Kupujemy dom lub mieszkanie, wchodzimy do pustych pomieszczeń, w myślach malujemy ściany, stawiamy, meble, urządzamy kuchnię, łazienkę, balkon i… gubimy się w gąszczu własnych pomysłów. Wbrew pozorom aranżacja mieszkania nie jest tak prosta, jak mogłoby się początkowo wydawać. Aby stworzyć projekt idealny, trzeba poświęcić bardzo dużo czasu lub zatrudnić architekta wnętrz.

Dlaczego warto zatrudnić architekta?

Jeśli chcemy, by nasze mieszkanie było jednocześnie ładne, eleganckie, praktyczne i funkcjonalne, to przed nami prawdziwa droga przez mękę. Już na początku zderzymy się z kompletną nieznajomością rynku, brakiem rozeznania w nowoczesnych trendach, rozwiązaniach, sprytnych pomysłach. Pierwsza rozmowa ze stolarzem lub glazurnikiem udowodni nam, że nie mamy o tych branżach bladego pojęcia. I tu rodzi się pytanie: czy mamy czas, siły i chęci tego wszystkiego się nauczyć? Czy ta wiedza naprawdę jest nam potrzebna do szczęścia? I wreszcie: czy ta wiedza jest na wyciągnięcie ręki? Przeglądanie czasopism branżowych może okazać się pułapką. Ładne na zdjęciu mieszkanie może okazać się kompletnie niedopasowane do naszych specyficznych potrzeb. W ten sposób żywcem przeniesiony na nasz grunt projekt cudzego mieszkania okaże się kompletnym niewypałem. Tu właśnie pojawia się przestrzeń dla architekta wnętrz, który uporządkuje nasze wizje, potrzeby, styl życia, gust i często sprzeczne potrzeby domowników. Dostrzeże nie tylko pojedyncze detale, ale połączy je w zgrabną całość nawet tam, gdzie nam wydaje się to niemożliwe. Zaproponuje rozwiązania, o jakich nam się nawet nie śniło. Przy tym wszystkim nie pominie strony wizualnej. Nasze mieszkanie będzie nie tylko funkcjonalne i skrojone na miarę potrzeb, ale także po prostu ładne.

Jak przygotować się do spotkania z architektem?
Na początek trzeba naprawdę dokładnie określić swoje potrzeby. Przyda się tu kartka papieru do notowania. Nie tylko dlatego, że dzięki niej o niczym nie zapomnimy. Notowanie na bieżąco wszystkich pomysłów automatycznie mobilizuje mózg do wydajniejszej pracy. Ustne przygotowania nigdy nie będą tak dokładne, jak te spisane na papierze. Jeśli w domu lub mieszkaniu ma zamieszkać kilku domowników, dobrze by było, gdyby każdy dokonał takich przygotowań oddzielnie. Dzięki temu architekt będzie miał szansę poznać absolutnie wszystkie pomysły i potrzeby i to on zaproponuje niezbędne kompromisy. Lepiej nie ustalać samemu, że szafa w przedpokoju na pewno musi być biała i z lustrem, jeśli tylko jedna osoba jest za taką opcją. Pozwólmy architektowi, by sam z naszych pomysłów i wizji wybrał te najlepsze, połączył je we wspólną całość, zaproponował rozwiązania, które ułatwią przenikanie się wzajemnych marzeń i potrzeb. Architekt wnętrz to artysta – wyczaruje wspaniałą przestrzeń nawet tam, gdzie my absolutnie nie możemy dojść do porozumienia. Wisienką na torcie będzie odczucie każdego członka rodziny, że to właśnie jego projekt został wzięty pod uwagę i zrealizowany. Zobacz więcej w artykule: Projekty wnętrz Bielsko-Biała.
Zanim to jednak nastąpi, musimy się z architektem spotkać. A jeszcze wcześniej go znaleźć.

Gdzie szukać architekta wnętrz
Rozmowy ze znajomymi to dobre źródło informacji. Można też pytać w obiektach użyteczności publicznej, które wybitnie przypadły nam do gustu, o nazwisko projektanta. Dobrym źródłem wiedzy niezmiennie jest internet. Wystarczy wpisać w okno wyszukiwarki „architekt wnętrz” i nazwę naszego miasta, by jak grzyby po deszczu wyrosły oferty fachowców z naszego miasta i okolic. Na poszukiwania w sieci warto zarezerwować trochę czasu. Dziś prawie każdy architekt wnętrz może pochwalić się swoją stroną internetową i portfolio. Obejrzyjmy je dokładnie, zastanówmy się, czy proponowane wizualizacje przemawiają do nas, czy w takich wnętrzach poczulibyśmy się dobrze? Tam gdzie w grę wchodzi sztuka (a projektowanie wnętrz to także sztuka), musi zaistnieć swoista chemia między architektem a jego klientem. Nie ma dobrych i złych projektów, są takie, które odpowiadają konkretnym klientom lub nie. Dlatego studiowanie portfolio to nie przywilej, to obowiązek. Jeśli już wydaje nam się, ze znaleźliśmy ideał, trzeba umówić się na rozmowę. I znowu – albo złapiemy nić porozumienia, albo nie. Żeby współpraca była udana, klient i architekt muszą znaleźć wspólny język. Gdy go nie ma – nic na siłę. Trzeba szukać dalej.

Jest dość naturalne, że na pierwszym spotkaniu architekt będzie chciał poznać swoich nowych klientów, zada im dużo, być może pozornie niedyskretnych pytań. Zainteresują go zwyczaje, zainteresowania, styl życia, gust i wiele innych rzeczy. Im większą szczerością się wykażemy, tym większa szansa, że nasze gniazdko będzie naprawdę idealne. Aniu, to są te zamówienia o których rozmawiałyśmy przez telefon.

Artykuł powstał przy współpracy z Architekt.Bielsko.pl