Temperatura spada do -15 st. C, ale dziś bez przeszkód rozegrany zostanie mecz Podbeskidzia na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej. Wszystko dlatego, że kilka lat temu obiekt wyposażono w podgrzewaną murawę. Glikol płynący w systemie zasilany jest ciepłem wracającym z kaloryferów.

Stadion Miejski w Bielsku-Białej został wyposażony w płytę z systemem podgrzewania murawy w 2008 roku. Pod murawą biegnie kilkanaście kilometrów rur grzewczych. Ich pętle umieszczone są co ok. 30 cm. Wbrew powszechnej opinii, w rurach nie płynie woda, ale podgrzany glikol.

Temperatura sieci zasilającej murawę wynosi 17-22 st. C. Jak wyjaśnia Rafał Fleszar z BBOSiR, ciepło dostarcza Therma. - Jesteśmy zasilani tzw. ciepłem powrotnym. Ciepło wracające z kaloryferów bielszczan na osiedlach mieszkaniowych powracając do elektrociepłowni, po drodze zasila nasz obiekt. My na tych obniżonych parametrach podgrzewamy murawę - tłumaczy portalowi zastępca dyrektora ds. technicznych BBOSiR.

W tym tygodniu termometry nocą pokazywały -15 st. C. Ile wynosiła temperatura murawy na głębokości 25 cm? Aby to obliczyć, operator stadionu wykonuje trzy pomiary. Na początku układu zasilającego po stronie trybuny północnej (od kościoła w Białej), na środku murawy oraz na końcu pętli grzewczej przy trybunie wschodniej (Żywiecka). W zależności od lokalizacji temperatura waha się od ok. 8 st. C (na początku układu zasilającego) do ok. 4 st. C na końcu.

Dlaczego to takie ważne? - Nie możemy dopuścić do przegrzania korzenia. Temperatura nie może przekroczyć 12 st. C - mówi dyrektor Fleszar. Dzięki temu systemowi dziś bez przeszkód rozegrane zostanie pierwsze tegoroczne spotkanie Podbeskidzia. „Górale” zmierzą się ze Stomilem Olsztyn (start o 17.45).

bak