Reaktywacji Sahary nie będzie. Dyrekcja znalazła roślinki
Bielska „Sahara” powinna zostać reaktywowana - uważa radny Dariusz Michasiów, który złożył w tej sprawie wniosek na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej. W odpowiedzi usłyszał od prezydenta miasta, że na pewno nie dostaniemy zgody, aby „wziąć i zrobić tam coś”.
Na dzisiejszej sesji interpelację w sprawie ponownego uruchomienia stoku narciarskiego „Sahara” na zboczu Szyndzielni wygłosił Dariusz Michasiów. W ostatnim czasie do radnego miała zgłosić się w tej sprawie grupa mieszkańców Bielska-Białej.
- Przez wiele, wiele lat stok ten cieszył się wśród mieszkańców aglomeracji ogromną popularnością. W ostatnich latach, jak wszyscy dobrze wiemy, miejsce to jest opustoszałe, wyciąg popadł w ruinę i został zdemontowany. Odbudowa tej trasy narciarskiej na odcinku ok. 500 metrów przyczyniłaby się do zwiększenia ruchu turystycznego i promocji miasta - przekonywał radny PO.
Do sprawy odniósł się prezydent Jacek Krywult. - Kolejny raz dla przypomnienia. Sahara była przewidziana jako element większego projektu razem z Dębowcem [ośrodkiem narciarskim - red.]. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach zakwestionowała wtedy projekt. Znalazła jakieś roślinki, które są pod ochroną. Musieliśmy się wycofać z tego pomysłu, by nie stracić funduszy. Te pieniądze udało się przerzucić i zrobiliśmy basen w Mikuszowicach - mówił prezydent Bielska-Białej.
bak
Oceń artykuł:
32 13Komentarze 54
co - spontaniczny zjazd Saharą
gdzie - spotykamy się przed górną stacją kolejki
kiedy - sobota 03 marca 12.00
-------------------------------------------------------------
podaj dalej !!!
Cennik też ujawnia niezłe kuriozum , za przejazd 3 x z rowerem w górę płacimy 48 zł, tymczasem za taki sam przejazd, tylko że z nartami stawka wynosi 54 zł, pytanie skąd się bierze taka jawna dyskryminacja narciarzy !
Nawiązując też do przedstawionej w artykule informacji Pana Prezydenta , że reaktywacja stoku na Saharze jest niemożliwa z uwagi na "roślinki, które są pod ochroną" , to w takim razie jakim cudem przez stok poprowadzona została trasa rowerowa ?!
Nie sposób przecież zaprzeczyć , że zjazd na rowerze nie pozostaje bez wpływu na "roślinki, które są pod ochroną" a także płoszy ptactwo, a przecież takie argument przeciwko uruchomieniu Sahary przedstawiają ekolodzy !!! Tymczasem narciarz nawet nie ma żadnej możliwości zniszczenia roślinki, a to z tej prostej przyczyny, iż zjazd odbywa się po śniegu , a nie po trawie. Również ptactwo zimą przecież nie gniazduje!
Tylko szkoda , że frekwencja nie dopisała. Jak zwykle zza klawiatury wielu strzępi język, ale jak przychodzi co do czego , to chętnych do działania w realu brak.
Sam wyjazd dostarczył jednak wielu ciekawych spostrzeżeń, jak np. rozmowa z Anglikiem , który dziwił się niezwykle wysokiej - w jego przekonaniu - cenie za przejazd w jedną stronę wraz z dwójką dzieci! Albo widok tłumu rodziców z małymi dziećmi, którzy kłębili się pod nieczynnym wyciągiem na Szyndzielni. To jest akurat ciekawy temat dla dziennikarzy!
będzie okazja nie tylko do wspólnego zjazdu i pamiątkowego zdjęcia, ale również , by wymienić się poglądami na temat przywrócenia narciarstwa zjazdowego na Saharze!
tak nas szybko - trasy zjazdowe na Dębowcu aby wykorzystać w lecie kolejkę i aby nie woziła powietrza aby wykazać pracę maszyn, trasy rowerowe na Szyndzieleni, karnety dla kolarzy na kolejkę, duża zjeżdżalnia dla dzieciaków na Dębowcu lub Szyndzielni, klejka i trasa narciarska do Szczyrku to tak na szybko. A co z tego mamy?
Nie chcą dać pieniędzy na linie kolejową 190 na odcinek z Bielska-Białej do Skoczowa, bo się nie opłaca. Odciągają proces wydania pieniędzy i rozpisanie przetargu ze środkami z UE, na LK 117 z naszego miasta do granicy z Małopolską w Kozach, bo znowu dla Podbeskidzia, kasy brakuje.
Kazdy większy projekt w mieście albo w regionie został położony, albo leży z winy niszczycieli, urzędasów z Katowic,którzy blokują nam tu wiele strategicznych rzeczy. Pod pozorem zmniejszenia liczny województw, Katowice, trzymają na nas urzędniczą łapę nawet z łaską, wielką łaską i niechęcią odremontowali zamek Sułkowskich a ileż był proszenia aby cokolwiek na tym zamku zrobiono. Lekceważenie i bezczelność ich nie zna granic. A oni tu się jeszcze zaczynają przeprowadzać i chcą dostać się do naszych urzędów w mieście i pewnie w powiatach też i zaraz nas rozwalą od środka.
