Anonimowi ludzie, dzięki którym każdego poranka budzimy się do życia. Kubek aromatycznej kawy o szóstej nad ranem, dobre słowo od kioskarza, świeża porcja wczorajszych wiadomości, pachnący precel. Rutyna dnia często nie pozwala nam dostrzec tego, co jest po prostu dobre.

Pobudka o piątej nad ranem, szybki prysznic albo i nie, jeśli za późno zadzwonił budzik, aby tylko zdążyć na autobus. Oczekiwanie na przystanku o tej porze roku nie należy do przyjemności. Ciemno, szaro, zimno. Wszyscy zachowują się tak, jakby byli w latargu. Dzień się jeszcze nie rozpoczął. A już marzymy o tym, aby dobiegł końca. Kradniemy kilka minut drzemki w trakcie jazdy busem.

Drzemią i czekają na przyjazd

- Czasami żal mi tych kierowców busów. Ludzie bywają nieuprzejmi, opryskliwi, szczególnie z samego rana - opowiada bielszczanka, który codziennie dojeżdża do pracy do Andrychowa. - Czy to jest wina kierowcy, że spadł śnieg i robią się korki na drodze, bo pługi jeszcze nie wyjechały? Staram się nie narzekać, bo wiadomo, że każdy teraz radzi sobie tak, jak może najlepiej. Gdyby ludzie byli dla siebie milsi i bardziej wyrozumiali, to może żyłoby się lepiej, a na pewno łatwiej - zastanawia się nasza rozmówczyni.

Każdy dzień zaczyna się tak samo. Dworzec PKS w Bielsku-Białej z samego rana tętni życiem. Ludzie odjeżdżają i przyjeżdżają do pracy czy szkoły. Bywa, że muszą pokonać kilkadziesiąt kilometrów zdani na punktualność busów. Drzemią i czekają na przyjazd. Mają swoje przyzwyczajenia, które pomagają im pokonać marazm o świcie. 

- Mam swoje miejsce na dworcu, gdzie kupuję kubek gorącej kawy. Kosztuje 2,50 polskich złotych, a smakuje tak, jak ta z sieci najbardziej znanych na świecie kawiarni. Stawia mnie na nogi. Pan, który ją sprzedaje jest zawsze uśmiechnięty i dodatkowo ma dla każdego dobre słowo. Ma stałych klientów. Doskonale zna ich przyzwyczajenia. Wie, kto ile kupuje bułek i co pije z samego rana. Dla mnie poranek dzięki jego pracy nie jest taki trudny - przekonuje pani Anna, która odjeżdża do pracy z platformy koło "Globusa" o godz. 6.36.

Każdy ma za sobą trudności

Pan z kiosku jest skromny i nie chce rozgłosu. Punkt na dworcu PKS prowadzi od niemal dwóch dekad. Otwiera go o godz. 4.00. Musi wstać o trzeciej, aby dotrzeć do pracy.

- Bywało w życiu łatwiej. Dzięki temu, że otwieram tak wcześnie, to jeszcze działam. To jest moja praca i cieszę się, że moja kawa czy herbata towarzyszy klientom każdego poranka. Myślę, że dobre słowo należy się każdemu - mówi kioskarz, który chce pozostać anonimowy. - Nie chcę niepotrzebnego rozgłosu. Ludzie teraz są różni i mogą to opacznie zrozumieć. Zawsze byłem skromny. Z domu wyniosłem, że nie należy unikać ciężkiej pracy. Niemal każdy ma za sobą  trudności, które musiał pokonać. Wystarczy to sobie uzmysłowić, a znajdziemy w sobie zrozumienie i cierpliwość - podkreśla starszy człowiek.

Do kawy można dokupić bułkę czy świeży precel na stoisku sygnowanym przez krakowską piekarnię. Do tego warto wejść do punktu z gazetami i chwilę porozmawiać z kolporterem wiadomości z poprzedniego dnia. Chociaż ludzie coraz rzadziej sięgają po papierowe tytuły, to jednak znajdą się tacy, którzy z sentymentu zakupią ten swój ulubiony, aby usiąść w poczekalni i zaczytać się w drukowanych kolumnach.

***

Wystarczy tak niewiele, aby zacząć dobrze dzień. Dostrzec pracę drugiego człowieka. Może to dobry czas, ten przedświąteczny, aby znaleźć w sobie pozytywne pokłady człowieczeństwa i zdobyć się na dobre słowo? Dziękuję zamiast złośliwości oraz uśmiech w miejsce zaciśniętych pięści. Będzie nam wszystkim łatwiej. Nie tylko w niedzielny wieczór w cieniu choinki na placu Chrobrego.

Katarzyna Górna-Oremus