Kolejny niedźwiedź pojawił się w granicach administracyjnych miasta - kilka dni temu taka informacja obiegła media społecznościowe. W rewelacje powątpiewają leśnicy oraz myśliwi. Obecnie w lasach leży świeży śnieg. Ślady dużego osobnika zostałyby z pewnością zauważone.

W ub. roku niedźwiedzia widziano podobno w Straconce, a teraz „dość duży osobnik” miał pojawić się na polanie w rejonie ul. Dębowiec/Łowieckiej w Kamienicy. Żadnego z tych faktów nie potwierdzają ani służby leśne, ani myśliwi, którzy od kilku tygodni prowadzą odstrzał redukcyjny dzików.

W niedźwiedzia na Dębowcu powątpiewa również leśniczy lasu komunalnego w Bielsku-Białej i przypomina inną relację ze „spotkania” niedźwiedzia w lesie. - Kilka miesięcy temu w mediach umieszczono film, na którym zdyszany mężczyzna zapewnia, że gonił go niedźwiedź w Straconce. Jako dowód pokazano zdjęcia odbitych na śniegu kopyt… sarny lub jelenia - mówi leśniczy Paweł Staszewski.

W podobnym tonie wypowiada się Hubert Kobarski z Lasów Państwowych w Bielsku-Białej. - Ludziom przed oczami mignie jakaś zwierzyna i od razu mówią, że to niedźwiedź. Do połowy marca na obszarze nadleśnictwa będzie się odbywał odstrzał redukcyjny dzików, koła łowieckie są w terenie, mamy świeżą pokrywę śnieżną. Taki osobnik zostałby z pewnością zauważony - tłumaczy nadleśniczy.

bak