Na początku kwietnia do Maroka wyruszy wyprawa bielskiego klubu speleologicznego. Grotołazi z Bielska-Białej planują zdobycie jednej z najgłębszych jaskini w Afryce i sprawdzenie czy grota nie jest jeszcze głębsza niż dotychczasowe ustalenia. Portal bielsko.biala.pl został partnerem medialnym ekspedycji, co oznacza, że będziemy mieć dla Czytelników zawsze świeże meldunki spod Czarnego Lądu.

Speleoklub Bielsko-Biała na wyprawę wyrusza w poniedziałek, 9 kwietnia. Najpierw samolotem z lotniska w Krakowie do Casablanki, a następnie wynajmą samochody, aby udać się w rejon Bab Tazy (to niewielka 4-tysięczna miejscowość leżąca w północnym Maroku). Tam rozpoczną poszukiwania miejsc noclegowych i rozpoczną przygotowania do eksploracji jaskini.

Tajemnice marokańskiej jaskini

Celem wyprawy jest zdobycie Kef Teghobeit. To długa na blisko 4 km i głęboka na ok. 722 m jaskinia leżąca na terenie Parku Narodowego Talassamntane. Przez długi czas uznawana była za najgłębszą jaskinię w Afryce, ale później zdetronizowała ją położona w północnej Algierii jaskinia Ifflis.

Wyprawa do Maroka jest kontynuacją działań zapoczątkowanych przez grotołazów z Brzeszcz, którzy w ub. roku udali w góry Rif. Jak mówi Wacław Michalski, szef Speleoklubu Bielsko-Biała, dzięki rekonesansowi łatwiej było zorganizować kwietniowy wyjazd bielskiego zespołu w rejon Kef Teghobeit. - Mamy rozplanowane warunki dojazdu, możliwości kwaterunku oraz ustalone kwestie prawne związane z wejściem na teren Parku Narodowego Talassamntane, gdzie znajduje się jaskinia - tłumaczy Michalski.

Dzięki kontaktom zdobytym jesienią udało się również poznać miejscowych przewodników i  speleologów, a także zdobyć plany jaskini sporządzone w języku francuskim oraz arabskim. Niewykluczone, że w wyprawie do jaskini Kef Teghobeit wspólnie z bielską ekipa będzie uczestniczył jeden z miejscowych grotołazów, ale ostateczne decyzje zapadną na miejscu.

Bez biwaku pod ziemią

Wyprawa potrwa ok. 10 dni. Najpierw zespół sześciu grotołazów z Bielska-Białej musi dobrze przygotować trasę. - Najbardziej czasochłonne zadania to rozwieszanie lin, których weźmiemy ze sobą kilkaset metrów. Gdy to będzie za nami, samo zejście do dna jaskini i powrót powinien zająć kilkanaście godzin. Nie planujemy biwaku pod ziemią - zdradza szczegóły Katarzyna Koprowska, uczestniczka wyprawy. Jak dodaje, osiągnięcie celu nie będzie łatwe, bo „jaskinia jest wymagająca”.

Podczas pobytu w Maroku bielscy grotołazi będą szukać także innych jaskiń. Sprawdzą też, czy Kef Teghobeit nie jest głębsza niż wskazują dotychczasowe ustalenia. - Jaskinia jest stosukowo dobrze skartowana, ale nie mamy absolutnej pewności, że nie jest głębsza - dodaje pani Katarzyna. Koszt ekspedycji szacowany jest na ok. 15 tys. zł i w całości zostanie pokryty przez uczestników.

Portal bielsko.biala.pl został patronem medialnym wyprawy Speleoklubu Bielsko-Biała do północnego Maroka. Będziemy na bieżąco informować Czytelników o przebiegu ekspedycji „Kef Teghobeit”.

Bartłomiej Kawalec