Prawie 11 tys. zł dla prezydenta miasta. Dużo to czy mało?
Były prezydent Bielska-Białej, obecny radny i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Jacek Krywult złożył wczoraj pierwszy wniosek na sesji Rady Miejskiej - pożalił się na zbyt niskie wynagrodzenie prezydenta miasta.
Doprawdy wzruszające i chwytające za serce, że człowiek tak majętny, jak były prezydent nie zapomniał o swoim następcy, ale też o innych prezydentach, burmistrzach i pewnie wójtach polskich samorządów. Zdaniem Jacka Krywulta, zarabiają oni zbyt mało, biorąc pod uwagę pracę, jaką wykonują i odpowiedzialność z nią związaną.
Radny wnioskuje więc, aby bielska Rada Miejska wystosowała przynajmniej jakąś opinię w tej sprawie, jak się można domyślać, potępiającą w swej wymowie fakt, iż zgodnie z obecnym prawem wspomniani włodarze nie mogą zarabiać więcej niż określony pułap. W przypadku Bielska-Białej jest to kwota około 11 tys. zł brutto. Tyle właśnie dostanie nowy prezydent Jarosław Klimaszewski.
To teraz można się zastanowić, czy 11 tys. zł to mało? Biorąc pod uwagę średnią zarobków w kraju, jest to kwota spora, za którą można godnie żyć. A co z odpowiedzialnością? Cóż… Taki ratownik w pogotowiu ratunkowym, któremu życie zawdzięcza czasem wiele osób, zarabia kilka razy mniej. Prawda jest taka, że ci, którzy kandydowali na urzędy prezydentów czy burmistrzów wiedzieli, ile będą zarabiać, gdy się na te urzędy już dostaną. Gdyby uznali, że to mało, pewnie nie kandydowaliby.
Twierdzenie zaś, że kandydowali tylko tacy, którzy gdzie indziej zarobiliby znacznie mniej obrażałoby ich, dajmy więc temu spokój. Jest jak jest i na szczeblu samorządu tego nie zmienimy. Gwoli ścisłości prezydent Jarosław Klimaszewski słowem nie pisnął, że coś mu w tym względzie nie odpowiada. Tym bardziej, że żadne apele, oświadczenia radnych nic nie pomogą. Pułap płac wynika z ustawy i cała reszta jest tylko biciem piany. I może o to chodziło…
Kuba Jarosz
Oceń artykuł:
25 23Komentarze 10
