Nowe fakty w sprawie lotu wiatrakowca. Dlaczego pilot zmienił wersję wydarzeń?
Bielska policja ustaliła nowe okoliczności wczorajszego wypadku wiatrakowca w masywie leśnym Magurki Wilkowickiej. Statkiem powietrznym podróżowały dwie osoby, a nie jedna. Pilot początkowo utrzymywał, że leciał samotnie, a maszyna raniła przypadkowo przechodzącą kobietę.
Do wypadku doszło wczoraj ok. południa. Wiatrakowiec leciał z Zakopanego do Bielska-Białej. Ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne - gęstą mgłę i deszcz - pilot postanowił wylądować w rejonie schroniska Rogacz w masywie Magurki Wilkowickiej. W czasie manewru zahaczył o drzewa i maszyna roztrzaskała się o ziemię.
Niegroźnie ranny został 50-letni pilot wiatrakowca oraz 43-letnia kobieta. W toku postępowania wyjaśniającego okoliczności tego zdarzenia kilkukrotnie zmieniały się wersje wydarzeń związane z udziałem kobiety w wypadku. Jedna z nich zakładała, że elementy maszyny raniły ją, gdy przypadkowo przechodziła w pobliżu.
Nowe okoliczności w sprawie pojawiły się kilka godzin po wypadku. Policjanci ustalili, że kobieta, która miała przypadkowo przechodzić w pobliżu katastrofy, w rzeczywistości podróżowała wiatrakowcem. To mieszkanka Warszawy. - Na obecnym etapie sprawy nie wiadomo, z jakich przyczyn pilot początkowo utrzymywał, że podróżował samotnie. Dopiero w czasie przesłuchania przyznał się, że lot odbywał wspólnie z kobietą - mówi podinsp. Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej.
bak
Oceń artykuł:
20 8Komentarze 29
Trzeba się bawić. Pozdro dla pilota i jego pani ;-)
Być może te dwa małżeństwa da się jeszcze uratować

Klauzula informacyjna ›