Nawet siedmiokondygnacyjne bloki będzie można budować w Bielsku-Białej wbrew uchwalonym planom miejscowym. Taką możliwość wprowadziła specustawa mieszkaniowa, by móc sprawniej realizować rządowy program Mieszkanie Plus. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej nowe przepisy krytykował wiceprezydent Przemysław Kamiński. Wątpliwości zgłaszali radni PiS, a Przemysław Drabek apelował o zdrowy rozsądek.

Na październikowej sesji Rada Miejska Bielska-Białej przyjęła uchwałę w sprawie lokalnych standardów urbanistycznych. Dokument umożliwia budowę bloków mieszkalnych o wysokości nawet siedmiu kondygnacji, a także określa minimalną odległość od przystanku autobusowego (250 metrów) oraz przedszkola i szkoły (750 metrów). Głosowanie w tej sprawie poprzedziła ożywiona dyskusja.

Pozwala omijać plany miejscowe

Jako pierwsza głos zabrała radna Grażyna Nalepa. - Mam zapytanie odnośnie punktu trzeciego: maksymalna wysokość budynków objętych inwestycją mieszkaniową wynosi siedem kondygnacji nadziemnych. Jeśli to jest zabudowa w sąsiedztwie budynków niskich, jednorodzinnych, to jak wtedy będzie taki budynek czy dwa "niszczył" [znajdującą się obok] zabudowę niską? - pytała radna PiS.

Odpowiadał wiceprezydent Przemysław Kamiński. - Właśnie na tym polega cały absurd tej sprawy. Ta ustawa rządowa została nazwana „lex deweloper”. Pozwala w bardzo swobodny sposób omijać plany miejscowe. Gdybyśmy nie wprowadzili tych standardów urbanistycznych (przewidzianych w uchwale - przyp. red.), które my obniżamy do maksymalnych poziomów, to byłoby dopuszczalne w zabudowie jednorodzinnej postawić czternastokondygnacyjny budynek. Jeśli wprowadzimy standardy, to będzie siedem kondygnacji.

- Rząd wprowadził taką możliwość, by realizować program Mieszkanie Plus i pompować wskaźniki. Ustalono, że niezależnie od planu miejscowego - gdzie u nas najczęściej afera jest o cztery kondygnacje - zgodnie z planem w ramach Mieszkanie Plus będzie można zrobić budynek czternastokondygnacyjny. My możemy to (wysokość bloku - przyp. red.) obniżyć o połowę - tłumaczył Przemysław Kamiński. Specustawa umożliwia również budowę na terenach zalewowych, jeśli deweloper uzyska stosowną zgodę.

Apel o zdrowy rozsądek

Radna Barbara Waluś miała wątpliwości dotyczące obowiązku zapewnienia budynkom dostępu do sieci ciepłowniczej. - Miasto będzie musiało ciągnąć sieć ciepłowniczą nie wiadomo gdzie, żeby budować mieszkania? - pytała radna PiS. - Taki obowiązek będzie miał inwestor, a nie gmina. Jeżeli inwestor, czyli odpowiednia instytucja rządowa, będzie chciał zbudować budynek na terenie miasta, to musi podłączyć się do sieci - wyjaśniał wiceprezydent Kamiński.

Głos w dyskusji zabrał także wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Przemysław Drabek. - Naprawdę, to chyba sobie nagranie z tej sesji zapiszę. Wzruszyła mnie ta troska o mieszkańców i obrona przed deweloperami. Mówimy na temat możliwości i gwarantuję, że nikt nie będzie budował czternasto- czy siedmiokondygnacyjnych bloków wśród domów jednorodzinnych. Mamy specustawy związane z realizacją dróg, inwestycjami sportowymi, to jest ustawa, która daje możliwości rozwoju wielu gminom w budowie mieszkań w programie Mieszkanie Plus - ripostował Drabek.

Wiceprezydent Kamiński porównał rozwiązania specustawy do budowy dziesięciopiętrowych bloków z wielkiej płyty w okresie PRL. - To przypomina czasy komuny, kiedy powstawały takie osiedla, jak Złote Łany. Na wzgórzu zrobiono kilkunastopiętrowe budynki. Wszyscy wiemy, że to jest sprzeczne z jakąkolwiek ideą urbanistyki i ładem przestrzennym - komentował urzędnik.

Bartłomiej Kawalec