Kosztowna zabawa w niedzielną noc
W niedzielną noc kieszonkowiec okradł bielszczankę bawiącą się w lokalu przy ul. 1 Maja. W restauracji na Rynku skradziono klientce torebkę z dokumentami i kluczami do mieszkania. Policja ostrzega: nowo poznana osoba, która z pozoru wydaje się miła, może okazać się złodziejem.
Portfele z dokumentami i gotówką oraz telefony komórkowe giną w bielskich lokalach. Do kradzieży dochodzi zwykle w weekendy, kiedy w klubach przybywa gości. W ślad za nimi podążają kieszonkowcy, którzy z powodzeniem wykorzystują nieostrożność, a czasem zwykłe niedbalstwo i lekkomyślność ofiar, kradnąc pozostawione bez opieki wartościowe przedmioty.
Tak było w niedzielę w nocy w lokalu przy ul. 1 Maja, gdzie z kieszeni spodni bielszczanki zniknął telefon komórkowy. Do kradzieży doszło także w lokalu przy Rynku, gdzie łupem złodzieja padła torebka jednej z klientek, a wraz z nią dokumenty, klucze do mieszkania i ładowarka do telefonu.
Policja apeluje o rozwagę do osób spędzających wolny czas w lokalach rozrywkowych i pubach. Nowo poznana osoba, która z pozoru wydaje się miła, adoruje i wspólnie bawi się na parkiecie może okazać się złodziejem. Osoba taka zrobi wszystko, aby uśpić czujność. Często udając nietrzeźwego obserwuje, wykorzystuje nadarzającą się okazję i okrada pozostawioną torebkę lub marynarkę wraz z dokumentami.
bb
Komentarze 5
A tak poza tym, wiadomość jest jak policja złapie złodzieja, albo jak rozbije gang złodzieji, a nie, kiedy pani zgubi telefon na parkiecie.

Klauzula informacyjna ›