Kiedy już zupełnie zwątpiłem w uprzejmość i dobry nastrój rodaków, zwłaszcza robiąc zakupy i na co dzień obserwując ponure miny sprzedawców, doznałem szoku. Oto w jednym ze sklepów tzw. wielkopowierzchniowych (dla ułatwienia powiem, że w Gemini Park) młoda kasjerka przywitała mnie uśmiechem. I był to dopiero początek niespodzianek.

Błąkając się od czasu do czasu w sklepie w poszukiwaniu jakiejś spożywczej drobnicy uświadomiłem sobie, że im dłużej tam przebywam, tym mój dobry na ogół humor ulatnia się gdzieś niczym dym rozwiewany lekkimi podmuchami wiatru. I wcale nie chodziło o to, że za każdym razem musiałem przemierzać dziesiątki, a nawet setki metrów w poszukiwaniu określonego towaru. W końcu to dobre dla zdrowia takie spacery. Powód był zgoła inny, a uświadomiła mi go wspomniana kasjerka.

Kobieta przywitała mnie uśmiechem mimo widocznego zmęczenia na twarzy. Zaskoczony odruchowo zareagowałem. - To miłe z pani strony, że o tak późnej porze chce się pani jeszcze uśmiechać do klientów - wypaliłem.

Pani spojrzała na mnie, chwilę pomyślała, pokiwała głową (cały czas kasując moją drobnicę), po czym odparła: - To jest moja reakcja na kolor, a właściwie na jego brak.

- Kolor? - Zdumiałem się.

- No tak. Proszę się rozejrzeć - powiodła ręką. - Mamy czarny wystrój. Nawet nasze ubrania służbowe są czarne.

Rzeczywiście, zgodziłem się w myślach.

- A reklamówkę pan chce?

- No tak, gdzieś to muszę upchnąć - odrzekłem.

- Proszę - położyła ją na ladzie. - Też czarna. I tylko takie mamy.

- Rany! - Zdumiałem się. - Może przygotowane na Święto Zmarłych?

Dziewczyna roześmiała się. - Nie mam pojęcia, w każdym razie jakoś się musimy bronić, bo człowiekowi po kilku godzinach tylko czarne myśli kłębią się w głowie. A najlepszy na to jest uśmiech.

Zgodziłem się z tym. Podziękowałem więc i życzyłem tej miłej osobie wszystkiego dobrego. - Miłego wieczoru - usłyszałem jeszcze, odchodząc od kasy.

- A ja pani życzę kolorowych snów.

- Oj, czarno to widzę - roześmiała się.

Można więc być miłym i uprzejmym nawet, gdy cię otoczenie przygnębia. Co do mnie, to obiecałem sobie, że następnym razem, gdy będę się wybierać do wspomnianego sklepu wezmę własną reklamówkę - wściekle kolorową.

Kuba Jarosz