,Struna światła”) i Miłosza (szczególnie ,,Miasto bez imienia”). Jeśli chodzi o kryminały, trudno mi jest wybrać jednego, ulubionego autora, ale chyba byłaby to seria o Wallanderze Mankella. Pisarze skandynawscy mają świetny warsztat i klimat swoich książek. Ja takiego nie mam, ale staram się pilnować pewnego rygoru.

Co Pan może doradzić młodym pisarzom?

- Żeby ich jedno zdanie wynikało z drugiego, by słowa układały się w zdania, byśmy zachowali ciągłość i wiedzieli, co się wydarzy za pięć zdań. Generalnie polski autor kryminałów ma duży problem, żeby się przebić, ale obecnie trwa trend na czytanie polskiej literatury, np. można sięgnąć po Krajewskiego. Moim zdaniem, warte uwagi są też tzw. kryminały milicyjne, np. „Sztylet wenecki”.

Sentyment do Kamienicy

Jakie miejsca w Bielsku-Białej i okolicach najbardziej nadają się jako tło do rozwiązywania zagadek kryminalnych?

- Według mnie, najlepszą scenerią dla kryminałów o Bielsku-Białej są miejsca odludne, ale umieszczone w centrum miasta. Mam też sentyment do Kamienicy, osiedla Słonecznego i Karpackiego, bo to miejsca związane z moim życiem.

Czy naprawdę w powiecie bielskim zdarza się tyle morderstw, że można na ich podstawie oprzeć fabułę kolejnych powieści?

- Komisarz policji z Bielska-Białej powiedział mi, że już wyczerpałem 10-letni limit morderstw w naszym rejonie. Chcę zachować granicę realności, więc zdecydowałem się przenieść akcję jednej z moich powieści pt. „Jeśli zapomniałeś, przypomnę” do Anglii. Literatura to kosztowne hobby. Jedną książkę pisze się przez ok. trzy miesiące. Przez ten czas pisarz staje się bohaterami swoich powieści, co często bywa trudne dla jego rodziny. Osobiście brzydzę się agresją, nie zabiłbym nawet komara, ale pisząc, staram się wiarygodnie przedstawić również czarne charaktery morderców.

Kobiety są ciekawsze

Dlaczego, zamiast wzorem skandynawskich autorów kryminałów tworzyć postacie zmęczonych życiem policjantów, Pańskim bohaterkami są kobiety?

- Komisarz Orłowska miała być bohaterem epizodycznym, ale prawda jest taka, że mnie przez całe życie otaczają kobiety o silnym charakterze, które mnie inspirują. Kobiety są ciekawsze od mężczyzn, inaczej patrzą na świat, Moja mama jest feministką. Moja żona również ma silny charakter, intelektualnie ze sobą nigdy się nie nudzimy. Nie da się ukryć, że Orłowska jest jej uosobieniem.

Pracuje Pan nad kolejną książką?

- Obecnie pochłania mnie praca naukowa na uczelni, ale nadal promuję ostatnią książkę pt. „Zamek na wzgórzu”, więc regularnie spotykam się z czytelnikami. Zapraszam także na wystawę moich grafik w Kubiszówce.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska