Za nami trzy lata siódmej kadencji Rady Miejskiej w Bielsku-Białej. To dobry moment na podsumowanie pracy radnych i sprawdzenie, jak wykonują swoje obowiązki, za które przysługuje im niemała dieta (średnio ponad 2 tys. zł). Pod lupę wzięliśmy frekwencję nie na transmitowanych w internecie sesjach, ale podczas kameralnych posiedzeń komisji.

Za rok wybory samorządowe, a na listach wyborczych z pewnością znajdzie się wiele nazwisk osób dziś zasiadających w Radzie Miejskiej. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wybrańcy bielszczan wypełniają swoje obowiązki społeczne. Poprosiliśmy w Biurze Rady Miejskiej o zestawienie frekwencji radnych nie podczas transmitowanych sesji, ale na posiedzeniach komisji, czyli tam, gdzie łatwiej o nieobecność.

Sumienność z prezydenckiego klubu

Wzorem do naśladowania są radne Katarzyna Balicka (KWW Jacka Krywulta) i Barbara Waluś (PiS). Przewodnicząca komisji rewizyjnej opuściła zaledwie trzy posiedzenia komisji, w których zasiada (łącznie w jej przypadku do podpisania były 93 listy obecności - 96,8 proc. frekwencja). Co prawda lepiej po tym względem prezentuje się radna PiS (98,3 proc.), ale trzeba pamiętać, że z racji późniejszego objęcia mandatu (na jesieni 2015 roku zastąpiła Grzegorza Pudę) mogła wziąć udział w 60 posiedzeniach.

Sumienność to mocna strona szefa komisji gospodarki miejskiej i mieszkalnictwa Leszka Wieczorka oraz Marcina Lisińskiego z prezydenckiego klubu radnych. Obaj panowie opuścili po cztery posiedzenia komisji, w których zasiadają (96,2 proc. frekwencja). Słabo na tle klubowych kolegów prezentuje się Adam Ruśniak (82,3 proc.), ale niechlubnym rekordzistą nie tylko swojego klubu, ale również całej rady jest dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Radny Ryszard Batycki opuścił aż 31 posiedzeń (70,5 proc.).

Wysoka średnia w PiS

Na słowa uznania zasługuje znaczna część radnych PiS. Tylko sześć nieobecności ma Karol Markowski (93,5 proc.), po siedem Bronisław Szafarczyk (93,5 proc.) i Grażyna Nalepa (93,3 proc.), a po osiem Konrad Łoś (92,7 proc.) i szef komisji budżetowej Roman Matyja (92,4 proc.). Wysoką frekwencję klubu obniżają wiceprzewodniczący rady Przemysław Drabek (szesnaście nieobecności - 84,8 proc.) oraz Bogna Bleidowicz (83,3 proc.). Praktycznie co czwarte posiedzenie komisji opuszczają Piotr Ryszka (76,8 proc.) oraz przewodniczący komisji bezpieczeństwa i samorządności Maurycy Rodak (74,8 proc.).

Żaden z ośmiu radnych PO nie przekroczył progu 85 proc. frekwencji. Najsumienniej swoje obowiązki wypełnia szefowa komisji zdrowia, polityki społecznej i sportu Agnieszka Gorgoń-Komor (83,8 proc. frekwencji). Jedną nieobecność więcej ma Adam Wykręt (sprawuje mandat od lutego 2015 roku - 82,4 proc.). W dalszej kolejności są: Dariusz Michasiów (81,6 proc.), Dorota Piegzik-Izydorczyk (79,2 proc.), Renata Gruszka (78,3 proc.) i Krzysztof Jazowy (77,7 proc.).

Nieobecności usprawiedliwione

Niechlubnymi rekordzistami w klubie PO są Jarosław Klimaszewski i Monika Połatyńska (oboje 75,9 proc. frekwencji). Szef Rady Miejskiej oraz przewodnicząca komisji gospodarki przestrzennej i ochrony środowiska opuścili po 26 posiedzeń swoich komisji (ze 108, na których powinni być obecni). Niezależna radna Małgorzata Zarębska od początku kadencji uczęszcza na posiedzenia z frekwencją na poziomie 85,7 proc.

Na koniec dobra informacja dla wszystkich radnych. - Wszystkie wykazane nieobecności radnych zostały usprawiedliwione - uspokaja przewodniczący rady Jarosław Klimaszewski. Dlatego nikt nie musi obawiać się kary finansowej. Dzięki temu dieta z tytułu wykonywanej funkcji jest co miesiąc w pełnej kwocie (średnio to ponad 2 tys. zł netto) księgowana na koncie każdego radnego.

Bartłomiej Kawalec