Partie się kłócą, a śmieci nadal śmierdzą - piszą Niezależni.BB, którzy oczekują od władz Bielska-Białej informacji, czy umowa na odbiór odpadów z firmą SUEZ zawiera zapis o karach umownych i czy takie kary zostały nałożone na spółkę. W całym mieście od miesiąca jest problem z odbiorem śmieci.

Na początku sierpnia wniosek o zwołanie nadzwyczajnej komisji ws. problemu z odbiorem odpadów złożył klub radnych PiS. Przemysław Drabek oczekiwał m.in. „przedstawienia informacji z realizacji wprowadzonych przez Prezydenta Miasta i koalicyjnych radnych nowych zasad odbioru opadów” (zob. artykuł TUTAJ).

Jak dowiedział się nasz portal, do dodatkowego posiedzenia komisji nie dojdzie. Urzędnicy odpowiadają, że nowy system segregacji wprowadził minister środowiska z PiS, a samorządy się temu stanowczo sprzeciwiały.

Do dyskusji włączają się Niezależni.BB. Jeden z liderów stowarzyszenia Janusz Okrzesik zwraca uwagę, że śmieci nadal zalegają na posesjach oraz ulicach Bielska-Białej. - Smród, muchy, coraz częściej szczury. Zaczyna to przypominać Neapol podczas strajku śmieciarzy. Ale to nie Neapol, to po prostu miasto rządzone przez partyjnych działaczy. Dla nich od rozwiązania problemu ważniejsze jest zwalenie winy na przeciwnika politycznego, bo przecież nawet śmieci można wykorzystać w wojnie polsko-polskiej. Pamiętajmy o tym przy wyborach - pisze kandydat na urząd prezydenta miasta.

Stowarzyszenie oczekuje od władz miasta informacji, kto odpowiada za brak przygotowania firmy do nowego systemu segregacji, czy umowa ze spółką SUEZ zawiera zapisy o karach umownych za niedotrzymanie terminów odbiorów oraz jakie inne działania podjęli urzędnicy by zmienić harmonogram odpadów. - Partie się kłócą, a śmieci nadal śmierdzą - kwituje Janusz Okrzesik.

bak