Jeśli zostanie radnym, zrezygnuje z diety. Trampolina do wyborów?
Obiecanego, jak wiadomo, dużo się zmieści. Lubimy więc i obiecywać, ale i słuchać obietnic wierząc, że zostaną spełnione. Kampania samorządowa ma to do siebie, że obietnice sypią się jak z rękawa, najczęściej jedne podobne do drugich. Ale są też deklaracje i to finansowe. Jeden z kandydatów na radnych z listy SLD zapewnia, że jeśli otrzyma mandat, to przez całą kadencję nie weźmie dla siebie ani grosza diety.
Deklaracja kandydata na radnego z listy SLD, Tadeusza Dybka, prowokuje do dyskusji. Dlatego, że jest konkretna, klarowna i dotyczy pieniędzy. Pieniędzy, które - gdyby ów kandydat zdobył mandat zaufania - przypadłyby mu w charakterze diety. - Deklaruję zatem publicznie, że jeśli zostanę radnym Bielska-Białej, to całą dietę przez okres trwania kadencji przeznaczę na potrzeby hospicjum dla dzieci - zapewnia Tadeusz Dybek.
Kandydują dla pieniędzy?
To w sumie około 130 tys. zł. Kwota zatem niebagatelna. - Tak, ale sprawowanie mandatu powinno być pracą społeczną, a dieta dietą, tak jak to było kiedyś, gdy radny otrzymywał jedynie zwrot utraconych korzyści za godziny poświęcone pracy na rzecz wyborców - przekonuje Tadeusz Dybek. - Dzisiaj jest to, niestety, regularna pensja i wiele osób kandydujących robi to właśnie dla pieniędzy. A czy bycie radnym to zawód?
Dla niektórych radnych to faktycznie kwoty, które zastąpić mogą comiesięczne dochody z tytułu zatrudnienia. Dla innych jest to pensja dodatkowa. - Właśnie - dodaje Dybek. - Wśród kandydatów, jak widzę, są osoby, które nie musiałyby pobierać diet, bo są ludźmi zamożnymi. Ciekawe więc, czy ktoś pójdzie w moje ślady i złoży podobną deklarację, teraz, jeszcze przed wyborami?
Diety, apanaże, słowem - pieniądze płacone za sprawowanie mandatu społecznego zawsze budziły i budzić będą kontrowersje, bo są wypłacane z kieszeni podatnika. Co zatem o deklaracji kandydata Dybka sądzą liderzy ubiegający się o urząd prezydenta miasta?
Należy to pochwalić
Jarosław Klimaszewski uważa, że jeśli ktoś ma taką wolę, to oczywiście wolno mu. - Ale pachnie mi to trampoliną do wyborów - mówi kandydat KO na prezydenta Bielska-Białej. - Z drugiej strony, jeśli pieniądze te miałby ów kandydat przeznaczyć na hospicjum, to jak najbardziej popieram.
- Nie mam w zwyczaju komentować spraw związanych z cudzymi pieniędzmi - twierdzi niezależny kandydat na prezydenta Janusz Okrzesik. - Ale jeśli miałyby być one rzeczywiście przekazane na rzecz hospicjum, to tylko należy to pochwalić.
W kwestii samych diet Janusz Okrzesik uważa, że pomimo wad są one jednak potrzebne w takiej formie, jak obecnie. - Oczywiście, najlepiej byłoby, aby wysokość diet powiązana była z aktywnością radnego - podkreśla. - Ale i tak te sprawy są uregulowane ustawowo, zatem my możemy sobie tylko o tym podyskutować.
Kr
Oceń artykuł:
26 15Komentarze 40
Podpowiadam Redakcji że to będzie dobry dziennikarski temat, opisanie efektów działań i zaangażowanie w pracę poszczególnych Radnych obecnej kadencji przez ostatnie cztery lata.

Klauzula informacyjna ›