Krótsza kolejka po życie
W Bielsku-Białej przybywa placówek medycznych wykonujących operacje kardiologiczne. Wczoraj w Szpitalu Miejskim wszczepiono pacjentowi rozrusznik serca. Oznacza to, że w stolicy Podbeskidzia chorzy będą krócej czekali na zabieg, który częstokroć ratuje życie.
Zabieg wszczepienia rozrusznika serca wykonywano od roku 2005 tylko w Szpitalu Wojewódzkim. To tam bielscy lekarze Agnieszka Gorgoń-Komor i Klaudiusz Komor zdobywali niezbędne umiejętności. - Pierwszy pacjent został przez nas zoperowany przy ul. Wyspiańskiego przed tygodniem, ten był drugi. Wszystko przebiegło pomyślnie. Planujemy, że w przyszłości będziemy mogli pomóc nawet 160 osobom rocznie - mówią.
Jeden pacjent tygodniowo
Jedną z bolączek polskiej służby zdrowia jest długi okres oczekiwania na przyjęcie przez specjalistę, zabieg czy operację. Tymczasem ci, którzy rozrusznika potrzebują, czekać nie mogą. Wielu wymaga wymiany już wszczepionego urządzenia. - Jego żywotność to ok. 10 lat. Tyle wytrzymują baterie - tłumaczy dr Klaudiusz Komor.
- W mieście i jego najbliższym otoczeniu mamy kilkuset ludzi z rozrusznikami, co roku przybywa kilkudziesięciu. Obecnie możemy przyjąć jednego pacjenta tygodniowo, a chcielibyśmy oczywiście więcej. Wszystko uzależnione jest jednak od kadry i pieniędzy - słyszymy.
Kadra będzie: w Szpitalu Miejskim trzech kolejnych lekarzy przygotowuje się do przeprowadzania tego zabiegu. Ich nauka potrwa przynajmniej sześć miesięcy. Rozrusznik kosztuje ok. 2 tys. zł. Dochodzą koszty niezbędnych badań, samego zabiegu i hospitalizacji.
Będzie kontrakt, będą pacjenci
Urządzenie ratujące życie wygląda niepozorne. To, które pokazują nam państwo Komor, jest mniejsze od pudełka zapałek. Hermetyczna obudowa została wykonana z biologicznie obojętnych materiałów. Rozrusznik, nazywany też stymulatorem lub kardiostymulatorem, to jednocześnie detektor i generator. Odbiera z serca sygnały i - w razie potrzeby jego pobudzenia - wysyła impulsy elektryczne.
Kardiostymulatory stosowane są m.in. w przypadkach, gdy naturalny rozrusznik, czyli węzeł zatokowy przestaje spełniać swoją rolę, co prowadzi do niedokrwienia mózgu lub niewydolności serca. Drugim podstawowym wskazaniem do wszczepienia rozrusznika są zaburzenia przewodzenia pomiędzy przedsionkami i komorami serca.
- Umieszczenie rozrusznika pod skórą to nie wszystko. Poprzez żyłę trzeba go jeszcze połączyć z sercem specjalną elektrodą. Potrzebny jest nowoczesny sprzęt. W szpitalu przy Wyspiańskiego mamy, co niezbędne. Jeśli jeszcze nasza placówka otrzyma odpowiednie środki z NFZ, to nie widzę przeszkód, aby przyjmować więcej pacjentów - deklaruje doktor.
***
Zewnętrzny rozrusznik serca został skonstruowany w roku 1950. Szwed, który był pierwszym pacjentem ze wszczepionym w 1958 urządzeniem, zmarł 42 lata później. Ogółem miał zamontowane 24 rozruszniki i przeżył zarówno wynalazcę stymulatora, jak i swego kardiochirurga. W Polsce pierwszy zabieg implantacji został wykonany w 1963 w Gdańsku przez prof. Zdzisława Kieturakisa.
Marek Żuliński
Na zdjęciu tytułowym: w Polsce z kardiostymulatorem żyje ponad 100 tys. osób, a liczbę wszczepień szacuje się na 9,5 tys. rocznie. Fot. Klaudiusz Komor.
Autor: Marek Żuliński
Dziennikarz portalu bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 8




Klauzula informacyjna ›