Na rosnącej fali popularności sportu w 1922 roku powołano Bialski Klub Sportowy. Zaledwie pięć lat później, wyłącznie ze środków prywatnych, powstał stadion sportowy. Ale to historia powszechnienie znana. W Archiwum Państwowym w Bielsku-Białej dotarliśmy do dokumentów opisujących budowę stadionu przy ul. Żywieckiej w latach 30. ub. wieku. Aby rozpocząć inwestycję, miasto musiało zaciągnąć kredyt, a także zatrudniać określoną liczbę bezrobotnych.

Archiwalna teczka dotycząca budowy stadionu skrywa rysunki architektoniczne wykonane przez firmę znanego budowniczego Emanuela Rosta. Obiekt został zaprojektowany tak, by jednocześnie pełnić funkcję stadionu lekkoatletycznego oraz boiska piłkarskiego.

Budowa na kredyt

W rachunku wystawionym bielskiemu zarządowi miejskiemu znajdujemy wykaz prac, jakie zostały wykonane przez pracowników. Najpierw trzeba było zniwelować powierzchnię pod boisko. Następnie wykonano kanał ściekowy i doprowadzono wodociąg od ul. Żywieckiej. Obiekt był ogrodzony betonowym cokołem, a na jego teren wchodziło się przed dwuskrzydłową bramę główną. Do dyspozycji zarządu był murowany budynek, w którym mieściły się szatnie i natryski dla zawodników. Bilety na wydarzenia sportowe można było kupić w drewnianych budynkach kas.

O to, by stadion nie był wyłącznie miejscem dla lekkoatletów i piłkarzy, apelowali członkowie klubu motocyklowego w Bielsku. W piśmie z lipca 1935 roku Franciszek Witulski prosił, aby stadion był wyposażony w tor żużlowy i możliwe było organizowanie imprez motocyklowych. Wniosku wprawdzie nie zrealizowano, ale obiekt został dodatkowo zaadaptowany pod strzelnicę. Niekryta, długa na 50 metrów ze wszystkimi niezbędnymi pomieszczeniami była dostępna dla amatorów i zawodowców.

1 sierpnia 1935 roku starosta dr Stanisław Alberti, przewodniczący wydziału powiatowego w Białej, zawarł umowę o udzieleniu kredytu na sumę 1 tys. złotych, który miał zostać przeznaczony na zabezpieczanie kosztów robocizny. Koszty kupna narzędzi i materiałów mogły być pokryte z innych funduszy.

Tylko z produkcji krajowej

Dodatkowym obostrzeniem kredytodawcy był fakt, że przy pracach stadionowych mieli pracować wyłącznie bezrobotni. Ich wynagrodzenie godzinowe powinno odpowiadać stawkom ustalonym przez Wojewódzkie Biuro Funduszu Pracy. Co więcej, materiały używane przy budowie musiały pochodzić tylko z produkcji krajowej. Każde złamanie przepisów wiązało się z konkretnymi sankcjami.

Do przetargu na dostawę drewnianych taczek oraz łopat i kilofów niezbędnych do budowy stadionu stanęło kilka lokalnych firm. Przedsiębiorstwo J. Morawitz z Bielska zajmujące się handlem żelazem zapewniało, że może dostarczyć towar natychmiast po podpisaniu umowy. Firma Hoffmana oferowała tylko łopaty i kilofy. Blisko dwukrotnie wyższe ceny od Morawitza proponował C. Thomke. Kolejne oferty przesłali Nessizius oraz Schlee - obaj z Białej.

Co miesiąc Zarząd Miejski w Białej przesyłał do wydziału powiatowego informacje o postępie prac. W sprawozdaniu z grudnia 1935 dowiadujemy się, że przy budowie pracowało 25 robotników. Wykwalifikowany pracownik mógł liczyć na stawkę 8 zł za dzień pracy. Już w marcu 1936 roku przy budowie stadionu pracowało blisko 9-krotnie więcej robotników.

Praca dla bezrobotnych

Stawki uległy zmianie na skutek pism Wojewódzkiego Biura Funduszu Pracy w Krakowie, które na przełomie lat 1935/1936 podkreślało, że wynagrodzenie robotników pracujących na budowie stadionu jest zbyt wysokie. Sytuacja osób mających kwalifikacje się nie zmieniła, lecz stawka dla pracowników niewykwalifikowanych spadła z 3 zł dziennie do 1 zł. Dla porównania, średnia cena litra mleka czy bochenka chleba wynosiła wtedy ok. 30 groszy. Za kilogram wołowiny trzeba było zapłacić 1,5 zł.

Liczba zatrudnionych pracowników stale rosła. Już w następnym sprawozdaniu za kwiecień 1936 było ich 285. Jednocześnie miasto coraz bardziej zadłużało się, biorąc kolejne kredyty na wypłaty dla pracowników i zakup materiałów. W tym samym dokumencie wykazano, że Zarząd Miejski ma już ponad 500 zł długu.

W jednym z pism Zarząd Miejski w Białej relacjonował, że przy budowie nowych chodników przy ul. Żywieckiej pracowało 55 robotników, a bezrobotnych zatrudnionych przy budowie chodnika na ul. Lipnickiej było aż 282.

Pomoc żywnościowa państwa

Dzięki zatrudnianiu bezrobotnych można było ubiegać się o konkretne dotacje. I tak Lokalny Komitet Funduszu Pracy z siedzibą w Białej w maju 1936 roku przyznał kwotę 500 zł na doraźną pomoc dla bezrobotnych, którzy mieli ją odpracować przy niwelacji terenu pod budowę stadionu.

W kwietniu 1936 roku informowano, że „roboty prowadzi się w dalszym ciągu”, jednocześnie prosząc o dalszą dotację z budżetu miejskiego w wysokości 1 tys. zł.

Alan Jakman

Na zdjęciu: modernizacja stadionu - rok 2012.