Ustawa o cmentarzach obowiązuje od lat 50. ub. wieku. Od tego czasu wielokrotnie zapowiadano jej nowelizację, ale żadnych radykalnych zmian nie wprowadzono. Teraz rząd przygotowuje akt prawny, który ma m.in. zalegalizować rozsypywanie prochów zmarłych w tzw. ogrodach pamięci oraz nad morzem. - Może to doprowadzić do spadku cen pochówków - słyszymy w kilku bielskich zakładach pogrzebowych.

- Chcemy wyjść naprzeciw wciąż sprzecznym z obowiązującym prawem, ale już stosowanym i tolerowanym zwyczajom. Rozważamy rozszerzenie listy dopuszczalnych form pochówków - poinformował media Jan Bodnar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Mówił głównie o ogrodach pamięci.

Tylko na cmentarzach?

W Bielsku-Białej ogrodów takich, czyli specjalnie wydzielonych miejsc na cmentarzach, jeszcze nie ma. Ale w kraju ich nie brakuje. Jeden z najstarszych funkcjonuje od ponad dekady na Cmentarzu Komunalnym Południowym w Antoninowie. - Wszyscy o tym doskonale wiedzą, protestów brak - zapewnia administracja tej podwarszawskiej nekropolii.

Stolica Podbeskidzia nie leży wprawdzie nad morzem, ale mamy góry. - Pomagałem w organizacji tzw. pogrzebu lotniczego. Zginął młody człowiek, zapalony narciarz. Rodzice postanowili nie chować go w ziemi. Jego prochy zostały rozsypane nad okolicznymi szczytami - opowiada, zastrzegając sobie anonimowość, właściciel renomowanego zakładu pogrzebowego w Wapienicy.

Z kolei pracownica Zieleni Miejskiej, jednej z najstarszych i największych firm pogrzebowych w naszym mieście, deklaruje: - U nas wszystko odbywa się lege artis, zgodnie z obowiązującym prawem. I wyjaśnia: - Ustawa z 31 stycznia 1959 dopuszcza chowanie zmarłych tylko na cmentarzach komunalnych i wyznaniowych oraz kościelnych kryptach. I tylko w grobach ziemnych, grobowcach i kolumbariach. Rozsypywanie prochów dozwolone nie jest.

Na razie bez zmian?

- Na razie Polska to nie Ameryka, gdzie grób bliskiego można mieć we własnym ogrodzie albo urnę z jego prochami postawić po prostu na telewizorze. Jedyne wyjątki to mogiły już istniejące, zazwyczaj z czasów ostatniej wojny. Są porozrzucane po lasach i, o ile ktoś o nie dba, nie podlegają ekshumacji - mówią w Zieleni Miejskiej.

Godny pochówek to spory wydatek, przekraczający zwykle wysokość zasiłku pogrzebowego, który wynosi obecnie 4 tys. zł. W Bielsku-Białej taniej chowa się tylko nieubezpieczonych bezdomnych. Płatnikiem jest wtedy miasto, które przeznacza na ten cel 2400 zł. Skremowani biedacy trafiają do zbiorowych grobów.

Jak dotąd, w naszym mieście nie ma widocznej różnicy cenowej pomiędzy pochówkiem tradycyjnym, czyli w trumnie i tym poprzedzonym kremacją. Koszt w pierwszym przypadku to minimum 4300, a w drugim 4200 zł. W wyliczeniach tych nie wzięto pod uwagę wydatków na obrzędy religijne, kwiaty, transport żałobników i stypę. Taniej jest, gdy nieboszczyk nie musi być przewożony na duże odległości, nie leży długo w kostnicy i trafia do już istniejącego grobu.

***

Wszyscy nasi rozmówcy są sceptyczni co do możliwości szybkiego wprowadzenia zmian w ustawie. - Tak naprawdę nikomu na nich nie zależy: ani zakładom pogrzebowym, ani władzom, ani Kościołowi, ani też społeczeństwu, które w większości jest pod tym względem tradycyjne i konserwatywne. Niby liczymy pieniądze, ale na pogrzeb muszą się znaleźć - brzmi ich wspólna opinia. Ostatnio na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia, które jest oficjalnym autorem projektu nowelizacji, opublikowany został komunikat. Można w nim przeczytać: - Ministerstwo nie popiera zmian, które mogłyby dopuszczać funkcjonowanie tzw. ogrodów pamięci czy rozsypywanie prochów nad morzem. Z komunikatu wynika więc, że resort nie popiera… własnego projektu.

Marek Żuliński

Foto: Barbara Świętochowska/Artezon/archiwum autora.