W Kamienicy nie chcą kolejnego dewelopera. Protest przybiera na sile
Około stu mieszkańców Kamienicy protestuje przeciwko budowie blokowiska na działkach w pobliżu rzeki Rucianki. - Wciskanie zabudowy szeregowej, maksymalnie wykorzystując każdy skrawek ziemi np. na ul. Okulickiego, stworzyło duże osiedle praktycznie bez zieleni. Ul. Karpacka została potraktowana po macoszemu i tutaj nie znajdziemy ścieżek spacerowych ani siłowni na świeżym powietrzu - napisała do nas pani Ewa.
Protestujących zaniepokoiło ogłoszenie w internecie, z którego wynikało, że w pobliżu ich domów planowana jest budowa osiedla bloków pod nazwą „Jeżynowy Zakątek”.
Duża ingerencja w środowisko
- Zaskoczył nas monstrualny rozmiar inwestycji, a także przewidywana liczba mieszkań i miejsc parkingowych, które mają powstać na tak małych działkach. Teren jest w obszarze cennym przyrodniczo w pobliżu rzeki Rucianki i lasku, a plan zagospodarowania przestrzennego nr 118 dopuścił zabudowę wielorodzinną z obu stron rzeki. Wadliwe zapisy w planie nie chronią odpowiednio tej jednostki zieleni - przekonuje pani Ewa, zdesperowana mieszkanka Kamienicy.
Jej zdaniem, stwarza to możliwość pominięcia rygoru zachowania minimalnych odległości zabudowy nowoprojektowanej od zieleni (czyli 20 m). - Pytamy, dlaczego na etapie sporządzania planu na terenach systemu zieleni ekologicznej miasta nie uzyskano opinii środowiskowej od Wojewódzkiego Dyrektora Ochrony Środowiska. To ma być duża ingerencja w środowisko przyrodnicze. Dlaczego dopuszczono zabudowę wielorodzinną pośród jednorodzinnej? - dodaje zdenerwowana bielszczanka.
Protestujący zbulwersowani są tym, że Rada Osiedla nie dostaje do zaopiniowania tak ważnych projektów zmian w dzielnicy, lecz dowiaduje się od mieszkańców o planowaniu budowy bloków. - Jak to możliwe, że ani radni, ani nawet mieszkańcy nie wiedzieli do tej pory, że w planie 118 możliwa jest zabudowa wielorodzinna? - pytają.
Chaos architektoniczno-urbanistyczny?
Mieszkańcy Kamienicy przekonują, że dostęp do rzeki Rucianki i pięknego lasku to ostatnia, niepowtarzalna szansa na zieleń parkową w tym rejonie. - Wciśnięcie bloków "Jeżynowego Zakątka" sprawi, że dolna Kamienica zostanie zabetonowana na pokolenia. Jest to też miejsce przebywania i szlak wędrowny dzikich zwierząt, szczególnie sarenek. Dopuszczenie jedynie zabudowy jednorodzinnej nie zmieni ich życia, a także nie zdegraduje cennego środowiska przyrodniczego - twierdzą protestujący.
Niepokoją ich decyzje podejmowane przez urzędników bielskiego Ratusza, które pozwalają na wprowadzanie wielkiej zabudowy kubaturowej do willowej dzielnicy. - Powstające budynki wielorodzinne nie podobają się mieszkańcom, którzy liczyli na sąsiedztwo o podobnym charakterze, a także wprowadzają chaos architektoniczno-urbanistyczny - podkreślają.
Mieszkańcy boją się, że każdy kawałek zieleni zostanie wykorzystany przez deweloperów. - Chodzi o ulice Okulickiego, Karpacką , Gościnną, Łuczników, Skarpową i Sierpową. Odmienności stwarzają konflikty interesów, pogarszają jakość życia w miejscu zamieszkania oraz powodują spadek wartości działek sąsiadujących - uważają protestujący.
Nie ma wniosku o pozwolenie na budowę
W rozmowie z naszym portalem Jarosław Klimaszewski, przewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku-Białej zaprzeczył jakoby do Urzędu Miejskiego wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę w spornym miejscu. Taką informację potwierdził również wiceprezydent Przemysław Kamiński.
