Od kilku dni jest o nich w Beskidach głośno. Wszędzie, gdzie się pojawiają wzbudzają zainteresowanie, ale także uśmiech. Są serdeczni i przyjaźnie nastawieni. Hindusom tak bardzo spodobały się bielskie pejzaże, że postanowili w Bielsku-Białej nakręcić sceny do filmu "Nie means Nie". To obraz o miłości, w którym występuje m.in. bielszczanka Sylwia Czech, Miss portalu bielsko.biala.pl 2012.

Na planie panuje gwar. Reżyser wydaje ostatnie dyspozycje, krótka wymiana zdań między aktorami i akcja. Słychać dźwięk filmowego klapsa. Właśnie rozpoczyna się nagranie kolejnej sceny. Na ekranie monitora widac kadr z ujęcia. Vikas Verma krytycznym okiem przygląda się akcji. Będzie powtórka. Całość kończy się tuż przed południem. Dlatego wszystko dzieje się bardzo szybko. Za chwilę Magnum Stek i Wino rozpocznie swoją działalność, a goście nawet nie poznają, że wcześniej był tam kręcony bollywoodzki film.

Zima w klimatycznym mieście

Mija kolejny dzień produkcji. Pełen wyzwań, pokonywania barier, a jednocześnie bardzo kreatywny.

-  Jak masz na imię? Katarzyna? To bardzo popularne imię w w Polsce. Dlatego niech będzie Julia. Tak lepiej pasuje - mówi reżyser, a zarazem producent filmu "Nie means Nie", który niedawno  przeprowadził się w okolice Bielska-Białej i tak bardzo upodobał sobie Beskidy, że postanowił nagrać film. - To piękne miasto. Klimatyczne. Ludzie także są bardzo mili - dodaje w rozmowie.

Film "Nie means Nie" opowiada o miłości młodych ludzi - Hindusa i Polki, których doświadczył los. Ich wspólną pasją są... narty. Stąd zimowe plenery. Całość jest utrzymama w stylistyce Bollywood. W produkcji nie brakuje zatem tańca i śpiewu.

Na planie pracują wspólnie. Liczna ekipa z Indii oraz Polacy. Ci pierwsi przyznają, że zimno daje im się we znaki. Kilka dni temu byli w Zwardoniu. Kręcili ujęcia w granicach stacji narciarskiej. Bardzo spodobały się im widoki, góry, lasy. W filmie mają znaleźć się także ujęcia z Kóz, Szczyrku, a także Krakowa. Część obrazu została już nakręcona w Indiach.

Niech będzie radośnie!

Wielką gwiazdą produkcji jest Gulshan Grover. To aktor zwykle obsadzany w rolach negatywnych bohaterów. W Indiach jest bardzo popularny. Grał u boku jednego z najwybitniejszych aktorów kina bollywoodzkiego - Shah Rukh Khana (Czasem słońce, czasem deszcz). Jego filmografia budzi szacunek. Wystąpił w kilkuset tytułach (IMDb mówi o udziale w 420 filmach (patrz TUTAJ). Polskiemu odbiorcy może być znany z filmów Marigold, Yes Boss, Duplicate, Boom. W "Nie means Nie" wciela się w postać Vijaya Grover'a.

- Niech wszyscy wzniosą toast za "Nie means Nie". Niech będzie radośnie! - tak Grover zachęcał wszystkich do zagrania w ostatniej scenie kręconej wczoraj w Magnum Pub.

W filmie pojawia się aktorka Teatru Polskiego w Bielsku-Białej Anna Guzik, która znalazła czas, aby zagrać w polsko-hinduskim projekcie. W obsadzie są także dwie inne bielszczanki - Natalia Bąk oraz Sylwia Czech, którą w 2012 roku Czytelnicy wybrali Miss portalu bielsko.biala.pl (zob. nasz artykuł Piękno w klasycznej oprawie).

Kino dla milionów widzów

- Bardzo się cieszę, że biorę udział w projekcie. To cenne doświadczenie i moja pierwsza przygoda z kinem bollywoodzkim. Mam nadzieję, że nie ostatnia - podkreśla Sylwia, III Wicemiss Południa Nastolatek 2012 wywodząca się z agencji Grabowska Models.

Natalia Bąk zgłosiła się do pracy na planie jako tłumacz. Jednak jej filigranowa uroda zwróciła uwagę osób przeprowadzających casting i została zaproszona do zagrania jednej z ról.

Kino bollywoodzkie (związane z Mumbajem. Jest jeszcze produkcja kollywoodzka związana z tamilskim przemysłem filmowym z siedzibą w Madrasie) jest jedną z najbardziej prężnych kinematografii na świecie. Każdego roku powstają tam setki filmów, a sami Hindusi traktują najważniejszych aktorów bardzo poważnie. Są to prawdziwe gwiazdy w Europie zazwyczaj mało znane, lecz tam podziwiane przez miliony fanów.

Katarzyna Górna-Oremus