Dramat wykluczonych. Ich świetlica kończy działalność
Od dziś nie działa punkt wsparcia dla upośledzonej młodzieży w Fundacji Dziecięce Marzenia przy ul. Milusińskich w Bielsku-Białej. Zdaniem fundacji, za zamknięcie ośrodka odpowiadają urzędnicy, ci z kolei zapewniają, że wszystkie osoby otrzymają pomoc w miejskich placówkach.
- Rodzice nazywają je „wykluczonymi”, bo ze względu na swoją chorobę nie mogą liczyć na wsparcie instytucji miejskich, które nie chcą zająć się osobami sprawiającymi problemy wychowawcze - pisaliśmy w artykule Wykluczeni z klubów i świetlic. Kto im pomoże? Na szczęście, upośledzona młodzież otrzymała wsparcie od bielskiej fundacji Dziecięce Marzenia. Pod koniec ub. roku jej prezes zwrócił się o pomoc finansową do Urzędu Miejskiego, gdyż środki, którymi dysponowała fundacja na prowadzenie punktu miały wystarczyć tylko do końca 2017.
Niestety, do zbliżenia stanowisk nie doszło. Urzędnicy wyjaśniają, że w świetle ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie niemożliwe jest wydatkowanie przez gminę pieniędzy w sposób zaproponowany przez prezesa Fundacji Dziecięce Marzenia. W tej sytuacji punkt - działający i tak dłużej niż planowano - z dniem 1 lutego został zamknięty. W krótkim komunikacie, który pojawił się na drzwiach siedziby fundacji czytamy, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. brak wsparcia ze strony Urzędu Miejskiego. Rodzice powinni zgłosić się po pomoc do Wydziału Polityki Społecznej.
Jaki los czeka kilkanaścioro dzieci od kilku miesięcy korzystających z opieki fundacji? W Ratuszu tłumaczą, że obecnie przygotowywane są zmiany organizacyjne obejmujące placówki prowadzone przez miasto, które zajmują się osobami z zaburzeniami psychicznymi. - Zmiany te polegać będą na połączeniu placówek specjalistycznych z zakresu szeroko rozumianego zdrowia psychicznego w jedną strukturę organizacyjną - wyjaśnia wiceprezydent Przemysław Kamiński.
Urzędnik zapewnia, że podczas spotkań w siedzibie fundacji oraz w Klubie Samopomocy „Milusińscy” poinformowano rodziców lub opiekunów prawnych o planowanych zmianach. - Rodzice korzystający ze wsparcia fundacji zostali poinformowani o możliwości ubiegania się o wsparcie w ramach prowadzonych przez miasto placówek i zapewnieni o tym, że ich dzieci lub podopieczni znajdą odpowiednią dla siebie placówkę i otrzymają adekwatną do potrzeb pomoc. Na dzień dzisiejszy troje rodziców zapisało swoje dzieci do Klubu Milusińscy - dodaje zastępca prezydenta Bielska-Białej.
bak
Oceń artykuł:
9 21Komentarze 32
Ataki za rzekomy brak obiektywizmu i traktowanie cytowanych słów zastępcy prezydenta jako ataku na "Milusińskich" to paranoja kogoś, kto czuje, że mu się grunt pod nogami pali. Takie emocjonalne zachowania, podobnie jak pogróżki wobec dziennikarza powinny zastanowić jego przełożonych, czy powinien pracować na swoim stanowisku. Jeśli w podobny sposób zachowuje się wobec podopiecznych, ich rodziców i ich uwag, to rodzi to przerażający obraz.
W komentarzach przejawia się temat kontroli. Dlaczego miasto go nie ujawni? Rozwiałoby to część podejrzeń, że w "Milusińskich" nie dzieje się dobrze. Brak reakcji jest zastanawiający i potwierdza to, co mówią rodzice.
Jeżeli miasto rozpoczęło działania naprawcze, nie są one tylko pozorne i rzeczywiście będzie jakaś sensowna propozycja dla niepełnosprawnych, to z chęcią poczytam ciągu dalszego. Na szczęście niedługo wybory. Może w nowych władzach nie będzie tylu zaślepionych, bezdusznych i bezkrytycznie przekonanych o własnej racji figurantów.
Mam nadzieję, że wiceprezydent w kolejnej kadencji nie dostanie mandatu, no chyba, że od straży miejskiej.

Klauzula informacyjna ›