- Formalnoprawnie dla Urzędu Miejskiego nie ma sprawy. To mieszkańcy podczas dwóch spotkań oraz na czerwcowej sesji Rady Miejskiej poinformowali o rzekomych planach budowy, łącznie z tym, kto ma być inwestorem przedsięwzięcia budowlanego - mówi zastępca prezydenta Bielska-Białej. Urzędnik wyjaśnia, że plan miejscowy z 2011 roku dopuszcza budowę budynków jednorodzinnych i wielorodzinnych na tym terenie. - W przypadku jednorodzinnych inwestor, aby zrealizować plany, musi dysponować działką minimum 12- arową, a przy zabudowie wielorodzinnej - 30-arową - podkreśla.
Zgodnie z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego, powierzchnia zabudowy nie może przekroczyć 30 proc. działki, natomiast intensywność zabudowy, czyli suma powierzchni łącznej wszystkich kondygnacji nadziemnych budynku nie może przekroczyć współczynnika 0,6. Budynek może mieć wysokość najwyżej 12 metrów.
Łakomy kąsek
- Powyższe parametry wskazują na jedno - zapisy są restrykcyjne. Jeżeli inwestor posiada działkę 3 tys. mkw, to jej maksymalny metraż zabudowy wynosi 900 m. Natomiast 3 tys. m razy 0,6 równa się 1,8 tys. m. Takie wyliczenie pokazuje, że inwestorowi najlepiej opłacałoby się zrobić dwie kondygnacje. Każda kondygnacja w górę będzie zmniejszała powierzchnię zabudowy. Przy trzech będzie to 600 m, a przy czterech 450 metrów - dodaje wiceprezydent.
Na razie więc przynajmniej oficjalnie nie ma inwestora, który chciałby budować w spornym miejscu. Nie znaczy to, że nie będzie, bo dzielnica i miejsce są urokliwe. Prędzej czy później jakiś deweloper na tak łakomy kąsek się skusi.
Anna Szafrańska
Na zdjęciu: mieszkańcy Kamienicy obawiają się, że za tym płotem powstanie blokowisko
Oceń artykuł:
35 12
Autor: Anna Szafrańska
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 30
Tymczasem przy takiej gęstości zaludnienia nie ma szans na utrzymanie spokoju. Wystarczy powiedzieć, że prawie każde gospodarstwo domowe ma teraz przynajmniej 2 samochody. Nie wierze, że ludzie chcą jeszcze kupować działki w tej pseudo-prestiżowej lokalizacji.
Teraz szuka się ustronnych miejsc w pięknymi widokamim ale to co sie robi w Bielsku-Białej to już duża przesada!
Fajny interes, ludzie przy kasie kupują mieszkania u dewelopera w większości na wynajem dla osób przybywajacych za pracą z innych miast, a cóż dopiero jak się trafi do 40 metrowego mieszkania, 10-12 emigrantów zarobkowych z Ukrainy, jakie mozna pieniądze na tym miesięcznie zarobić..... Dlatego mieszkańców ubywa mimo że paradoksalnie powstaja nowe budynki i są zasiedlane, ponieważ napływowi z pewnościąnie są zameldowani zapewne w Bielsku-BIałej i nie odprowadzają tutaj podatków, ale z tego powodu, nowych osiedli trzeba będzie budować nowe: drogi, kanalizację, doprowadzić wodę, prąd, oświetlenie okolicy, kto wie czy nie będzie potrzeby budowania szkół czy przedszkoli albo puszczenia dodatkowych autobusów. Dziwne bo mieszkania sprzedają sie na pniu sa zasiedlane, ale miasto się niby wyludnia i ciekawe czy nowi mieszkańcy rozliczają się z PIT-em w naszym Urzedzie Skarbowym.
Interesy przeważają nad zdrowym rozsądkiem. Za chwilę nie będzie gdzie spacerować po okolicy a rzeki będą szybciej wysychać w porach suchych niż obecnie. Sami sobie gotujemy ten los bo brakuje zdrowego rozsądku tylko biznes i kasa się liczą.

Klauzula informacyjna ›