Powoli zbliża się dzień, kiedy ruszą remonty ważnych dla Bielska-Białej ulic. Krakowska i Żywiecka doczekają się w końcu przebudowy, która ma usprawnić ruch. Zanim jednak nastąpią zmiany na lepsze, czeka nas kilkanaście miesięcy prawdziwej udręki. - To będzie droga przez mękę. Już teraz stoimy w korkach, a co będzie, gdy rozpocznie się remont? - zastanawiają się kierowcy.

Już nie jest łatwo, a gdy ruszą remonty, będzie jeszcze ciężej. Szczególnie tym, którzy dojeżdżają do/z Bielska-Białej. Budzą się o piątej nad ranem, aby stawić się o ósmej w firmie lub w szkole. Kęty, Andrychów, Wadowice - a nawet jeszcze dalej. Stoją w korkach, cierpliwie czekając na przejazd. Sporo osób zmierza w tym samym czasie w kierunku Krakowa. Busy, które odjeżdżają spod "Globusa" przy stacji BP są przepełnione. Został w zasadzie tylko jeden przewoźnik, który nie zawsze jeździ na czas i zwykle zabiera więcej klientów niż powinien. Niewielu z nich zwraca uwagę na tłok. Wszyscy są szczęśliwi, że w ogóle jadą.

Powrót to prawdziwa gehenna

- Codziennie dojeżdżam do Andrychowa. Początkowo jeździłam liniami, które nagle zniknęły z naszych dróg. Teraz małymi busami. Jeszcze rano można w miarę szybko dojechać, ale powrót to prawdziwa gehenna. Stoję w korkach, czasami czuję się jak sardynka w puszce upchana w ciasnych wnętrzach pojazdu. Przejazd zaledwie 25 km zajmuje kilkadziesiąt minut. Najgorzej jest w piątki. Boję się tych zapowiadanych remontów. Jak to będzie wyglądać? Kierowcy busów też nie wiedzą - przyznaje pani Krystyna.

Remont ul. Krakowskiej planowo ma rozpocząć się przed wakacjami i potrwać 1,5 roku. Wiele osób zastanawia się, jakie będą objazdy? - Obstawiam, że „6“ zostanie skierowana do Lipnika Dolnego przez Lipnicką, a od pętli Lipnik Dolny-Lipnik Granica przez Polną oraz na Krakowskiej (pewnie będzie ruch wahadłowy) będą jeździć busiki - komentuje jeden z naszych Czytelników, a drugi dodaje: - Jakie są plany objazdów? Wiadomo już coś na ten temat? Ul. Żywiecka ma alternatywy, ale co z Krakowską, szczególnie dla tanzytu (TIRy) oraz autobusów? Widzicie przegubową „6“ na ulicy Polnej (na wysokości Nadleśnictwa) mijającą się z innymi? Może być ciężko.

Rozbudowa ul. Krakowskiej obejmuje przebudowę istniejących skrzyżowań z ulicami: Kazimierza Wielkiego, Łukasińskiego, Bohaterów Westerplatte, Wapienną, Stromą, Pola, Dembowskiego, Metalowców, Dygasińskiego, Solskiego, Wiślaną, Rydla, Południową, Świerkową, Przybyszewskiego, Grabową, Podgórną, Reksia, Polną, Łosiową, Admiralską, Krańcową oraz dojazd do wysypiska. Wybudowany zostanie most na potoku Krzywa, ściany oporowe, chodniki oraz zatoki autobusowe. Zakres robót zakłada również budowę urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz rozbiórkę obiektów (m.in. budynków mieszkalnych, garaży, ogrodzeń oraz reklam).

Alternatywa pełna dziur

Pozostaje alternatywa - można zacząć jeździć pociągiem. Na trasie Bielsko-Biała - Kraków kursuje kilka składów, ostatnio nawet jest ich więcej. Odjeżdżają z dworca głównego kolejno o 6.15, 08.16, 10.30, 14.32, 16.40, 18.51, 22.37. Zatrzymują się na każdej stacji. Bilety są znacznie tańsze niż na busa. Nawet czas przejazdu do Wadowic (41 km) nie jest najgorszy, bo według rozkładu trwa godzinę i 14 minut. Jest za to dużo przestrzeni, bo z pociągu mało kto korzysta.

- Gdy rozpocznie się remont Krakowskiej, to od razu przesiadam się na pociąg. Zrobiłam sobie jeden test, aby nabrać wprawy w tym podróżowaniu. Co się okazało? Że od kilku tygodni na trasie Kęty - Bielsko-Biała zepsuły się, a może zapadły - jak twierdzą kolejarze - tory kolejowe. Dawno nieremontowane odmówiły posłuszeństwa. I teraz, aby dojechać pociągiem do Andrychowa, należy wsiąść w komunikację zastępczą, czyli autobus, który odwiezie nas do Kęt, a tam trakcja kolejowa w kierunku Wadowic działa całkiem sprawnie - podkreśla nasza rozmówczyni.

Efekt jest taki, że po podróży pociągiem czeka się na zastępczy bus, który utkwił gdzieś w korkach. Czas dojazdu przedłuża się o kolejne minuty. - Mówią, że można jechać 20 km/godz., ale maszyniści się nie zgodzili. Bo ile taka droga z Kęt do Bielska wtedy zajmie? - pyta retorycznie miły konduktor.

Katarzyna Górna-Oremus