Śmierć zawsze wokół niej krążyła. Niespodziewanie, w tragicznych okolicznościach straciła brata i ojca. Dlatego doszła do wniosku, że niezależnie od tego, gdzie będzie, śmierć i tak ją znajdzie. Maria Sadowska i Anita Jancia-Prokopowicz, dwie kobiety związane z Bielskiem-Białą, postanowiły opowiedzieć historię legendy światowego himalaizmu, Wandy Rutkiewicz.

Marię Sadowską można nazwać człowiekiem-orkiestrą. Jest nie tylko piosenkarką wykonująca muzykę jazz, pop i funk czy jurorem w telewizyjnym talent-show, ale także producentem, scenarzystą i reżyserem filmowym. Jej ostatni film pt. „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” był nominowany do Złotych Lwów.

Współpraca z bielszczanką

Niedawno Maria Sadowska odwiedziła Bielsko-Białą jako jedna z artystek występujących podczas Kongresu Kobiet Podbeskidzia. Dzięki współpracy z bielszczanką Anitą Jancią-Prokopowicz, która często gra w jej filmach, zadebiutowała jako reżyserka teatralna właśnie w naszym mieście.

Monodram pt. „Wanda” według tekstu Wiesławy Sujkowskiej wyreżyserowały Maria Sadowska (skomponowała także muzykę) oraz Joanna Grabowiecka. Scenografię oraz kostiumy zaprojektowała Ilona Binarsch. W rolę tytułową wcieliła się oczywiście Anita Jancia-Prokopowicz.

Himalaistka z charakterem

Spektakl w Teatrze Polskim opowiada historię Wandy Rutkiewicz, legendy światowego himalaizmu, zdobywczyni ośmiu z czternastu ośmiotysięczników. Rutkiewicz urodziła się w 1943 w Płungianach na Litwie. Po wojnie wraz z rodzicami i rodzeństwem zamieszkała w Łańcucie, a później we Wrocławiu. Następnie przeniosła się do Warszawy, gdzie podjęła pracę w Instytucie Maszyn Matematycznych.

Jej fascynacja górami zaczęła się w Tatrach. Kobieta, która chciała najpierw dorównać zdobywającym skały kolegom, jako pierwsza Europejka weszła na Mount Everest. Wydarzyło się to 16 października 1978, czyli tego samego dnia, kiedy kardynał Karol Wojtyła został papieżem. - Dobry Bóg tak chciał, abyśmy tego samego dnia zaszli tak wysoko - powiedział rok później Jan Paweł II podczas spotkania z Rutkiewicz, która ofiarowała mu kamień ze szczytu Mount Everest.

Niezależna od mężczyzn

Wanda Rutkiewicz wykreowana przez Sadowską, Jancię i Grabowiecką wspina się, bo chce i może. Mówi: ,,Chciałam być jak góry, otwarta, niezależna, osobna”. Lubi się podobać, ale jest niezależna od mężczyzn. Jak każda kobieta potrzebuje miłości i akceptacji, ale nie chce rezygnować ze swojej pasji. Próbuje wytłumaczyć się ze swojego szaleńczego zapału, niezwykłego uporu i samotności towarzyszącej jej nie tylko w trakcie podejścia na szczyt.

Uważa, że śmierć zawsze wokół niej krążyła. Niespodziewanie, w tragicznych okolicznościach straciła brata i ojca, dlatego doszła do wniosku, że niezależnie od tego, gdzie będzie, śmierć i tak ją znajdzie. Podczas wypraw jest dyskryminowana przez mężczyzn-alpinistów. Niektórzy z nich mówią, że kobieta, która się wspina jest wynaturzeniem.

***

Rutkiewicz zamierzała zdobyć Koronę Himalajów, tj. czternaście szczytów przekraczających 8 tys. m n.p.m. Zginęła 13 maja 1992 w drodze na szczyt Kanczendzonga. Jej ciała nie odnaleziono do dzisiaj.

Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: ze zbiorów Muzeum Sportu i Turystyki