Święta Bożego Narodzenia mają w polskiej kulturze bogatą tradycję. Jednak według wierzeń ludowych, najbardziej magicznym dniem w roku była Wigilia. Sprawdziliśmy, które obrzędy przetrwały w domach mieszkańców Bielska-Białej i regionu Podbeskidzia do dzisiaj. Jakie zwyczaje świąteczne przodków potrafiliśmy uchronić przed postępującą laicyzacją i komercjalizacją?

Do polskich tradycji należy przestrzeganie wigilijnego postu jakościowego (bezmięsnego). W niektórych regionach kraju obowiązuje nawet post ścisły. Wierzono, że jeżeli pierwszym gościem w wigilijny poranek jest mężczyzna, to następny rok będzie pomyślny.

Nie kłócić się i nie przeklinać

Gospodarze uważnie obserwowali pogodę, bo wróżyła, jaki będzie kolejny rok. Niebo pełne gwiazd zapowiadało urodzajny rok, mgła wilgotny i pełen szkodników na polach, a dobrze widoczna droga mleczna zwiastowała obfitość mleka i wszelkich bogactw leśnych. Górale mówili - "Jaka Wigilia, taki cały rok". Dlatego w tym dniu nie wolno ociągać się z robotą, kłócić ani przeklinać.

- Najważniejsze, że w nas, góralach jest jeszcze tęsknota za domem. Dlatego chcemy pokazać młodemu pokoleniu, jak niegdyś w tym domu bywało. Trzeba im mówić o prostych rzeczach, symbolice jabłka, choinki czy chleba. Kultywując nasze zwyczaje, zostawiam takie ziarenko i wierzę, że to pozwoli młodemu pokoleniu kontynuować tradycje - mówi Małgorzata Kiereś, dyrektor Muzeum Etnograficznego w Wiśle.

Do uroczystej kolacji w dniu 24 grudnia powinno się zasiadać po pojawieniu się na niebie pierwszej gwiazdki, symbolizującej gwiazdę betlejemską. Typowo polskim zwyczajem jest dzielenie się opłatkiem podczas składania świątecznych życzeń. Zgodnie z tradycją, opłatek, dawniej zwany mgiełką, jest delikatny, biały i cienki, upieczony w żelaznej formie z mąki pszennej i wody.

Ile potraw na stole?

Opłatek sięga tradycji starochrześcijańskich, gdy przy odprawianiu mszy konsekrowano płaskie chleby ofiarne i płytki chlebowe, które były łamane w ceremonialny sposób i podawane wierzącym jako komunia. Współcześnie kupuje się je w sklepikach parafialnych, a nawet w centrach handlowych.

Wieczerza powinna składać się z 12 dań, co symbolizuje liczbę miesięcy w roku, a także uczniów Jezusa. W niektórych rodzinach przygotowuje się nieparzystą liczbę potraw. Jest ich wtedy 5, 7, 9 czy 11, co również nawiązuje do symboliki biblijnej. Dawniej na honorowym miejscu układano bochenek chleba, a Łemkowie kładli również czosnek symbolizujący odporność na choroby oraz chroniący przed czarami, złymi duchami i wampirami, które zachęcone długimi, ciemnymi wieczorami mogły przychodzić na ziemię, aby nękać ludzi.

Nieco inne potrawy wigilijne pojawiają się u Kresowiaków, którzy osiedlili się w Bielsku-Białej po II wojnie światowej. - Najważniejszym wigilijnym rytuałem w naszym domu było wyciąganie jabłek, które zimowały w specjalnym dole. Jabłkami dekorowaliśmy choinkę i spożywaliśmy je w święta - wspomina pochodząca z Kresów Weronika Bojanowicz. - Były słodkie i piękne. Tego zapachu nie zapomnę do końca życia. W Wigilię tradycyjnie jemy także barszcz. Inny niż przez resztę roku, bo z grzybami. Przygotowujemy zupę grzybową, pierogi z kapustą i grzybami, smażone ryby i gołębie z kaszą gryczaną. Na deser zawsze jest kutia. Kiedyś mak do niej hodowaliśmy sami - przybliża bielszczanka.

Ognie na polach

Kutia - robiona z maku, pszenicy i miodu - bywała również spożywana w czasie styp, dlatego na wigilijnym stole symbolizuje dawne obrzędy ku czci zmarłych. Wielu mieszkańców naszego regionu wierzy, że nie może też na nim zabraknąć ziemniaków, potraw z kapusty, grochu, fasoli, grzybów, a także pierogów.

Wierzenia ludowe głoszą, że przy wigilijnym stole gromadzą się nie tylko żyjący, ale również zmarli członkowie rodziny. Z myślą o nich palono na polach ognie, by mogli się przy nich ogrzać, szykowano jedzenie, by mogli się najeść, a także miejsce w izbie, by mieli gdzie odpocząć. Usuwano odzież wiszącą w izbie, aby dusze, które przybierały postać niewidzialnych ptaków, miały gdzie przysiąść. W formie miski grochu przygotowywano „kolędę dla wilka”, którego uważano za przybysza z innego świata - świata zmarłych.

Po uroczystej kolacji chrześcijanie udają się na bożonarodzeniowe nabożeństwo - Pasterkę, która w Kościele rzymsko-katolickim odprawiana jest o północy i otwiera oktawę liturgicznych obchodów związanych z tajemnicą Wcielenia, czyli przyjęcia ludzkiej natury przez Syna Bożego.

 Sens z bezsensu

- „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”. Od wieków te biblijne słowa nie przekonują ludzi, którzy uważają, że wszechmocny Bóg mógł zbawić człowieka w mniej drastyczny sposób - tłumaczy ks. Eugeniusz Burzyk, autor książek z ekspresowymi kazaniami. - Ksiądz Krzysztof Grzywocz tak tłumaczy tajemnicę odkupieńczej śmierci Jezusa: „Doświadczył na krzyżu największego bezsensu, jaki można sobie wyobrazić, ale ponieważ On sam jest sensem - pokazał, że sens jest większy od bezsensu, wywiódł sens z bezsensu”.

Okres Bożego Narodzenia to czas radosnego, tradycyjnego kolędowania. W naszym regionie zachował się unikatowy zwyczaj obchodów tzw. Dziadów żywieckich. Obrzęd trwa od wieczora w Sylwestra i kończy się w Nowy Rok w godzinach popołudniowych. Kolędowanie w ramach Dziadów połączone jest z życzeniami noworocznymi oraz robieniem psikusów napotkanym przechodniom. Przebierańcy posługują się najbardziej archaicznym typem masek, najczęściej z kawałka baraniego runa, z wyciętymi otworami na oczy i usta.

 - Żywieckie dziady mają już ponad 45-letnią tradycję. Warto się na nie wybrać całą rodziną, bo jest to unikatowy przykład folkloru świątecznego w naszym regionie. Można zauważyć dobór postaci obrzędowych właściwy dla terenu, z którego wywodzi się grupa, prawidłowe, estetyczne i zgodne z graną postacią stroje oraz rekwizyty obrzędowe, a także charakterystyczny dla grup dziadów skład kapeli, repertuar muzyczny i taniec - podkreśla Monika Teśluk, etnograf z Regionalnego Ośrodka Kultury w Bielsku-Białej.

Agnieszka Pollak-Olszowska