Nowy podatek w cenie paliwa. 10 groszy na szczytny cel
Ministerstwo Energii potwierdza, że projekt nowelizacji ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych został przyjęty przez Radę Ministrów. Mówiąc wprost, chodzi o to, aby w przyszłości większa część z nas wybierała samochody elektryczne. Zanim jednak auta na prąd staną się w miarę tanie i dostępne dla Polaków, trzeba będzie przyzwyczaić się do nowego podatku w cenie paliwa. Rzecz jasna, o ile zmiany w prawie wejdą w życie.
Na stronie Rządowego Centrum Legislacji czytamy, że „w projekcie (...) zaproponowano wprowadzenie opłaty emisyjnej w wysokości 80 zł na 1000 litrów benzyny lub oleju napędowego. W praktyce chodzi o dodatkowe 10 groszy na litrze, jeśli uwzględnimy dodatkowo podatek VAT. Projekt powołuje Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, którego celem jest gromadzenie i rozdysponowywanie środków finansowych przeznaczonych na rozbudowę infrastruktury umożliwiającej stosowanie biokomponentów, biopaliw ciekłych, innych paliw odnawialnych oraz paliw alternatywnych w transporcie, wpływając na zmniejszenie stosowania takich paliw ciekłych, jak olej napędowy i benzyny silnikowe”.
Projekt trafi do Sejmu
Stanisław Szwed, wiceminister pracy, rodziny i polityki społecznej potwierdza, że nowelizacja musi przejść proces legislacyjny. Posłowie nie zajmowali się jednak jeszcze tym tematem. O to, kiedy pochylą nad tym głowy, zapytaliśmy w Ministerstwie Energii, gdzie również usłyszeliśmy, że nie ma jeszcze żadnego, oficjalnego terminu.
- Projekt w takiej formie, w jakiej został zaakceptowany przez Radę Ministrów, trafi pod obrady Sejmu RP - poinformowano nas w biurze prasowym Ministerstwa Energii. Resort uważa, że wprowadzenia opłaty „nie powinno skutkować bezpośrednim wzrostem cen dla klientów”. O tym zapewniają także przedstawiciele Grupy Orlen i Lotosu.
Samo jednak Ministerstwo Finansów, opiniując projekt zmian stwierdziło, że nowa opłata oznacza wzrost cen towarów w sklepach, a niezależni eksperci uznali, że właściciele aut wydadzą na paliwo o 2 proc. miesięcznie więcej niż dotychczas. Nieoficjalnie mówi się, że nowa opłata ma wejść w życie 1 stycznia 2019 roku.
Wszystko dowożone jest samochodem
Przemysław Drabek, wiceprzewodniczący bielskiej Rady Miejskiej nie chce na razie komentować proponowanej nowelizacji. Podkreśla jednak, że z tego co wie, opłata nie będzie miała wpływu na cenę paliwa na stacjach benzynowych.
Innego zdania jest pan Krzysztof, właściciel jednej z bielskich restauracji, z którym rozmawiał nasz portal. - Jest tyle różnych ukrytych podwyżek, że prowadzenie takiego interesu właściwie przestaje się opłacać. Paliwo i tak powoli drożeje. Ceny towarów więc podskoczą na pewno. Udział kosztów transportu w gastronomii jest bardzo duży, bo właściwie wszystko dowożone jest samochodem, więc nie ma możliwości, by taka opłata nie odbiła się na cenach w sklepach, pubach, barach i restauracjach - twierdzi bielszczanin.
Czy wskutek wprowadzenia nowej opłaty mogą wzrosnąć także ceny biletów MZK? Jarosław Klimaszewski, przewodniczący Rady Miejskiej Bielska-Białej uważa to za mało prawdopodobne. - Nie sądzę, aby tak nieznaczna podwyżka podatku miała bezpośrednie przełożenie na ceny biletów. Rada Miejska nie przewiduje zmian w tym zakresie. Natomiast o tym, czy wzrosną ceny paliwa na stacjach benzynowych przekonamy się prędzej czy później - podkreśla.
Jeżeli jednak podatek wejdzie w życie w przyszłym roku, to w Bielsku-Białej decyzje podejmować będzie już nowa Rada Miejska.
Szczytny cel
Dzięki nowej opłacie Skarb Państwa ma być bogatszy o 1,7 mld zł rocznie. Ponad 80 proc. tej kwoty trafi do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Reszta do Funduszu Niskoemisyjnego Transportu.
Anna Szafrańska
Oceń artykuł:
3 60
Autor: Anna Szafrańska
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 61
przy urnach będzie szczytny cel!
Niech z rezultatami dobrej zmiany zmierzą się inni?
Idzie sie dotlynić i sie potym lepszy śpi.
Im bardzij je cima, tym lepszy widać miesionczek i te wszystki gwiazdki na niebie.
Polakom także serwują podwyżki (m.in.benzyny), bo nam sie po prostu NALEŻĄ!
Jak dbać... to o wszystkich.
Ja im już dziękuje za posługę.
Koszt budowy zapory szacowany jest na ok. 300 mln zł.
200 mln zł – taką kwotę na wart ok. 30 mld zł system obrony powietrznej i przeciwrakietowej średniego zasięgu Wisła MON zamierza wydać w 2018 r.
wydatki z naszych podatków
Może faktycznie zapobiegnie rozprzestrzenianiu się niektórych chorób, ale może
doprowadzić do podziału populacji na zbyt małe grupki niezdolne do prawidłowej regeneracji.
Trafi ale na nagrody dla pracowników tych resortów

Klauzula informacyjna ›