„Panowie, zróbmy to wspólnie!” - napisał na swoim profilu na Facebooku Janusz Okrzesik, czym wywołał kolejną falę dyskusji na temat utworzenia w Bielsku-Białej stanowiska, które jest dobrze znane w większych miastach w Polsce. Zwrócił się do wszystkich kandydatów na prezydenta miasta, aby w tej sprawie działać ponad podziałami. O potrzebie zatrudnienia Ogrodnika Miejskiego mówi się co najmniej od kilku miesięcy.

Jako jedni z pierwszych zwrócili na to uwagę członkowie rad osiedlowych w Bielsku-Białej. Wśród nich był Piotr Cecerski z Górnego Przedmieścia, który popularyzuje ideę powołania do życia stanowiska Ogrodnika Miejskiego.

Ogrodnik od konsultacji

- To było w trakcie protestu przeciwko wycinaniu zabytkowych platanów przy ul. Cieszyńskiej. Nie jestem jakimś "szalonym" ekologiem, ale zwykłym człowiekiem, któremu jeżą się na głowie resztki włosów, gdy widzi, z jaką niefrasobliwością podchodzi się w Bielsku-Białej do wycinania drzew lub jak dewastuje się zieleń przy okazji robót ziemnych. Niezgodnie z prawem zresztą - mówi Piotr Cecerski.

Według społecznika, ogrodnik miejski mógłby szukać najlepszych rozwiązań, przy czym wycięcie drzewa byłoby ostatecznością. Uważa, że ogrodnikiem powinien zostać człowiek, dla którego hasło „zielone miasto” nie jest pustym frazesem.

- Zamiast wycinać drzewo, bo zasłania widoczność, można np. postawić duże lustro. To tylko taki pomysł, pierwszy z brzegu, o którym pomyślałem, gdy wycięto platan na rogu Pułaskiego i Cieszyńskiej. Nie wiem, czy dobry, ale właśnie konsultowaniem tego typu wątpliwości zajmowałby się Ogrodnik Miejski. Wiem, że nie każdemu na początku spodoba się taki urzędnik, ale być może, gdy faktycznie będzie widać efekty, większość mieszkańców będzie za - dodaje społecznik.

Ponad partyjnymi podziałami

- Drzewa to nie jest kwestia polityczna, tlenu i oddechu potrzebują zwolennicy każdej partii - napisał na swoim profilu na Facebooku Janusz Okrzesik. - Ogrodnik powinien być taką właśnie inicjatywą ponadpartyjną.

Zdaniem Okrzesika, miejski ogrodnik powinien opiniować miejscowe plany przestrzenne, mieć wgląd do projektów miejskich inwestycji, kontrolować utrzymanie zadrzewień i stanu najcenniejszych drzew, zlecać pielęgnację zagrożonych drzew oraz sporządzać i kontrolować „bilans tlenowy”, by w razie koniecznej wycinki zrównoważyć stratę odpowiednimi nasadzeniami. - Nie sztuka za sztukę, bo by zastąpić stare drzewo, często trzeba i sto młodych - przekonuje.

- Choć szkoda każdego drzewa, bywa że czasem trzeba jakieś wyciąć. Mieszkańcy chcą mieć jednak pewność, że to absolutnie konieczne. Teraz często mamy wrażenie, że wycina się je niejako „przy okazji”, że o drzewa się nie dba, że wcześniejsza troska o drzewo mogła je uratować. A gdy mieszkańcy zaczynają protestować, często jest już za późno. Brakuje przede wszystkim myślenia o zieleni na etapie planowania przestrzennego, projektowania inwestycji, wydawania zgód i pozwoleń. Nie ma teraz jednego wyznaczonego urzędu czy urzędnika.

Interpelacja radnego Drabka

Przemysław Drabek aktywnie uczestniczył w spotkaniach rad osiedlowych. Pod koniec lutego br. złożył interpelację w sprawie powołania koordynatora odpowiedzialnego za utrzymanie i rozwój terenów zielonych w Bielsku-Białej. „W naszym pięknym mieście coraz bardziej odczuwalny jest deficyt miejsc zielonych, które powinny być „płucami miasta”, miejscem spaceru i odpoczynku mieszkańców” - napisał, zwracając się do prezydenta z wnioskiem o wskazanie osoby w Urzędzie Miejskim, która byłaby odpowiedzialna za koordynację wszystkich prac pielęgnacyjnych i wycinkowych wykonywanych przez jednostki podległe Ratuszowi.

Informacja dla rad osiedlowych

Także Jarosław Klimaszewski uważa, że pomysł powołania do życia Ogrodnika Miejskiego jest dobry. - Mieszkańcy niejednokrotnie to postulowali. Ogrodnik Miejski koordynowałby prace wszystkich jednostek, które w swojej działalności ingerują w zieleń w naszym mieście lub planują jej występowanie. Zadaniem Ogrodnika byłby też kontakt z radami osiedli, które powinny być informowane np. o planowanych wycinkach w rejonie danego osiedla, co zapobiegałoby niepokojom społecznym, których mieliśmy kilka w ostatnim czasie. Póki co dwa miesiące temu skierowałem pismo do prezydenta miasta, aby rady osiedlowe były obligatoryjnie informowane o zamiarze wycinania drzew w rejonie danego osiedla - podkreśla Jarosław Klimaszewski.

Organizator zieleni

Ogrodnicy Miejscy działają już z powodzeniem w wielu miejscowościach w kraju. - W Gdyni, Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, ostatnio także w Płocku i Chorzowie tworzą takie stanowiska. Jak widać, nie tylko u nas narasta świadomość, że w obecnym układzie kompetencji w samorządach po prostu brak jednego ośrodka/urzędu/osoby, która byłaby odpowiedzialna za całokształt spraw związanych z zielenią miejską, w tym z drzewami - tłumaczy Janusz Okrzesik, który zaznacza, że powołanie ogrodnika miejskiego wynika z widocznej potrzeby lokalnej, a jego kompetencje będą kształtowane w związku z tą potrzebą przez lokalny samorząd.

Jest wydział środowiska, jest wydział inwestycji, jest MZD, jest spółka Zieleń Miejska, jest wydział gospodarki komunalnej, jest Biuro Rozwoju Miasta od planowania przestrzennego - i każdy w swoim zakresie coś tam działa, często nie wiedząc lub nie przejmując się tym, co robi drugi. - Ogrodnik Miejski ma to wszystko skoordynować, a jego umiejscowienie w strukturze urzędu to już sprawa drugorzędna. Ważne jest takie określenie zakresu jego kompetencji, by miał realny wpływ i realną odpowiedzialność. I wcale nie jest to związane z nowymi etatami w innych miastach. Podobne biura czy stanowiska tworzono z wykorzystaniem już istniejących etatów, choć niekoniecznie już zatrudnionych urzędników - dodaje.

- Naprawdę sądzę, że tę sprawę można wyjąć spod logiki kampanijnej i wspólnie poprzeć. W końcu dwie rzeczy są pewne: że ktoś tym miastem będzie musiał rządzić po listopadzie i że wszyscy potrzebujemy drzew - kończy Okrzesik.

Katarzyna Górna-Oremus