W tym roku w budżecie miasta nie zabezpieczono środków na wykonanie oprysków przeciwko kleszczom, ale niewykluczone, że takie działania wkrótce zostaną podjęte. Zdaniem sanepidu, opryski w istotny sposób redukują zapadalność na tzw. choroby odkleszczowe.

Na majowej sesji Rady Miejskiej z apelem o wykonanie oprysków przeciwko kleszczom i komarom na terenach rekreacyjnych w mieście zwrócił się do władz Bielska-Białej radny Marcin Lisiński. Jego zdaniem, w ostatnich latach rośnie liczba osób zarażonych boreliozą, a do wielu liczby zakażeń dochodzi w parkach i na placach zabaw. Dzięki opryskowi możliwe będzie zmniejszenie zagrożenia.

Do interpelacji radnego odniósł się teraz pisemnie sekretarz miasta Grzegorz Tomaszczyk. Urzędnik przedstawił opinię bielskiego sanepidu, według której zabiegami dezynsekcji można objąć tereny, gdzie mieszkańcy najczęściej narażeni są na pokąsanie przez kleszcze i komary. - Zalecane jest przeprowadzanie cyklicznych zabiegów dezynsekcyjnych w miejscach szczególnego narażenia w przestrzeni miejskiej (…) przez profesjonalną firmę z zachowaniem środków ostrożności - czytamy.

Sekretarz przyznaje, że w tegorocznym budżecie miasta nie zaplanowano wydatków na przeprowadzenie takiej akcji. Jednak wobec stanowiska bielskiego sanepidu urzędnicy przeanalizują miejsca, gdzie można zastosować preparaty zwalczające larwy komarów oraz rozważą możliwość realizacji oprysków terenów miejskich.

bak