Co najmniej pięć projektów wybranych w Budżecie Obywatelskim 2017 nie uda się zrealizować w terminie. Miasto ma duży problem ze znalezieniem wykonawców zadań osiedlowych, ale najbardziej skomplikowany jest przypadek amfiteatru w Lipniku. Zdaniem prezydenta Jacka Krywulta, projekt jest niedoszacowany. Inwestycja zamiast 500 tys. zł, będzie kosztowała nawet 1,5 mln zł.

Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej o stan realizacji projektów z Budżetu Obywatelskiego wybranych przez bielszczan w głosowaniu pod koniec 2016 roku zapytał radny Roman Matyja (PiS). W odpowiedzi prezydent Jacek Krywult poinformował, że nie wszystko uda się zrobić do końca roku kalendarzowego. - Mieliśmy dwa lub trzy przypadki, gdy nikt nie stanął do przetargu - wyjaśnił urzędnik.

Pomyłka w kosztorysie?

Jednym z projektów zgłoszonych do Budżetu Obywatelskiego 2017 była renowacja kamiennego amfiteatru w Lipniku. Wybudowany przed II wojną światową obiekt w czasach swojej świetności cieszył się wielką popularnością wśród mieszkańców Białej. Później zapomniany i niepielęgnowany popadł w ruinę. O jego renowację upomnieli się teraz mieszkańcy wschodniej dzielnicy miasta.

Projekt wybrany do realizacji jako ogólnomiejski uzyskał ponad 6,4 tys. głosów. Remont planowany był z uwzględnieniem historycznego aspektu miejsca, formy i konstrukcji, tzn. z wykorzystaniem kamienia na ściany i podłoże oraz drewna na siedziska ław. W swoim założeniu amfiteatr miał zapewnić miejsce do organizacji widowisk, koncertów i innych spotkań kulturalnych w otoczeniu gór i lasu.

- Było zabezpieczone na ten cel 500 tys. zł. Dziś wiemy, że to będzie bliżej 1,5 mln zł niż pół miliona. Ktoś przedstawia projekt do Budżetu Obywatelskiego, który ma być jednoroczny i myli się o 300 proc. To nie pierwszy taki przypadek - przekonywał na wczorajszej sesji Jacek Krywult. Zdaniem prezydenta, problematyczna jest również lokalizacja inwestycji. Teren nie należy do gminy.

Lasy Państwowe dołożą milion?

Autor projektu, Sławomir Glaser w rozmowie z portalem potwierdził wiarygodność kosztorysu. - Projekt budowlany został przygotowany przez Lasy Państwowe, które zapłaciły za niego kilkadziesiąt tysięcy złotych. W październiku uzyskano pozwolenie na budowę. Teraz jest kwestia partycypacji w kosztach. Zgodnie z umową, urząd powinien wyłożyć 500 tys. zł, a pozostałą kwotę dadzą Lasy Państwowe - mówi.

W kwestii własności gruntów autor projektu przyznaje, że teren pod inwestycję faktycznie należy do Skarbu Państwa i znajduje się w zarządzie Lasów Państwowych. - W trakcie weryfikacji projektu na druku przygotowanym przez urząd złożyłem zgodę właściciela gruntu. Dokument został zatwierdzony i zaakceptowany przez komisję weryfikacyjną - dodaje przewodniczący Rady Osiedla Lipnik.

Bartłomiej Kawalec