Myśliwi biorą się za odstrzał dzików. Te w ostatnich tygodniach coraz śmielej zapuszczają się na ulice Bielska-Białej, gdzie doprowadziły do kilku groźnych kolizji. W najbliższym czasie Nadleśnictwo Bielsko zredukuje populację zwierzyny o ok. połowę.

Przeprowadzona w lutym br. inwentaryzacja dzików wykazała, że na terenie Nadleśnictwa Bielsko żyje ok. 176 osobników i liczba tych zwierząt nie uległa dużej zmianie w stosunku do lat poprzednich. Jak poinformował portal nadleśniczy Hubert Kobarski, w najbliższym czasie populacja zwierzyny zostanie zredukowana o ok. połowę. - Głównym powodem redukcji populacji dzików jest szalejący na wschodzie kraju wirus ASF [afrykański pomór świń - przyp. red.] - usłyszeliśmy w nadleśnictwie.

Ne bez znaczenia jest również to, że dziki coraz częściej zapuszczają się na osiedla mieszkaniowe, gdzie powodują szkody oraz stwarzają niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. Tylko w ostatnich tygodniach na terenie miasta doszło do kilku groźnych kolizji z udziałem zwierząt leśnych. Najtragiczniejszy w skutkach był zeszłoroczny wypadek w Bujakowie, gdy śmierć poniosły dwie osoby. 

Jak poinformowała nas podinsp. Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej, policja nie prowadzi dokładnych statystyk zdarzeń z udziałem dzikich zwierząt, ale wiadomo, że w ostatnim czasie problem nasilił się. - Musimy również pamiętać, że nie wszyscy kierujący zgłaszają do nas tego typu zdarzenia - przyznaje rzecznik bielskiej policji.

Nad sprawą pracują również bielscy urzędnicy. Po ostatniej „wizycie” zwierzyny w okolicach placu Ratuszowego (zob. Będzie odstrzał w mieście?) rozpoczęły się przygotowania do wdrożenia procedur na wypadek ponownej wizyty nieproszonych gości. - Prace nad takim projektem już trwają w merytorycznych wydziałach urzędu - zapewnia rzecznik Urzędu Miejskiego Tomasz Ficoń.

bak