W przyszłym roku w Bielsku-Białej zmodernizowanych zostanie 210 przydomowych kotłowi. Podwojenia tej liczby oczekuje radna Małgorzata Zarębska, która na dzisiejszej sesji złożyła interpelację w tej sprawie. Problem złej jakości powietrza bagatelizował prezydent Jacek Krywult.

Na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej interpelację w sprawie smogu złożyła radna Małgorzata Zarębska. Jej zdaniem, w przyszłym roku należy podwoić liczbę kotłowi, które zostaną zmodernizowane dzięki dotacji gminy (w projekcie budżetu zabezpieczono środki na modernizację 210 kotłowi). Radna upomniała się również o utworzenie programu dopłat do zakupu paliw lepszej jakości dla najuboższych bielszczan.

Jak wynika z danych stacji WIOŚ przy ul. Kossak-Szczuckiej w Bielsku-Białej, do wczoraj w mieście odnotowano 70 dni, gdy przekroczone były dobowe normy stężenia zabójczego pyłu zawieszonego PM 10 (prawo dopuszcza 35 takich dni w roku - limit ten przekroczyliśmy już w lutym).

Problem smogu w mieście bagatelizował prezydent Jacek Krywult. Jego zdaniem, obecnie panuje moda na smog, a o zjawisku więcej się dyskutuje niż się z nim robi. - Nie ma u nas katastrofalnego stanu powietrza, proszę nie mówić takich rzeczy. Sytuacja w Bielsku-Białej, jeśli chodzi o jakość powietrza, jest nie najgorsza, żeby nie powiedzieć, że dobra. 50-60 proc. zanieczyszczeń to jest tło. Nie wszystko zależy od nas - przekonywał prezydent Jacek Krywult.

Radna dopytywała prezydenta, skąd czerpie dane na temat napływu złej jakości powietrza z innych części regionu. - Powołuje się pan na tło. Czy mamy jakieś badania, dowody naukowe, które wskazują, że zanieczyszczenia pochodzą z Żywiecczyzny i napływają Bramą Wilkowicką? - pytała.

bak