Lipne badania w bielskim hotelu. Oszuści są bezwzględni!
Naszej Czytelniczce telefonicznie zaproponowano profesjonalne badania diagnostyczne. Po chwili rozmowy z nieznajomą zorientowała się, że na spotkaniu w jednym z bielskich hoteli ma być zaoferowany materac leczący wszystkie dolegliwości lub masażer w cenach znacznie przekraczających możliwości zwykłego obywatela. - Ja zdałam sobie sprawę, że ktoś próbuje mnie oszukać. Co jednak, gdy sprawcy dotarli do osób starszych, które nie mają świadomości, że są łatwym łupem naciągaczy? - pyta zdenerwowana bielszczanka.
Kiedy pani Marzena odebrała telefon była pewna, że dzwoni do niej przedstawicielka jednego z bielskich szpitali z ofertą bezpłatnych badań. - Kobieta miała miły głos, odniosłam wrażenie, że jest pielęgniarką. Powiedziała, że mają dla mnie ofertę specjalną, ponieważ otrzymali dofinansowanie i zbadają mnie bezpłatnie, bezinwazyjnie, bez bólu. Na badanie mogę zabrać jeszcze dwie osoby w wieku 30-80 lat. Powiedzą nam, na jakie nowotwory możemy zachorować - opowiada nasza Czytelniczka.
Już wiedziała, że to ściema
Anonimowa rozmówczyni poinformowała ją, że zazwyczaj badanie kosztuje 300 zł. Ale dzięki funduszom, które otrzymało centrum zdrowia z Poznania, będzie bezpłatne. Wierząc wciąż, że rozmawia z uczciwą osobą, bielszczanka zapytała, w jakim laboratorium trzeba będzie odebrać wyniki. I wtedy nie było już wątpliwości. - Usłyszałam, że powiedzą mi na spotkaniu w hotelu, gdzie odbędą się badania. Tam otrzymam wynik i przeprowadzona zostanie konsultacja. Wówczas już wiedziałam, że to ściema - dodaje Czytelniczka.
Pani Marzenia zapytała więc, skąd poznańskie centrum ma jej numer telefonu. Przyznaje, że odpowiedź bardzo ją zaskoczyła. - Nastąpiła dłuższa cisza, a następnie osobie, która ze mną rozmawiała głos zmienił się na bardzo nieprzyjemny. Powiedziała, że komputer losowo wybiera dziewięć cyfr, lecz ona tych numerów nie widzi na swoim ekranie - relacjonuje.
Odpowiedź nie zadowoliła bielszczanki, która próbowała dociekać, skąd jej rozmówczyni wiedziała, że dodzwoniła się do Bielska-Białej, skoro nie została o tym poinformowana na początku rozmowy. - Usłyszałam, że często, gdy ta pani dzwoni gdzieś losowo, to trafia akurat do Bielska-Białej i tym razem także jej się to udało - mówi pani Marzena.
Nie dawała za wygraną
Wkrótce rozmowa dobiegła końca, gdyż nasza Czytelniczka nie dawała za wygraną i wciąż dopytywała, skąd jej numer ma dzwoniąca do niej przedstawicielka centrum zdrowia. - Kobieta się rozłączyła. Sprawdziłam w internecie numer zaczynający się od cyfr 53249... i okazało się, że przed nim ostrzegają! Na dodatek nie ma ani takiej firmy, której pracownicą miała być moja rozmówczyni, ani funduszy, z jakich mieli mieć dofinansowane rzekome badania w Bielsku-Białej - podkreśla.
Tym razem osoba podająca się za przedstawicielkę firmy z Poznania trafiła na dociekliwą panią Marzenę. Co jednak, gdy telefon odbierze starszy, schorowany człowiek? - Przekonują, że lekarz może jeszcze nie wiedzieć, że dana osoba jest chora, a oni już wiedzą, bo mają nowocześniejszy sprzęt. I mają takiego człowieka w garści! - twierdzi pani Marzena.
Elwira Jurasz, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej przyznaje, że dochodzi do sytuacji, gdy na spotkaniach o charakterze medycznym starsze osoby podpisują umowy na kupno np. masażera stóp. - Wartość takiego przedmiotu wynosi ok. 400 zł, a umowa kredytowa opiewa na cztery tysiące. To jest oszustwo - podkreśla policjantka.
Cztery żelazne zasady
Gdy pacjent zwleka z podpisaniem umowy, nieuczciwi przedstawiciele firm proponują często drobne prezenty. - Klient uważa, że skoro coś dostał za darmo, to powinien podpisać umowę. To pułapka! - dodaje podinsp. Jurasz. Oczywiście, umowy są sporządzone drobnym druczkiem i tak skomplikowanym językiem, że przeciętny Kowalski nie jest w stanie ich przeczytać i zrozumieć.
- Wszyscy powinni zdawać sobie sprawę z zagrożeń związanych z niefrasobliwym zawieraniem umów kredytowych i mieć wiedzę umożliwiającą dokonanie rzetelnej oceny takich ofert. Potencjalni pożyczkobiorcy ulegają pokusie zdobycia „szybkiej gotówki” lub zakupu sprzętu, który na wolnym rynku okazuje się zdecydowanie tańszy od oferowanego w systemie ratalnym. Nie zdają sobie sprawy z konsekwencji wynikających z podpisania pozornie prostej umowy pożyczkowej, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do utraty dorobku życia - ostrzega rzeczniczka bielskiej policji.
Policjantka tłumaczy, że osoby rozważające możliwość podpisania umowy kredytowej powinny pamiętać o czterech żelaznych zasadach: należy sprawdzić wiarygodność firmy, policzyć całkowity koszt pożyczki, dokładnie przeczytać umowę oraz nie podpisywać, jeżeli nie rozumiemy zawartych w niej sformułowań.
xxx
Zgodnie z art. 22 kodeksu cywilnego, klient w ciągu 14 dni może odstąpić od umowy bez podania przyczyny. - Do zachowania tego terminu wystarczy wysłanie oświadczenia przed jego upływem - podkreśla Elwira Jurasz. Termin liczy się od dnia zawarcia umowy.
Anna Szafrańska
Na zdjęciu: jedno ze spotkań profilaktycznych bielskiej policji z seniorami, fot. Policja
Oceń artykuł:
77 1
Autor: Anna Szafrańska
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 39
To teraz wiecie dlaczego nikt in nic nie zrobi.
i przy okazji kupuja badziewie, tandetę i dziadostwo za duze pieniadze .

Klauzula informacyjna ›