Chciałem napisac kilka słów związanych z tekstem Pani Anny Szafrańskiej , który ukazał się już dwa lata temu , ale niestety nie doczekał sie kontynuacji w temacie:
www.bielsko.biala.pl/aktualnosci/24692/nie-ma-wody-na-saharze
Temat Szyndzielni znow jest popularny w lokalnych mediach.
Dla mnie osobiście totalny brak profesjonalnego podejścia do tematu. Owszem mamy obszar natura 2000 , ale nie wierzę że nie da się z tym niczego zrobić tzn. przykładowo określić termin w którym z nowo przygotowanego stoku tzw. Sahary można byłoby korzystać (Argumenty Pana Bożka i Pana Kisiela nie przekonują - ratrak, woda znawcy tematu padli ze smiechu). W momencie gdy na stoku zalega śnieg przyroda nie ma żadnego uszczerbku a wycięcie kilku drzew a w większości krzaków tak aby można byłoby zjechać do dolnej stacji kolejki to następny etap. Idąc dalej czy ktokolwiek pomyślał nad koncepcją połączenia Bielska wyciągami ze Szczyrkiem. Istnieje duże prawdopodobieństwo ,że po modernizacji szczyrkowskich stacji stanie się to najbardziej popularny ośrodek narciarski w Polsce o ile już nie jest. Połączenie wyciągami , o którym pisałem wcześnie dałoby ogromną szansę, że część turystów kwaterowała by w Bielsku a co za tym idzie wieczorami miasto w sezonie zimowym żyło by pełną parą, i restauratorzy , hotelarze oraz handlowcy przynosili by wiele więcej pieniążków do kasy miasta. Pytam czy to takie trudne zrobić plan i krok po kroku go realizować. Wg mojej skromnej osoby jeśli się chce to się da. A środki dobrze zainwestowane szybko by się wróciły. Lepiej wydać na taka inwestycję niż na wiele innych , które już powstały i nie wielu z nas służą. Po publikacji dwa lata temu rozgorzała dyskusja wśród Bielszczan i szczerze mówiąc nie spotkałem nikogo kto byłby przeciwny. Teraz temat znów wraca, czy naprawdę nie da się nic zrobić? Czy redakcja może przeprowadzić dokładne śledztwo dziennikarskie ze szczegółami o co w tym wszystkim chodzi?
Po lekturze obu artykułów należy zadać pytanie, jaka jest prawda w sprawie Sahary.
Z pierwszego (linkowanego) artykułu wynika bowiem , że problem stanowią głównie kwestie ekonomiczne, natomiast z tego artykułu , że prawne.
Jeśli faktycznie tak jest , że przeszkodą w reaktywacji Sahary jest program Natura 2000 , to jakim cudem w masywie Szyndzielni możliwe jest prowadzenie szeroko zakrojonych inwestycji związanych z trasami rowerowymi , które również nie pozostają bez wpływu na środowisko - różne roślinki ?
Idąc dalej, czemu w Beskidzie Śląskim faktycznie uprawiane są sporty motocyklowych - crossy i quady?
Jak mieliby spartolić kolejną część zagospodarowania stoków ( np. naśnieżać Saharę wodą pitna ) to ja już wolę aby to zrobić w porozumieniu z inwestorem, który zainwestował w Szczyrku, być może udać się to połaczyć ze stokami Szyndzielni ( Saharą ). Dla mnie to jest jedyna szansa ponieważ Słowacy z TMR, moim zdaniem, nie zarobią tyle ile by chcieli, ponieważ do Szczyrku można dojechać tylko samochodami albo PKS-em, co spowoduje, że to miastko zatka się za rok od strony Wisły i Bielska-Białej, już wczesnym popołudniem ( brak miejsc parkingowych ). Tutaj wychodzi jak beznadziejnie i bez głowy samorządzą się polacy, bo dla mieszkanców Szczyrku dzisiaj priorytetem jest sprzedaż każdego m2, ziemi jak najdrożej deweloperom, a nie tam budowa jakieś linii kolejowej aby mozna było normalnie dojechać do gminy pow. bielskiego z całej Polski. Stad jedynym rozwiązaniem na dzisiaj byłoby połączenie rozwiązań komercyjnych Szczyrku i Bielsku-Białej, ale na to trzeba dużej kasy no i ten interes musi sie opłacać. A bez dobrych prawników i pieniędzy ani rusz.
Póki co, jak dla mnie kiełbasa wyborcza.
Powiedzmy sobie szczerze, jacyś wpływowi lobbyści załatwili nasze miasto abyśmy nie byli konkurencją dla Szczyrku, Wisły, taka jest prawda. Jakieś roślinki, nawet nie wiadomo o co chodzi, a jak już to te roslinki trzeba było przesadzić w inne miejsce i po sprawie. A teraz Saharę porastają drzewa i praktycznie jest już po zabawie.
Nie ma co płakać nad Saharą, chyba, że Tatry moutain resorts, zabierze się tutaj do roboty innego wyjścia nie widzę.
Miasto lepiej nie ponieważ Słowacy pokazali, że Polacy nie umieją poradzić sobie z zagospodarowaniem gór na potrzeby sportu amatorskiego.

Klauzula informacyjna ›