Mieszkaniec Bielska-Białej kupuje bilet na osiedlu Złote Łany. Wsiada do autobusu MZK, po czym przesiada się do pojazdu bielskiego PKS, aby udać się do Bestwiny. Nie kupuje już jednak kolejnego biletu, gdyż wystarczy ten, który nabył w mieście. Aby tak się stało, konieczne jest połączenie obu przewoźników w sieć i synchronizacja rozkładów jazdy. Na razie to teoria, ale możliwa do zrealizowania w praktyce po… wyborach.

Według Radosława Ostałkiewicza, wójta Jaworza i przewodniczącego Beskidzkiego Związku Powiatowo-Gminnego, jeden bilet obowiązujący w MZK i PKS byłby rozwiązaniem korzystnym dla pasażerów i przewoźników. - Wspólny bilet w ramach "niebieskiego" i "czerwonego" autobusu mógłby być pierwszym etapem do szerokiej kooperacji gmin i miast dawnego województwa bielskiego w ramach metropolii południowej - przekonuje wójt.

Gminy kontrolują PKS

Szansa na to jest, bo PKS rozpoczął właśnie nowy rozdział. W miniony poniedziałek bielski powiat zbył 100 proc. akcji PKS na rzecz Beskidzkiego Związku Powiatowo-Gminnego. Ale nie jest to prywatyzacja spółki.

- Gminy bielskie stają się pełnoprawnym podmiotem współdecydującym o kierunkach działania PKS oraz wykorzystaniu jego potencjału i zasobów do realizacji zadań w zakresie publicznego transportu zbiorowego. PKS staje się tzw. operatorem transportu publicznego, a związek - organizatorem komunikacji publicznej na naszym terenie. Tym samym gminy, a nie tylko powiat nabywają prawo do kontroli nad spółką i jej prezesem, czego do tej pory nie było - tłumaczy nasz rozmówca.

Zdaniem wójta Ostałkiewicza, Bielsko-Biała i ościenne gminy są już jednym organizmem. - Pracujemy, uczymy się, leczymy, kupujemy i mieszkamy razem. Po co więc te głupie granice? - pyta retorycznie. Proponuje więc integrację sieciową, czyli połączenie PKS i MZK w jedną sieć komunikacji miejsko-podmiejskiej, nie konkurującej ze sobą, a współpracującej.

Przesiadka na rogatkach

- Może warto do tego systemu zaprosić gminy żywieckie i cieszyńskie? Dlaczego nie utworzyć aglomeracji beskidzkiej na wzór tej powstałej w centrum naszego województwa? - zastanawia się Ostałkiewicz.

Kolejnym pomysłem jest synchronizacja rozkładów jazdy obu przewoźników. Dzisiaj PKS wjeżdża do centrum Bielska-Białej, gdzie zlokalizowany jest dworzec autobusowy, dublując komunikację miejską i powodując dodatkowe zanieczyszczenie środowiska.

A wystarczy utworzyć na rogatkach miasta punkty przesiadkowe, które usprawnią transport publiczny. - Mieszkańcy gmin podmiejskich pracują lub uczą się w Bielsku-Białej, a bielszczanie tłumnie przybywają do Jaworza, Szczyrku czy Porąbki w celach turystycznych. Część gmin jest już dzisiaj obsługiwana przez MZK - przekonuje wójt Jaworza.

Aglomeracja beskidzka mogłaby być partnerem dla powstającej w centrum województwa aglomeracji Śląsko-Zagłębiowskiej. - Nie możemy sobie pozwolić na to, by zostać w tyle, gdyż w przeciwnym razie środkowa część województwa wyprzedzi nas w walce o środki europejskie, krajowe czy wreszcie regionalne - uważa Ostałkiewicz.

Trzeba przekształcić MZK

Jarosław Klimaszewski, przewodniczący Rady Miejskiej Bielska-Białej uważa, że jest to pomysł wart rozważenia i to w ciągu najbliższych kilku lat. - Ważne są szczegóły, np. finansowe. Konieczne jest również przekształcenie MZK w spółkę prawa handlowego - wyjaśnia.

Świat idzie naprzód. I tak musi być z publicznym transportem w Bielsku-Białej i okolicy, bo wciąż wiele osób z niego korzysta. Zmiany są potrzebne. Po najbliższych wyborach samorządowych nowe władze Bielska-Białej, a także ościennych gmin będą musiały się nad tym problemem pochylić.

Anna Szafrańska

Foto: BZPG