Wielkie serca bielszczan. Pogorzelcy dziękują za pomoc
Bielszczanie mają wielkie serce! - twierdzą pogorzelcy z Hałcnowa, którzy niedawno stracili dach nad głową w pożarze domu przy ul. Wyzwolenia. Zaledwie w kilkadziesiąt godzin podczas spontanicznej akcji charytatywnej zebrano tyle darów, że zbiórka została szybko zakończona. Teraz pogorzelcy liczą na pomoc miasta. Jeśli znajdzie się pustostan, to są firmy gotowe za darmo wyremontować i urządzić mieszkanie dla poszkodowanej rodziny.
Do pożaru poddasza budynku przy ul. Wyzwolenia w Bielsku-Białej doszło w nocy z 18 na 19 stycznia (zob. nasz artykuł Pożar na poddaszu. Pogorzelcy potrzebują pomocy! - film). W wyniku tego zdarzenia do szpitala odwieziono kobietę z dwójką małych dzieci. Według wstępnych ustaleń, ogień pojawił się w okolicy komina. Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja.
Wielkie serca bielszczan
Niemal natychmiast po pożarze rozpoczęła się spontaniczna akcja pomocy dla pogorzelców. Potrzebne było praktycznie wszystko. Przyłączyło się do niej wielu bielszczan, z każdą godziną przybywało darów dla poszkodowanej rodziny. - Mieszkańcy wykazali się dużą ofiarnością, sercem i chęcią pomocy - kwituje radny Bronisław Szafarczyk.
Podczas dwudniowej akcji zgromadzono najpotrzebniejsze rzeczy. Wiele osób oferowało meble lub sprzęt AGD. Listę tych przedmiotów przekazano zainteresowanym. Darów było tak dużo, że zdecydowano się na zakończenie zbiórki rzeczowej. - Serdecznie dziękujemy wszystkim darczyńcom, radzie osiedla i osobom zaangażowanym - mówi pan Piotr, ojciec i mąż rodziny poszkodowanej w pożarze.
Dziś kwesta w bazylice
Nadal trwa zbiórka pieniędzy, która pozwoli rodzinie na zakup sprzętów potrzebnych do codziennego funkcjonowania i nowego mieszkania. Dziś po każdym nabożeństwie odprawionym w hałcnowskiej bazylice będzie można złożyć ofiarę na rzecz pogorzelców. - Środki z kwesty chcielibyśmy spożytkować na remont i wyposażenie nowego mieszkania - dodaje pan Piotr.
Miasto w ramach pomocy zaoferowało pogorzelcom alternatywnie dwa mieszkania. Jeden, przy ul. Straconki to tzw. lokal zamienny proponowany najemcom ZGM np. na czas remontu. Drugie to gotowe do zamieszkania 2-pokojowe lokum przy ul. Relaksowej, które niedawno zostało odremontowanie z przeznaczeniem na zasiedlenie przez czteroosobową rodzinę z listy wynajmu.
Chcą wyremontować pustostan
Pogorzelcy nie skorzystali jednak z oferty ZGM. Mieszkanie w Wapienicy leży po drugiej stronie miasta, a starsza z córek chodzi do przedszkola w Hałcnowie. Natomiast lokal przy ul. Straconki był odradzany poszkodowanym nawet przez urzędniczkę w trakcie ich wizyty w ZGM. Dlatego rodzina tymczasowo postanowiła wynająć mieszkanie i starać się o pustostan. - Zaoferowało się wiele firm gotowych za darmo odremontować taki lokal - tłumaczy pan Piotr.
W teorii nie powinno być problemów z przekazaniem pogorzelcom potrzebnego lokum. Według wyliczeń radnego Romana Matyi, w Bielsku-Białej może być nawet 500 pustostanów wchodzących w skład gminnego zasobu komunalnego. Gdy portal zapytał w Ratuszu o pomoc mieszkaniową miasta dla pogorzelców, otrzymaliśmy zapewnienie, że rodzina została na poniedziałek zaproszona do urzędu na rozmowę w tej sprawie.
Bartłomiej Kawalec
Oceń artykuł:
15 2
Autor: Bartłomiej Kawalec
Dziennikarz portalu bielsko.biala.pl




Klauzula informacyjna ›